Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halloween. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halloween. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Wszyscy Święci mają bal...



  Nie lubię żadnych świąt, a powoli zaliczam do tego nawet niedziele. Jeszcze gdy pracowałem, to te świąteczne dni kojarzyły mi się z odpoczynkiem od pracy, co w moim przypadku i tak było śmieszne, bo z racji funkcji i grafiku, najczęściej w święta pracowałem, choć już na pewnym luzie.

  Ta niechęć do świąt zaznacza się właśnie we Wszystkich Świętych, które to poprzedza ideologiczna wojna o Halloween. Wojna, której kompletnie nie rozumiem. Większość z tych, co chcą się bawić w ten dzień, nawet nie rozumie znaczenia tych obrzędów, a mimo to są określani mianem przywołujących diabły tak, jakby w rozumieniu chrześcijaństwa, na co dzień ich nie brakowało. Tych realnych i tych duchowych. Jeszcze idiotyczniej wygląda ta walka z Halloween jeśli uzmysłowić sobie, że za dwa miesiące rozpocznie się okres kolędowania ludowych jezusków, aniołków, herodów oraz oczywiście diabłów i śmierci z kosą. Ci sami, którzy przed Halloween grzmieli niczym belfrzy w szkołach jak za czasów „Wspomnień niebieskiego mundurka”, łaskawym okiem i dobrodusznym uśmieszkiem propagować będą to pobożonarodzeniowe kolędowanie z przebierańcami.

  A samo Wszystkich Świętych? Toż to już wręcz jarmarczny odpust. Zanim dojdę do bramy cmentarnej  muszę minąć kilometry straganów już nie tylko ze zniczami i wieńcami. Odpustowe pierniczki, pokraczne baloniki, koszmarne „zabawki” nie wyłączając plastykowych bohaterów telewizyjnych „bajek” na dobranoc. Wszędzie szmira i tandeta, różaniec obok pistoletu na kapiszony, tylko pieniądze prawdziwe, z rączki do rączki, bez kasy fiskalnej. Na cmentarzu tłok, ludzie snują się niby w skupieniu, ale jak tak się przysłuchasz ściszonym rozmowom..., plota za plotą o cioci z hameryki, która podobno wystroiła się jak stróż w Boże Ciało. Za to dziadek podobno ledwo trzyma się na nogach i tylko nie wiadomo czy ze starości czy będąc pod wpływem. I właściwie powinien już tu być na tym cmentarzu na stałe, obok babci. Przynajmniej nie będzie trwonił rodzinnej kasy na gorzałę, a wnukom przydałoby się jego mieszkanie. I wreszcie jest, grób tej babci, świeć Panie nad jej duszą, która całe życie gderała nad uchem dziadka, przez co się rozpił. Trzeba zapalić znicz, odsuwając na bok te mniej okazałe, bo nasz jest przecież przepiękny, odmówić modlitwę za duszę zmarłej, która trzy razy w tygodniu chodziła do kościoła, ale kto wie, może jej dusza wciąż w czyśćcu za to gderanie. A później powrót do plotek, bo o polityce nie wypada. W Dzień Zaduszny dobrze wrócić na ten cmentarz, bo nie wiadomo, czy złodzieje nie pokradli sztucznych wieńców i co lepsze znicze, by zahandlować nimi za rok. Tylko trzeba uważać by nie przechodzić obok kontenerów na śmieci, bo tam sodomia i gomoria. Zepsujemy sobie „estetyczne” wrażenia po szmirze na grobach.

  Jest jeszcze jeden przykry aspekt tych świąt. Podróże. To dopiero masakra. Jedziesz odwiedzić cmentarze nie mając pewności czy na nich nie zakotwiczysz na stałe. W optymistycznym wariancie mandacik albo wielogodzinne korki. Stały stres i na dodatek, jako kierowca, nie masz szans utopić go w wódce, bo kontrole niemal na każdej ulicy i drodze. A tego nie da się w żaden sposób rozwiązać. Mus to mus, we Wszystkich Świętych musisz podpisać listę obecności przy grobie. Inaczej rodzina cię obgada. Że empatii i szacunku w Tobie nie ma do zmarłych. Tak jakby im, zmarłym na tym rzeczywiście zależało. Nawet nie im, a prochom, które po nich pozostały. Nawet nie będzie się liczył fakt, że raz na tydzień przychodzisz nad ten grób. Obyczaj chrześcijański każe, więc w ten dzień nie ma zmiłuj się.

  W ten dzień, wszelkie gadki o kulturze śmierci idealnie wpisują się w chrześcijaństwo. Żadna kultura, żadna religia nie zrobiła ze śmierci takiego biznesu, bo przy okazji datki sypią się obficie a kwesta jedna obok drugiej. Choć teraz powstaje konkurencja, właśnie Halloween, więc trzeba z nim walczyć, nawet strasząc egzorcyzmami, bo gra idzie o grube miliony. Pamięć o zmarłych jest tu tylko dodatkiem...