Mam złą
wiadomość dla mojej blogowej znajomej – Olimpii. Jezus jest tylko katolicki, czego
dowiedziałem się dziś z monologu ks. O. Pelanowskiego1.
Ale ten jego monolog jest ciekawy jeszcze z innych powodów, przy czym wyznam,
że potrzebowałem sporo czasu by przez cały przebrnąć, bo jak już kiedyś
wspomniałem, wolę zdecydowanie tekst pisany od mówionego. Na domiar wszystkiego, ten trwa bite
dwadzieścia minut, przy czym znaczną część stanowią... przerwy między
wypowiadanymi kwestiami. Jak on został kaznodzieją? Przecież on więcej nie
mówi, jak mówi.
Może więc
tak po kolei, o co ciekawszych fragmentach. Ano na początek dowiaduję się
czegoś, o czym wcześniej nie wiedziałem: „Jezus mówi o nieuchronności śmierci”.
Eureka! Kiedyś, pół wieku temu z okładem, chyba St. J. Lec popełnił aforyzm: „Życie
to śmiertelna choroba, kto żyje ten umiera”, ale wiadomo, on tylko żartował, bo
tak naprawdę to baron Stanisław Jerzy
de Tusch-Letz, w dodatku Żyd i pewnie nauk Jezusa nie znał. Następnie jest
zagmatwana historia o Piotrze, który w czymś się z tym Jezusem nie zgadzał i
Jezus miał mu powiedzieć: „Zejdź mi z oczu aniele!”, tak jak nie przymierzając, ja mojej żonie, gdy za dużo gadała. Wniosek stąd taki, że nikt
nie może nic zmienić w Jego objawieniu. Nikt! „Od papieża po przedszkolaka”, bo
nawet małe przeinaczenie nauk Jezusa i człowiek znajdzie się po stronie
szatana. I tu kolejna rewelacja. Pojęcie używane przez wierzących „Wszyscy
jesteśmy dziećmi bożymi”, a mnie często próbuje się to wmówić, jest...
bluźnierstwem! „Gdyby tak było, to po co jest chrzest?” – pyta O. Pelanowski. I
tu już mam problem, bo mnie ochrzczono, nawet nie pytając mnie o zdanie. I
teraz nie wiem, czy jestem tym dzieckiem bożym, czy nie?
Mój ulubieniec (od teraz) stwierdza, że zacieranie prawdy o
grzechu pierworodnym jest przyczyną tego, że Kościół staje się rozwodniony.
W efekcie Kościół zaczyna coś kręcić z moralnością uznając np. rozwody, ponowne
małżeństwa, konkubinaty, choć nie w sensie sakramentalnym. Ksiądz podaje
przykład: „Jeśli w jakimś stu osobowym miasteczku (dla mnie to wieś, ale nie
będę wnikał) żyje dziewięćdziesięciu dziewięciu konkubentów, to czy ten jeden
też ma zostać konkubentem?”. Tak się zastanawiam, jak jeden człowiek może żyć w
konkubinacie, ale rozumiem, on ode mnie nie wymaga logicznego myślenia, więc
nie będę się czepiał. W następnym wątku budzi się we mnie już oburzenie. Bo O.
Pelanowski stwierdza, że niekatolicy próbują na katolikach wymusić pobłażanie
dla gwałcicieli, a to już brzmi tak, jak z tym złodziejem, który krzyczy „łapać
złodzieja!”. Ostatnio przytoczyłem pewien przykład księdza skazanego tylko na
„zawiasy” za gwałt na nieletniej, w dodatku niepełnosprawnej i nigdzie, na żadnym
katolickim portalu nie znalazłem słowa oburzenia.
Teraz
dla wspomnianej Olimpii najmocniejszy fragment: „Niektórzy zaproponują inną
liturgię w łączności ze wszystkimi protestantami. Uwaga! Tymczasem u
protestantów nie ma sakramentu eucharystii. Nie ma mszy. Nie ma żadnej
łączności z ciałem Chrystusa. A Jezus powiedział tak: Jeśli nie będziecie
spożywali ciała Syna człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie
mieli życia w sobie. A zapewniam was, że nie był wtedy [Jezus – dopisek mój] po
trzech kielichach wina i wiedział co mówi. Porównajmy takiego Jezusa
protestantów i tego katolików. Wyraźnie obaj sobie zaprzeczają. Jeden dopuszcza
rozwody, drugi mówi nie ma rozwodów. Jednemu nie przeszkadza antykoncepcja,
drugi mówi nie ma antykoncepcji. Jeden mówi, moja matka jest do garów, drugi
mówi, moja matka to królowa. Ja mówię, kto się modli z heretykami jest
heretykiem!” (sic!) Dalej już w
skrócie, by nie przynudzać. Ks. O. Pelanowski ma wielką ochotę zostać drugim
Janem Chrzcicielem (dobrze, że nie Jezusem) i cieszyłby się, gdyby za jego
poglądy go zamknęli. Na szczęście o ścięciu głowy nie wspomina, ale wyznał również,
że modlił się będzie tylko i wyłącznie z katolikiem i to tym prawdziwym a nie
rozwodnionym, o protestantach nie wspominając, bo „Jezus protestantów jest zbyt...
dobrotliwy”(?!) A gdy ja pisałem, że Jezus nie jest lepszy od Boga starotestamentowego, nikt mi nie wierzył...
Dalej
też jest fanie, choć już w innym temacie: „Dziwię się katolikom żeniącym się z
kimś spoza Kościoła katolickiego. Przecież mogą być pewni, że dojdzie do
rozwodu jeśli nie do czegoś gorszego”. Cóż, tym samym mocno ogranicza się ilość
potencjalnych partnerek na moje udane życie małżeńskie, na szczęście mam tyle
lat, że z tego powodu nie będę rozpaczał. Mimo to muszę z przykrością przyznać,
że taki kapłan ma ludzi za idiotów i wcale się nie dziwię, że coraz więcej
wiernych przestaje słuchać takich nawiedzonych, odsuwając się od
zinstytucjonalizowanego Kościoła. Mój ateizm nie ma w tym żadnego udziału. Nawet
nie musi mieć...
PS. cytaty są spisywane, więc mogłem popełnić drobne przeinaczenia, ale tylko drobne, bez znaczenia dla sensu wypowiedzi ks. O Pelanowskiego.
PS. cytaty są spisywane, więc mogłem popełnić drobne przeinaczenia, ale tylko drobne, bez znaczenia dla sensu wypowiedzi ks. O Pelanowskiego.
Przypisy:
1 - https://www.youtube.com/watch?v=1Zcj8F5wdVM
1 - https://www.youtube.com/watch?v=1Zcj8F5wdVM