Zaczęło się
od protestu ekologów w Puszczy Białowieskiej, a może wcześniej, gdy minister
Szyszko zdecydował się na wycinkę drzew. Nie za bardzo chcę wnikać w to, kto tu
ma rację, choć muszę przyznać, że jestem po stronie ekologów. Mieszkam na
skraju czegoś, co oficjalnie nazywa się „Puszczą Notecką”, a de facto powinno się nazywać plantacją
sosny. Byłbym skłamał, gdybym twierdził, że ta plantacja mi się nie podoba,
niemniej uważam, że określenie „Puszcza” jest tu ewidentnie nadużyciem. Wszędzie widać działania ludzkiej ręki, nawet ambony są ludzkim tworem...
Drzewa
w idealnych szeregach na połaciach rozdzielonych siatką idealnie prostych
ścieżek i wizurek przecinających się pod kątem prostym, przywodzą na myśl
plantacje winorośli czy sadów owocowych. Do tego raz za razem słychać odgłos
pił mechanicznych. Nic dziwnego, skoro drewno wciąż jest materiałem pilnie
poszukiwanym. Na szczęście gołe zręby są po okresie roku, najdalej dwóch,
obsadzane młodymi, staranie wyselekcjonowanymi sadzonkami (sam przez kilka lat
sadziłem). W tej „Puszczy” nie ma przypadkowości ani prawdziwej naturalności,
nie tylko wśród drzewostanu ale i dzikiej zwierzyny. Tej drugiej musi być tyle,
aby myśliwi mieli czasami okazję spełnić swoje strzeleckie (by nie napisać
zabójcze) zachcianki, podobno po to, by nie czyniła szkód na polach okolicznych
rolników. To się dumnie nazywa „regulacją” pogłowia. W efekcie tej regulacji oraz
nadmiernego, niekontrolowanego wzrostu myśliwych (a tu selekcja „pogłowia” byłoby
wskazana bardziej), dziś zobaczyć dzika czy sarnę graniczy z cudem. Na
szczęście wciąż mamy w tym kraju jedną puszczę, która na to miano w pełni
zasługuje, choć po decyzjach ministra Szyszki może się okazać, że owo „mamy” będzie
zastąpione słowem „mieliśmy”.
Zupełnie
niespodziewanie spór o Puszczę Białowieską przybrał charakter sporu
ideologicznego. Argumentem ekologów jest postępująca degradacja naszego
środowiska, zaś leśników z klanu Szyszki obawa przed kornikiem. W spór
włączyły się również środowiska katolickie ze swym biblijnym przesłaniem: „Czyńcie
sobie ziemię poddaną”. Mnie to nie dziwi, bo ów klan leśników Szyszki jest ściśle
związany ze środowiskiem o. Rydzyka, a wszem i wobec wiadomo, że ten ostatni ma
dziś decydujący głos w tym kraju już nie tylko w sprawach wiary, ale również w
sprawach politycznych i gospodarczych. Do tego momentu jeszcze nie ma
niezdrowej sensacji.
Ta
wybucha dopiero w momencie gdy głos w sprawie zabrał ks. prof. dr hab. Tadeusz
Guz na konferencji naukowej „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”1. Ja
nie polecam oglądania relacji wideo, gdzie przez dwie pierwsze minuty trzeba
słuchać przesłodzonych słów powitania wszystkich gości, tak przesłodzonych, że
chce się wymiotować, choć później jest ciekawie, tak ciekawie, że nóż w
kieszeni się otwiera. Choć, co niektórzy słuchacze tego wykładu zasnęli, ja to
wszystko wytrzymałem, bo ja jestem niesłychanie spokojny i cierpliwy człowiek. W
najbardziej z możliwych skrótów:
- ekologowie to diabeł wcielony, który deformuje umysły i charaktery ludzi;
- ekologizm to zielony, ateistyczny, nihilistyczny (?), materialistyczny neokomunizm (sic!), negujący Boga, i tu uwaga: Boga stworzyciela Polaków i Polski (ciekawe kto stworzył niePolaków i niePolskę?);
- Neomarksistowski (czytaj: ekologiczny) nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej zagłady (sic!).
- prawdziwą troskę o naszą ziemię przejawiają myśliwi wyrażającą się w kultywowaniu tradycyjnych obrzędów (sic!)
- ekologowie to diabeł wcielony, który deformuje umysły i charaktery ludzi;
- ekologizm to zielony, ateistyczny, nihilistyczny (?), materialistyczny neokomunizm (sic!), negujący Boga, i tu uwaga: Boga stworzyciela Polaków i Polski (ciekawe kto stworzył niePolaków i niePolskę?);
- Neomarksistowski (czytaj: ekologiczny) nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej zagłady (sic!).
- prawdziwą troskę o naszą ziemię przejawiają myśliwi wyrażającą się w kultywowaniu tradycyjnych obrzędów (sic!)
Ale jest jeszcze ciekawiej. Oto dziś czytam, na tym samym portalu,
na którym udostępniono powyższy wykład, artykuł2 ks. Artura Stopki
(już nie prof. dr hab.), w którym są cytowane słowa papieża Franciszka: „Zachęcam wszystkich
chrześcijan, aby ukazali jasno ten wymiar swojego nawrócenia, pozwalając, by
moc i światło otrzymanej łaski obejmowały także relacje z innymi istotami i
otaczającym światem, budząc owo cudowne braterstwo z całym stworzeniem, którym
tak wspaniale żył święty Franciszek z Asyżu”. I masz babo placek, bo skąd wiedzieć, który z tych kaznodziei ma rację, skoro obaj z tego samego Kościoła?
Warto tutaj wspomnieć o przytoczonej w artykule historii z 1935 roku, zwanej „Czarną Niedzielą”, kiedy to doszło do niespotykanej burzy pyłowej, która pozbawiła miliony rolników domów oraz uprawnej ziemi. A wszystko za sprawą nadmiernej eksploatacji amerykańskich Wielkich Równin. Pewnie dziś minister Szyszko wytłumaczyłby to, sorry, uzasadnił, efektem koniecznych korytarzy przewietrzania, jakie chce utworzyć nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale nawet w miejskich parkach.
Warto tutaj wspomnieć o przytoczonej w artykule historii z 1935 roku, zwanej „Czarną Niedzielą”, kiedy to doszło do niespotykanej burzy pyłowej, która pozbawiła miliony rolników domów oraz uprawnej ziemi. A wszystko za sprawą nadmiernej eksploatacji amerykańskich Wielkich Równin. Pewnie dziś minister Szyszko wytłumaczyłby to, sorry, uzasadnił, efektem koniecznych korytarzy przewietrzania, jakie chce utworzyć nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale nawet w miejskich parkach.
Przypisy:
1 - https://gloria.tv/video/chna6Mmprd8X2gUxKVsd1PP2X
2 - https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,2884,co-ma-ksiadz-do-ekologii.html
1 - https://gloria.tv/video/chna6Mmprd8X2gUxKVsd1PP2X
2 - https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,2884,co-ma-ksiadz-do-ekologii.html