Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. O. Pelawowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. O. Pelawowski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 października 2017

Jezus tylko katolicki



  Mam złą wiadomość dla mojej blogowej znajomej – Olimpii. Jezus jest tylko katolicki, czego dowiedziałem się dziś z monologu ks. O. Pelanowskiego1. Ale ten jego monolog jest ciekawy jeszcze z innych powodów, przy czym wyznam, że potrzebowałem sporo czasu by przez cały przebrnąć, bo jak już kiedyś wspomniałem, wolę zdecydowanie tekst pisany od mówionego. Na domiar wszystkiego, ten trwa bite dwadzieścia minut, przy czym znaczną część stanowią... przerwy między wypowiadanymi kwestiami. Jak on został kaznodzieją? Przecież on więcej nie mówi, jak mówi.

  Może więc tak po kolei, o co ciekawszych fragmentach. Ano na początek dowiaduję się czegoś, o czym wcześniej nie wiedziałem: „Jezus mówi o nieuchronności śmierci”. Eureka! Kiedyś, pół wieku temu z okładem, chyba St. J. Lec popełnił aforyzm: „Życie to śmiertelna choroba, kto żyje ten umiera”, ale wiadomo, on tylko żartował, bo tak naprawdę to baron Stanisław Jerzy de Tusch-Letz, w dodatku Żyd i pewnie nauk Jezusa nie znał. Następnie jest zagmatwana historia o Piotrze, który w czymś się z tym Jezusem nie zgadzał i Jezus miał mu powiedzieć: „Zejdź mi z oczu aniele!”, tak jak nie przymierzając, ja mojej żonie, gdy za dużo gadała. Wniosek stąd taki, że nikt nie może nic zmienić w Jego objawieniu. Nikt! „Od papieża po przedszkolaka”, bo nawet małe przeinaczenie nauk Jezusa i człowiek znajdzie się po stronie szatana. I tu kolejna rewelacja. Pojęcie używane przez wierzących „Wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi”, a mnie często próbuje się to wmówić, jest... bluźnierstwem! „Gdyby tak było, to po co jest chrzest?” – pyta O. Pelanowski. I tu już mam problem, bo mnie ochrzczono, nawet nie pytając mnie o zdanie. I teraz nie wiem, czy jestem tym dzieckiem bożym, czy nie?

  Mój ulubieniec (od teraz) stwierdza, że zacieranie prawdy o grzechu pierworodnym jest przyczyną tego, że Kościół staje się rozwodniony. W efekcie Kościół zaczyna coś kręcić z moralnością uznając np. rozwody, ponowne małżeństwa, konkubinaty, choć nie w sensie sakramentalnym. Ksiądz podaje przykład: „Jeśli w jakimś stu osobowym miasteczku (dla mnie to wieś, ale nie będę wnikał) żyje dziewięćdziesięciu dziewięciu konkubentów, to czy ten jeden też ma zostać konkubentem?”. Tak się zastanawiam, jak jeden człowiek może żyć w konkubinacie, ale rozumiem, on ode mnie nie wymaga logicznego myślenia, więc nie będę się czepiał. W następnym wątku budzi się we mnie już oburzenie. Bo O. Pelanowski stwierdza, że niekatolicy próbują na katolikach wymusić pobłażanie dla gwałcicieli, a to już brzmi tak, jak z tym złodziejem, który krzyczy „łapać złodzieja!”. Ostatnio przytoczyłem pewien przykład księdza skazanego tylko na „zawiasy” za gwałt na nieletniej, w dodatku niepełnosprawnej i nigdzie, na żadnym katolickim portalu nie znalazłem słowa oburzenia.

  Teraz dla wspomnianej Olimpii najmocniejszy fragment: „Niektórzy zaproponują inną liturgię w łączności ze wszystkimi protestantami. Uwaga! Tymczasem u protestantów nie ma sakramentu eucharystii. Nie ma mszy. Nie ma żadnej łączności z ciałem Chrystusa. A Jezus powiedział tak: Jeśli nie będziecie spożywali ciała Syna człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. A zapewniam was, że nie był wtedy [Jezus – dopisek mój] po trzech kielichach wina i wiedział co mówi. Porównajmy takiego Jezusa protestantów i tego katolików. Wyraźnie obaj sobie zaprzeczają. Jeden dopuszcza rozwody, drugi mówi nie ma rozwodów. Jednemu nie przeszkadza antykoncepcja, drugi mówi nie ma antykoncepcji. Jeden mówi, moja matka jest do garów, drugi mówi, moja matka to królowa. Ja mówię, kto się modli z heretykami jest heretykiem!” (sic!) Dalej już w skrócie, by nie przynudzać. Ks. O. Pelanowski ma wielką ochotę zostać drugim Janem Chrzcicielem (dobrze, że nie Jezusem) i cieszyłby się, gdyby za jego poglądy go zamknęli. Na szczęście o ścięciu głowy nie wspomina, ale wyznał również, że modlił się będzie tylko i wyłącznie z katolikiem i to tym prawdziwym a nie rozwodnionym, o protestantach nie wspominając, bo „Jezus protestantów jest zbyt... dobrotliwy”(?!) A gdy ja pisałem, że Jezus nie jest lepszy od Boga starotestamentowego, nikt mi nie wierzył...

  Dalej też jest fanie, choć już w innym temacie: „Dziwię się katolikom żeniącym się z kimś spoza Kościoła katolickiego. Przecież mogą być pewni, że dojdzie do rozwodu jeśli nie do czegoś gorszego”. Cóż, tym samym mocno ogranicza się ilość potencjalnych partnerek na moje udane życie małżeńskie, na szczęście mam tyle lat, że z tego powodu nie będę rozpaczał. Mimo to muszę z przykrością przyznać, że taki kapłan ma ludzi za idiotów i wcale się nie dziwię, że coraz więcej wiernych przestaje słuchać takich nawiedzonych, odsuwając się od zinstytucjonalizowanego Kościoła. Mój ateizm nie ma w tym żadnego udziału. Nawet nie musi mieć... 

PS. cytaty są spisywane, więc mogłem popełnić drobne przeinaczenia, ale tylko drobne, bez znaczenia dla sensu wypowiedzi ks. O Pelanowskiego.