Mam pytanie retoryczne: lubicie horrory? Podobnie jak następne: co myślicie o grafomanii? Ani ze mnie pisarz, ani ze mnie twórca grozy, ale postanowiłem zmierzyć się z problemem. Zaryzykuję swoją reputację, choć od razu uspokoję, nie będzie to powieść w odcinkach, a co najwyżej krótkie opowiadanie z zachowaniem wszystkich elementarnych zasad literatury horroru. Dla wyjaśnienia zacznę od definicji: „odmiana fantastyki polegająca na budowaniu świata przedstawionego na wzór rzeczywistości i praw nią rządzących po to, aby wprowadzić w jego obręb zjawiska kwestionujące te prawa i niedające się wytłumaczyć bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych”1.
Tytułem wstępu: miejsce i czas akcji: gdzieś w okolicach tajemniczego zbocza góry Gargas, w połowie XIX wieku, czyli w czasie idealnie nadającym się na horror. Bohaterowie: dwoje pastuszków Maks i Melania oraz ich pies Lulu2.
Jest wigilia Święta Siedmiu Boleści Maryi. W słoneczny poranek
pastuszkowie przepędzają niewielkie stado krów zygzakowatą drogą po zboczu Gargas
pod górę, na pastwisko. Około południa słychać z wioski głos dzwonu na Anioł
Pański, który roznosi się po okolicy tym mocniej, że nad zbocza nadchodzi mgła,
co nawet tu jest zjawiskiem dość niecodziennym jak na tę porę dnia. Dzieci
spędzają zwierzęta razem i prowadzą je w inne miejsce płaskowyżu. Najpierw poją
krowy w potoku Sezia, w tzw. zbiorniku dla bydła i pędzą je na łagodniejsze
zbocze góry Gargas. Same zaś siadają w dole, na lewym zboczu góry, obok źródła
dla zwierząt i spożywają przyniesiony ze sobą czarny chleb z serem. Piją do
tego świeżą źródlaną wodę, a wierny towarzysz Maksa – pies Lulu, również
dostaje swoją porcję jedzenia. Maks i Melania siadają wygodnie obok małej
studni, która w lecie zawsze wysychała. Ponieważ bawiły się przez całe
przedpołudnie i już od samego świtu były na nogach, są zmęczone. Spostrzegają,
że pasących się krów praktycznie już nie widać, więc wpadają w panikę. Na
krótko, bo krowy doskonale widać, gdy wiatr na chwilę rozwiewa mgłę.
Z westchnieniem ulgi Melania chce wrócić z powrotem do niecki, ale w
połowie drogi staje jak wryta, ogarnięta ponownie strachem, choć mającym inne
podłoże. Jest tak przerażona, że nie może wydobyć z siebie żadnego słowa. Dopiero
po chwili woła słabym głosem:
- Maksiu, spójrz na tę wielką jasność tam
w dole!
Nad kamieniem, na którym niedawno odpoczywali unosi się tajemnicza, wielka
ognista kula. To wyglądało jak słońce, które spadło na ziemię, ale o wiele
piękniejsze i jaśniejsze niż słońce. Światło staje się coraz większe i im
bardziej się powiększa, tym intensywniej świeci, ale pastuszkowie wzroku nie
tracą3.
- Co
to może być? – Jak błyskawica przez głowę dziewczynki przelatuje myśl: to
może być Zły, którym groził jej niekiedy proboszcz na lekcji religii w
wiejskiej szkole, lub gdy była niegrzeczna.
W tym momencie jasność zaczyna robić
się nagle przeźroczysta. W roziskrzonym świetle ukazują się dwie ręce, w rękach
zaś ukryta twarz. Coraz wyraźniej zarysowuje się kształt postaci. Zdaje się
siedzieć, pochylona z głową do przodu, jak kobieta, którą przygniata ciężkie
brzemię lub wielkie cierpienie. Gdy już jej kształt jest pełny zwraca się do
dzieci uspokajając je słowami pełnymi dobroci, które wciąż jeszcze stoją
nieruchomo i nie spuszczając z niej oczu.
- Zbliżcie się moje dzieci, nie bójcie
się! Jestem tutaj, aby przekazać wam ważne wiadomości.
Głos nieznajomej pani brzmi serdecznie i łagodnie jak muzyka. Wszelki strach
gdzieś pierzchnął. Z bliska jest pełna piękna, dostojeństwa, ale i matczynej
troski. Jest tak piękna, iż od tej pory dzieci mają dla niej tylko jedno imię –
„la belle Dame”. Ma na sobie złocistą szatę, na której promienieją niezliczone
gwiazdy. Korona z róż otacza jej głowę. W każdej róży lśni świetlisty diament,
a całość wygląda jak lśniący diadem królowej. Na długą, białą szatę ma zaś
założony złocistożółty fartuch. Na Jej nogach – skromne białe buty, obsypane
jednak perłami, a jej stopy przyozdabia mała girlanda z róż we wszystkich
kolorach. Trzeci wieniec z róż okala jej niebieską chustę na ramionach, na
których dźwiga ciężki, złoty łańcuch. Szlachetna, owalna twarz la belle Dame
jest pełna wdzięku, którego żaden artysta nie jest w stanie oddać. Promieniuje
najjaśniejszym blaskiem4. Oczy zaś pełne są nieskończonego
bólu, płaczą bez przerwy gorzkimi łzami. Jednakże łzy te płyną jedynie do
wysokości krzyża na piersi i zamieniają się tam w promienisty wieniec
świetlistych pereł. Całe zjawisko jest przeźroczyste i unosi się odrobinę nad
ziemią. Wszystko błyszczy i migocze, iskrzy się i promienieje. Dzieci stoją
zdumione i zapominają o wszystkim wokół siebie. Jej głos brzmi jak delikatne
bicie dzwonu, który jeszcze przed chwilą bił na Anioł Pański. Jest w nim jednak
skarga i oburzenie.
- Od jak dawna już cierpię z waszego
powodu! Chcąc, aby dobry Pan was nie opuścił, jestem zmuszona nieustannie
wstawiać się za wami. Ale wy sobie nic z tego nie robicie. Jeżeli mój lud nie zechce
się poddać, będę zmuszona zrezygnować ze wstawiennictwa. Jest ono tak uciążliwe
i tak przygniatające, że już dłużej nie będę mogła5.
Pastuszkowie są zbyt głupi, aby zrozumieć sens wypowiedzi pełnej żalu i
gniewu, ale na wszelki wypadek, a może ze strachu, nie przerywają potoku słów
la belle Dame, które są coraz bardziej straszne, potępiające i pełne wyrzutu.
- Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy
zastrzegłam sobie, i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni moje życie tak
ciężkim. Woźnice przeklinają, wymawiając imię Pana. Jeżeli zbiory się psują, to
tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic
sobie z tego nie robiliście; przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki,
przeklinaliście, wymawiając imię moje i Pana nadaremnie. Będą się one psuły
nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale6.
Trzeba przyznać, że teraz strach pastuszków zmienił się w porażający
zmysły lęk, gdyż la belle Dame mówi na wpół literackim językiem, którego
wiejskie dzieci nie do końca rozumieją. Piękna, ale jakże groźna zjawa w końcu
się zorientowała, więc powtarza wszystko jeszcze raz już w dialekcie
zrozumiałym dla pastuszków i dodaje:
- Jeżeli macie zboże nie trzeba go
zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą zwierzęta. A jeżeli coś wyrośnie,
obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi,
dzieci poniżej lat siedmiu będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach
trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a
winogrona zgniją7.
Dzieciaki chcą już z przerażenia uciekać, ale jakaś tajemnicza siła nie
pozwala im zrobić nawet kroku. Nawet pies Lulu, któremu zjeżyła się sierść na
grzbiecie nie jest w stanie ruszyć się z miejsca. Tymczasem słodka la belle Dame
coraz bardziej wzburzonym głosem wciąż łaje pastuszków.
- Latem
na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w
niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na
Mszę świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu
chodzą do rzeźni jak psy!”.
Na słowo „psy” Lulu chciał
zaprotestować, ale zamiast warknięcia z gardła wydobył mu się tylko żałosny
skowyt. Na koniec la belle Dame nakazała pastuszkom głosić światu jej słowa i
zaczęła się oddalać. Przybywszy
na szczyt wzniesienia, postać unosi się na około półtora metra nad ziemię.
Jeszcze raz ogarnia swoim matczynym spojrzeniem dzieci i całą ziemię. Przestaje
płakać i wydaje się jeszcze piękniejsza niż przedtem. Jednak głęboki smutek
pozostaje na Jej obliczu. Pastuszkowie patrzą teraz ze zdziwieniem, jak postać
zaczyna rozpływać się w blasku, który ją opromienia. Najpierw znika głowa,
później ramiona, a w końcu całe ciało...
Jeszcze tego samego dnia dzieci opowiedziały
wszystko le maire, czyli francuskiemu odpowiednikowi naszego sołtysa. Ten
zwołał naradę rady wiejskiej, ściągając również miejscowego proboszcza. I jak
to w takich razach bywa, powołano dwie niezależne komisje. Wydarzenie
skonsultowano z Rzymem i wtedy wydano komunikat:
„Objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom na jednej z gór
należących do łańcucha Alp, położonej w naszej parafii, dnia 19 września 1846
roku, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i wierni mają
uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne”8. W uzasadnieniu
podano, że:
- Wydarzenia, ani jego okoliczności,
ani jego celu ściśle religijnego nie da się wytłumaczyć innymi przyczynami, jak
tylko przez Bożą interwencję;
- Cudowne następstwa wydarzenia są świadectwem samego Boga sprawiającego cuda,
a takie świadectwo przewyższa świadectwa ludzi czy też ich zastrzeżenia;
- Tym dwom motywom,
rozważanym osobno i razem, należy podporządkować całe zagadnienie. Obalają one
wszystkie, doskonale nam zresztą znane, zarzuty i wątpliwości;
- Zważywszy
wreszcie, że poddanie się przestrogom z nieba może nas uchronić przed nowymi
karami, które nam zagrażają, stwierdzamy, że dalsze wahanie się i upór może nas
tylko narazić na zło, którego nie można by naprawić.
* – *
Nie będę pytał czy Wam się podobało, bo muszę przyznać się bez bicia, że ten tekst – mało, że jest horrorem, mało, że jest tworem grafomańskim, to jeszcze jest niemal w całości plagiatem! Pewnie osoby wierzące już się zorientowały, że jest to opis objawień Matki Bożej z la Salette.
Przypisy
ogólne:
1 – to za ciocią Wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Horror
Przypisy
do opowiadania:
2 – dwoje (czasami troje) nierozgarniętych pastuszków to już kanon tego gatunku
horroru;
3 – mnie to dziwi, ale to też klasyczny numer horrorów, podobnie jak
niematerialna zjawa, która ma potęgować suspens;
4 - najczęściej tą niematerialną istotą jest jakaś maszkara, ale w tym wypadku
bogactwo stroju ma taki sam wydźwięk jak wrzody na ciele trędowatego;
5 –
pierwsza groźba dowodzi, że w tym horrorze to nie przelewki;
6 – to przyznanie się do winy jeszcze bardziej zniechęca nas do zjawy, bo
dowodzi, że czuje się zupełnie bezkarna;
7 – pal licho te winogrona i orzechy, ale grozić dzieciom śmiercią może już
tylko najstraszniejsza czarownica;
8 – przypomnę, to XIX wiek więc tezy tego komunikatu są jak najbardziej
racjonalne.
Co tu dużo gadać. Pierwsze skojarzenie to...."Magazyn śledczy Anity Gargas". Nie oglądam, ale wiem, że coś takiego jest... ;-)
OdpowiedzUsuńW życiu bym nie wpadł na takie skojarzenie(?!), nawet po tytule, tym bardziej, że też nie oglądam.
UsuńAle dlaczego nie podałeś źródła, skąd wziąłeś opis tych objawień? Tym bardziej wobec zarzutu, że ów opis " to jeszcze jest niemal w całości plagiatem!"
OdpowiedzUsuńNo i jaki to znowu horror? Piękna smutna pani nawołująca do poprawy życia ...
Horror to jest wtedy, gdy jest strasznie i brzydko, krew się leje strumieniami z przegryzanych gardeł, albo chociaż coś huczy i pioruny biją... :))
Źródło tutaj --- https://pl.wikipedia.org/wiki/Matka_Bo%C5%BCa_z_La_Salette
UsuńPowinienem przytrzymać trochę Twoją ciekawość, Mario ;) Ale odwrotnie do orędzia Matki Bożej o razu zaspokoję Twoją ciekawość ;))
Usuńhttps://tvrepublika.pl/niezwykle-oredzie-matki-bozej-z-la-salette-zobacz-co-maryja-przekazala-tym-ktorym-sie-ukazala,54098.html
Tak na marginesie, ten tekst jest powielany na wielu innych portalach i to słowo w słowo.
Mario
UsuńNie czujesz, ze to dzieciece opowiadanie? Opowiesc przystosowana do dzieci , zaden tam horror. DeLu musi miec slabe nerwy skoro takie rzeczy nazywa horrorami:)
Straszenie śmiercią dzieci umierających na rękach opiekunów to nie horror? Cóż, nie sądzę, aby taki portal jak tvrepublika był przeznaczony dla dzieci.
UsuńPamietam pewien z odcinkow Star Treka . Nie wiem juz ktory to, ale ... Cos tam ci kosmici na jednej z planet dzialali. Chcieli nie dopuscic do wybuchu wulkanu, ktory moglby zniszczyc zycie na danej planecie. Byli tam tez autochtoni na poziomie rozwoju jaki reprezentowala Ziemia w epoce zelaza.
UsuńKosmici mieli tak dzialac, aby nie pokazywac sie autochtonom. No i w pewnym momencie zmuszeni byli ratowac sie ucieczka. Statek zaparkowany w morskich odmetach musial wystartowac. Ruszyl z kopyta , po wynuzeniu zobaczyli go autochtonii i zaczeli potem czcic i rysowac dosc nieporadnie w miejscach swojego kultu.
Unoszaca sie nad ziemia, piekna i przezroczysta postac... moze to jakis hologram (?). Ktos kto nas zna i ... wie jak wplynac na los danej spolecznosci. Czasami go naprawiajac , czasami cos tam mowiac , aby mowic?
Dlatego kosciol dlugo rozpoznaje. Mysle tez , ze rewiduje wiele...
A pokazywanie sie pieknej postaci kobiecej, ktora katolicy uznaja za Matke Boska , to bardzo stary proceder. Pierwsze objawienia mialy prawdopodobnie miejsce jeszcze za zycia ziemskiej matki Jezusa. Kosciol jakos to wyjasnia, mi zas jakos trudno to ogranac....
O Objawieniach- tak to nazwijmy- wiedzialy juz ludy sparozytne. Kiedys cos podobnego w historii Aztekow czytalam...
Czyli... cos jest na rzeczy, ale nie potrafimy jeszcze, na danym poziomie rozwoju technologicznego, tego wyjasnic.
Objawień maryjnych było podobno 21 tys., Kościół uznał 70, a pierwsze miało miejsce w 231 roku. Już by Ci Kościół dał wycisk, gdybyś tłumaczyła te objawienia kosmitami ;))
UsuńNieprawda z tym pierwszym objawieniem... byly wczesniejsze, jeszcze za zycia matki Jezusa.
UsuńNie znalazłem żadnej wzmianki na ten temat.
UsuńW tych wszystkich opowieściach o objawieniach , Maryja ukazuje się dzieciom lub pastuszkom, ewentualnie bladym mniszkom, dlaczego nie biskupom lub królom? Dotarłaby od razu do tych, co słuchają ze zrozumieniem lub mają moc sprawczą...
OdpowiedzUsuńWidać ta zasada ma jakieś znaczenie. Kiedyś znalazłem odpowiedź, co w stylu, że księża byliby, i tu proszę o uwagę - mniej wiarygodni (sic!) ;))
UsuńAle tak konkretnie, to co?
OdpowiedzUsuńOrganizujemy pielgrzymkę?
Jeśli połączona z degustacją piwa, nie odmówię.
UsuńCześć przyjaciele, jestem lekarzem z zawodu. Nigdy nie wierzyłam w superfeshier ze względu na moje doświadczenie zawodowe, dopóki nie spotkałam doktora Gideona, potężnego czarodzieja, który jest niesamowity w swojej pracy. Miałam problemy w moim małżeństwie trwającym 12 lat, kiedy odkryłam, że mój mąż ma romans ze swoją koleżanką, więc skonfrontowałam się z nim, wszystko, co mógł mi powiedzieć, to że powinnam być gotowa na rozwód, ponieważ jest mną zmęczony, to było naprawdę zaskakujące. ponieważ za dwa dni otrzymałam od niego akt rozwodu, błagałam go, żeby przestał, ale zachowywał się dziwnie, nawet nie pomyślał o tym, jak to wpłynie na nasze dzieci, wtedy porozmawiałam z przyjaciółką o moim problemie i powiedziała mi, że była w podobnej sytuacji, ale dr Gideon rzucił na nią czar miłosny, który uratował jej małżeństwo, byłam sceptyczna, ale naprawdę nie chcę nieudanego małżeństwa, więc skontaktowałam się z doktorem Gideonem po pomoc, po tym jak wyjaśnił mi swoją sytuację, powiedział mi, co mam robić, a dziś mój mąż znów jest ze mną w pokoju i zaprzestał wszystkich swoich złych czynów wobec mnie. Jeśli masz problem w związku, dr Gideon jest twoim ostatnim przystankiem w poszukiwaniu rozwiązania. Możesz się z nim skontaktować na WhatsApp:. +2347042191323
OdpowiedzUsuńE-mail:drgideon611@gmail.com