Wydawałoby
się, że problem kary śmierci na zawsze odszedł w niebyt, nie tylko w świecie
ale również w naszym kraju, kiedy to 6 czerwca 1997 roku wyrugowano tę karę z
Kodeksu Karnego. Szczególne znaczenie ma tu apel o globalne moratorium przeciw
tej karze, które przedstawił przedstawiciel Watykanu, abp Silvano Tomasi na 28
sesji Rady Praw Człowieka przy ONZ.
Przypomnę
uzasadnienie: primo – nie odstrasza od popełnienia morderstwa, secundo – jest nieodwracalna
w przypadku pomyłki sądowej, tertio – nie daje szans na poprawę, quarto - zamiennie
kara dożywocia też jest formą kary śmierci, gdyż dostatecznie eliminuje
mordercę z życia społecznego. Dodać należy, że papież Benedykt XVI optował
nawet za zniesieniem kary dożywotniego więzienia, właśnie z powodu czwartego
uzasadnienia.
W
takim ujęciu pokazówka posła Jakiego kojarzy mi się z Filipem, który wyskoczył
z konopi. Tym bardziej, że proponuje przed wykonaniem wyroku stosowanie
średniowiecznych tortur. Oczywiście, ów czyn na plaży w Rimini, jest godny
najwyższego potępienia, ale on nawet nie pasuje do biblijnego,
starotestamentowego prawa „oko za oko”. Jest gorzej, bo gdy w wyniku tak samo ohydnego,
zbiorowego gwałtu trwającego nie jedną noc, a cały tydzień, tyle że w Łodzi, który na
domiar wszystkiego dla ofiary skończył się śmiercią, ten sam poseł,
wiceminister sprawiedliwości, nie zająknął się ani słowem. Nawet nie miał
ochoty odpowiedzieć na zarzut o wybiórczość.
Ja
nie mam złudzeń, większość moich rodaków pewnie opowiedziała by się za
przywróceniem tej drakońskiej kary, nie bacząc na argumenty przeciwników jej
stosowania. Jakby dla potwierdzenia tej opinii trafiłem na artykuł,
opublikowany na katolickim portalu, zatytułowany „Kara śmierci. Przerwać
milczenie”1. Jego autor, Łukasz Karpiel już nie tylko ma pretensje o
to, że ta kara w polskim Kodeksie Karnym nie istnieje, jest zbulwersowany tym,
że dyskusji na temat jej przywrócenia już się w Polsce nie prowadzi (sic!). I nie ma tu na myśli prywatnych dyskusji szarych obywateli, ale brak mu poważnej
debaty na arenie politycznej. Ubolewa nad tym, że mało jest takich jak J.
Korwin-Mikke, który swego czasu wypowiedział dość znamienne słowa: „Katolik
występujący przeciwko karze śmierci jest jawnym heretykiem”2.
Nietrudno z tego wywieść wniosek, że począwszy od pontyfikatu Pawła VI, nie wyłączając Jana Pawła II, na papieskim
tronie zasiadają sami papieże heretycy.
J.
Karpiel apeluje: „najwyższy czas przerwać to milczenie”, narzucone przez
demokratycznych polityków. Ja mu w zasadzie źle nie życzę, tylko tak się
zastanawiam, czy nie zmieniłby zdania, gdyby na kogoś z jego mu najbliższych,
taki wyrok wydano i karę bez ociągania się wykonano? W bardziej pesymistycznym
wariancie: gdyby sam został niesłusznie oskarżony o morderstwo, nie mając
alibi, bez świadków, z dowodami, które by jego sprawstwa nie eliminowały? To
wbrew pozorom wcale takie niemożliwe nie jest. A gdyby tak jeszcze przed
rozprawą sądową, poddać go torturom...
Przypisy:
1 - http://www.pch24.pl/kara-smierci--przerwac-milczenie-,52093,i.html
2 - http://wiadomosci.onet.pl/kraj/janusz-korwin-mikke-katolik-wystepujacy-przeciwko-karze-smierci-jest-jawnym/975tf
1 - http://www.pch24.pl/kara-smierci--przerwac-milczenie-,52093,i.html
2 - http://wiadomosci.onet.pl/kraj/janusz-korwin-mikke-katolik-wystepujacy-przeciwko-karze-smierci-jest-jawnym/975tf