Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka współczesna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lutego 2020

Piękno krucyfiksu


  Uchowaj Panie, w żadnej mierze nie będę kpił i obrażał uczuć religijnych wierzących w kwestii tego symbolu czci religijnej, ani tym bardziej z tego przełomowego wydarzenia dla chrześcijan, kiedy to Bóg, stając się swoim Synem, dał się ukrzyżować. O chrześcijańskiej tradycji w kategorii sztuki rzeźbiarskiej chcę napomknąć. Od razu też dodam, że specjalnie tak nie do końca potrafię się zachwycać tą dziedziną sztuki, więc żaden tam ze mnie specjalista, czy autorytet. Ot, takie sobie osobiste refleksje...

  Podobno naturalne jest to, że zmysły ludzkie ciągną do piękna, a jak zapewniają niektórzy znawcy, szczególnie ci wierzący, jest to nam dane od samego Stwórcy. W tym miejscu nie omieszkam, dla własnej satysfakcji, przypomnieć wygumkowane przez katolików drugie przykazanie Dekalogu: „Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia (...)” [Pwt 5, 6-21]. Coś mi się wydaje, że z powodu tego wygumkowania lekko dziwnie się porobiło. Czytam z równie lekkim zdumieniem: „Wierni kaleczą swój wzrok, gust i spokój duszy o szkaradę wyzierającą nagminnie z owoców działalności nazywanej dziś równie bezwstydnie, co fałszywie sztuką sakralną. W niezliczonych wszak kościołach całego świata, a Polska wcale nie jest na tym polu wyjątkiem, straszą płody chorej artystycznej weny1. Mój konserwatywno-katolicki ulubieniec, Jerzy Wolak, woła z rozpaczą: „Jak się zachować w obliczu szpetoty? Co robić? Odwrócić głowę, zamknąć oczy, siłą woli zablokować w sobie jej odbiór? Protestować przeciw jej ekspansji na wszystkich możliwych polach? Walczyć z nią ogniem, młotem, dynamitem?2. Ja tam niczego nie sugerują, ale może autorowi tych słów udało dość precyzyjnie narysować portret psychologiczny tych, którzy profanują dziś tak często kościoły? A wszystko dlatego, że trafił w rzymskim kościele na taką rzeźbę ukrzyżowanego Jezusa:


  Jak się nie znam na rzeźbie, tak w zasadzie ta konkretna mnie osobiście aż tak bardzo nie razi. Dużo w niej symboliki, która zmusza do refleksji, niekoniecznie na temat wiary. Znalazłem sporo bardziej kontrowersyjnych, tu tylko pokażę jedną, i napiszę nie bez kozery, każdy ma to, co lubi, przecież jakiś kapłan (proboszcz, biskup) musiał się zgodzić na taki krucyfiks. Rzekłbym: oni wszyscy poszli, nomen omen, z Duchem (świętym?) naszych czasów:


  Jerzy Wolak pyta i sam sobie odpowiada: „Jaki cel przyświeca artystom tworzącym tak szpetne wizerunki naszego Pana? Owszem, człowiekowi obitemu i pohańbionemu z całą pewnością daleko do estetycznego wyrafinowania, ale przedstawianie go jako odpychającej kukły to zwykłe świństwo3. Pominę fakt, że to ultrakatolik w dość niewybredny sposób obraża postać Boga, nazywając Go kukłą, ale może im wolno? Nie wiem jak komu, mnie nigdy żadne zwłoki się nie podobały, w sztuce również, raczej nastrajając pesymistycznie i odpychająco. Nawet jeśli to były święte zwłoki. Tu warto tę sztukę współczesną skonfrontować z piękną sztuką z przeszłości, za którą tęskni Jerzy Wolak:


  Naprawdę ten krucyfiks jest piękny? Nawet jeśli uznać, że piękny (co jest według mnie dużym nadużyciem), tym współczesnym rzeźbom nic do tej z XV wieku nie brakuje. Wręcz przeciwnie, można się w tych dzisiejszych dopatrzeć więcej ekspresji i symbolicznego przekazu, choć to akurat tylko moje odczucia i moja wrażliwość na piękno. Jeśli się tak zastanowić, przecież tu nie o piękno chodzi, bo co może mieć pięknego w sobie rzeźba przedstawiająca zwłoki rozciągnięte na krzyżu, nawet jeśli to Jezus? Nie miałby esteta Wolak problemu, gdyby katolicyzm nie majstrował przy Dekalogu. Miałem ochotę ostrzej o oddawaniu czci tym rzeźbom, ale sobie daruję. To w końcu nie mój problem. Ja tam wolę klasykę:


I tak sobie zadumany myślę przy porannej kawie, że tej Venus ręce ubito dlatego, aby nie można jej było rozciągnąć na krzyżu...