Nie wiem
dlaczego wkurza mnie nagonka na „Klątwę”. W końcu nikt nikomu nie każe jej oglądać
na siłę. Temat już kiedyś był u mnie (nie tylko) wałkowany i powinienem
zapomnieć, a jednak „sprawę” ujrzałem w nowym, bardzo ciekawym świetle i zamierzam się
trochę tym światłem podzielić. Właściwie nie przepadam u siebie za notkami
zdobionymi licznymi fotkami, choć u innych nie razi mnie taka forma
wypowiedzi. Tym razem odstąpię od swoich reguł.
Ciśnie mi
się na usta takie hasełko: „Kup sobie Jezuska w transakcji wiązanej z obrazą uczuć religijnych”.
Niby połączenie kontrowersyjne, ale zapewniam, ja je z palca nie wyssałem.
Nawet najgorszy celebryta (czytaj: diabeł wcielony) nie jest w stanie tak obrazić
uczuć religijnych, jeśli takowe istnieją, jak sami chrześcijanie katolicy. I to wcale nie jest jakieś novum.
Pamiętam czasy dzieciństwa z kościelnymi odpustami, gdzie szmira i tandeta
królowały niczym w średniowieczu. Już wtedy brało mnie obrzydzenie. Czy dziś
się coś zmieniło? Nie sądzę, może tylko środki wyrazu są bardziej obrazoburcze.
Cały katolicki Kościół oburza się na profanację krzyża w sztuce teatralnej, której
katolicy nie oglądają, ale w ogóle nie razi ich fakt, że niemal w każdym sklepiku z dewocjonaliami, w wielu księgarniach katolickich i na świątecznych odpustach profanuje się świętości
na... tony! Zapewniam, że wybór dewocjonaliów jest mocno przeze mnie ocenzurowany, znajdywałem wręcz obsceniczne, którymi nie chciałem szpecić mojego bloga.
1. Na początek fajansowy talerzyk ze śniadankiem. Smacznego!
2. Śliczna
zakonniczka, pewnie jako maskotka do egzaminu maturalnego:
3. A może
jakiś papież, którego trudno skojarzyć (Franciszek?), a jeszcze trudniej odgadnąć przeznaczenie tego ustrojstwa:
4. Śliczny obraz w kształcie krzyża na ścianę w salonie. To chyba na Wielkanoc lub mięsopusty?
5. Tu już nie
ma wątpliwości, piękna pamiątka z Częstochowy:
6. Jest i Matka
Boska z Gwadelupy, praktyczna, do otwierania piwa:
7. Gustowne
różańce dla małych dzieci:
8. Praktyczny
krzyż-scyzoryk (jest też sporo krzyżyków do wieszania w samochodach):
10. Na koniec
pamiątka spowiedzi świętej (grekokatolicy?):
Aby moich Czytelników od-zniesmaczyć, tak pewnie zareaguje mój Anioł Stróż po lekturze tej notki:
Ciekawe czy mnie ktoś oskarży o obrazę uczuć religijnych?
Przypisy:
Pierwsza fotka (talerzyk śniadaniowy) jest autorstwa Pawła Jaszczuka i pochodzi z: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,22093170,krzyz-z-nozem-kup-sobie-jezusa-fotoreportaz.html, pozostałe znalezione w Google.










