Znów się narażę i to zupełnie świadomie, jak
na prawdziwego recydywistę przystało. Bo mnie się coś zdaje, że żyjemy w jakieś
surrealistycznej rzeczywistości – coraz bardziej surrealistycznej. Ja przytoczę fragment Ewangelii św. Mateusza,
który niech posłuży za wstęp: „Wtedy
Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli
mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy,
lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”1 [18, 21-22].
Adam Darski, bardziej znany jako Nargal,
znów się poważnie naraził katolikom, czyli większości naszego społeczeństwa.
Chyba w końcu, choć po niewczasie, zorientował się, że przesadził, więc przeprosił.
Aby nie było, od razu wyjaśnię, nie mam zamiaru wstawiać się za nim i jego
idiotyzmami. Okazało się jednak, że polski katolicyzm (ten świecki –
ortodoksyjny) jest bardziej chrystusowy niż sam Jezus. On nie wybacza. Czytam:
„Nergal – owszem – uderzył w wierzących, co w prawie nazywa się „obrazą
uczuć”, ale przede wszystkim obraził Stwórcę, a więc zbluźnił
[podkreślenia moje]. Wobec takiego zachowania nie możemy pozostawać bierni”2. Przytoczę w ripoście jeszcze
jeden krótki fragment Ewangelii: „Ojcze
przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” [Łk 23, 34]. A powiedział to
przecież gdy Go zabijali, a także bluźnili przeciw Niemu i z Niego. I tu się powtórzę
– polski, gorliwy i ortodoksyjny katolik nie wybacza.
Jest gorzej. Jak pisze Michał Wałach na
katolickim portalu: „Składanie Panu czci jest jednak naszym obowiązkiem, wynikającym z Bożych
Przykazań, słów zapisanych w Starym i Nowym Testamencie oraz Magisterium
Kościoła. Z podobnych źródeł wynika również nie tylko zakaz bluźnierstwa, ale i
konieczność karania tych, którzy z
nienawiści do Boga posunęli się aż do szargania Jego Imienia słowem bądź czynem”. I choć jestem przekonany (to moje zdanie), że większości katolikom i tak
zwisa to, co robi czy mówi Nargal, nie ma zmiłuj się u świeckich ortodoksów.
Pojawił się ostatnio w necie ksiądz proboszcz opolskiej parafii, Grzegorz
Kramer SJ (polecam wierzącym jego blog), który zasłynął obroną Piotra podpalającego się pod Pałacem Kultury i
Nauki w Warszawie, a który dziś nie tyle broni Nargala, ile publicznie mu
wybacza. W związku z tym wybaczeniem, ortodoks Michał Wałach wylewa na
niego wiadro pomyj. Okazuje się wręcz, że „Porozumienie,
wspólnota, dialog czy społeczny spokój nie są wartościami najwyższymi. Między
Dobrem a Złem nie ma miejsca na kompromis”. Nie wiem jak to kto odczyta. Dla mnie to
wypowiedzenie wojny w stylu ortodoksyjnych, islamskich fundamentalistów, a od
takich uchowaj nas Panie!
Ostatnio dopadał mnie fala ostrej krytyki,
za to że ośmieliłem się skrytykować pewnego księdza kapelana, który opierając
się na przykładzie muzułmańskich Beduinów wychwalał ich ortodoksję oraz ich surowe prawo,
przyrównując ją do pobłażliwości wiernych katolickich wobec pewnych grzechów.
Z tego porównania wyszło, że prawo islamistów jest godne najwyższej pochwały i w konsekwencji – naśladownictwa. Nikt mnie wprawdzie o bluźnierstwo nie oskarżył, ale o kłamstwo i szerzenie
nieprawdy już jak najbardziej. Wygląda to na praktyczne zastosowanie porzekadła
„Co wolno wojewodzie (ortodoksom), to nie tobie smrodzie (przeciwnikom
ortodoksji)". Jeśli mnie posądza się o zajadły antyklerykalizm, jak nazwać
kalumnie wobec proboszcza spod Opola? Jego umiejętność wybaczania staje się ideologią
liberalno-demokratyczną i pacyfistyczną, niegodną katolickiej wiary. Śmiem
twierdzić, że gdyby Jezus pojawił się dziś na ziemi, w dodatku w Polsce, taki
Wałach z miejsca określiłby Go mianem heretyka, szpetnego liberała i na dodatek naiwnego pacyfisty.
Aby było śmieszniej (czytaj:
zatrważająco) jeszcze dwa zdania cytaty: „W
sprawie bluźnierców katolik nie może znać pojęcia pokoju za wszelką cenę.
Musimy zrobić wszystko, by ten i inni bluźniercy ponieśli najwyższą karę. (...)
Zaś naszym celem powinna być zmiana prawa, byśmy na nowo zaczęli karać nie za
„obrazę uczuć” wierzących, ale za obrazę Stwórcy. I to w sposób surowy!” (sic!) Ktoś powie
błahostka i dziś się z nim prawie że zgodzę. Prawie jednak robi różnicę. Otóż
jeśli takie teksty publikuje portal nazywający się katolickim (Pch24.pl), który zasłynął
propagowaniem szturmów modlitewnych i różańcowych, a które doszły do skutku,
kto wie czy w końcu nie dojdzie do powoływania radykalnych bojówek na wzór tych
islamskich. Już ich namiastkę mamy w postaci ruchów antyaborcyjnych,
pikietujących pod szpitalami ginekologicznymi i na placach przykościelnych. A
wszystko pod egidą Ordo Iuris, gotową wziąć pod swoje ochronne skrzydła każdych
katolickich radykałów.
Już na koniec o pewnym paradoksie. Jeśli wolno wierzyć i
czcić chrześcijańskiego Boga, dlaczego odmówić prawa wiary w moc Szatana
satanistom? W gruncie rzeczy obie wiary opierają się na tej samej zasadzie, na wierze
w istoty niematerialne a sprawcze, które różni tylko podmiot wiary. Jeśli o
mnie chodzi, wyznawcy tych dwóch religii mogą się nawzajem pozabijać, przy czym
nie ulega wątpliwości, że większość katolicka odniesie bezapelacyjne zwycięstwo
przez ilość, choć satanizm i tak się odrodzi. Swoją drogą, ci katoliccy
ortodoksi niewiele się różnią od satanistów. Chyba tylko nazwą.
Przypisy:
1 –za netową wersją Biblii Tysiąclecia http://biblia.deon.pl/index.php
2 – wszystkie cytaty za http://www.pch24.pl/bluznierca--cala-spolecznosc-ukamienuje-go,58922,i.html
2 – wszystkie cytaty za http://www.pch24.pl/bluznierca--cala-spolecznosc-ukamienuje-go,58922,i.html