Miało być o
czymś innym, ale jak to w życiu bywa, coś nas zaskakuje i zmusza do zmiany
planów. To właśnie mi się przytrafiło i... omal nie dostałem palpitacji serca!
W ostatniej notce pytałem, czy znajdzie się w Polsce ksiądz, który za posługę
kapłańską nie weźmie grosza. Znalazł się jeden, z prośbą, żeby nie nagłaśniać,
bo mogą go usunąć z parafii (sic!)
Dziś narzuca mi się pytanie, czy znajdzie się w naszym kraju ksiądz, który nie
grzeszy głupotą?
To pytanie
jest w jakimś sensie obraźliwe i już teraz przepraszam wszystkich tych księży,
którzy faktycznie na to miano nie zasługują. Tak mi się palnęło, po wysłuchaniu
fragmentu homilii ks. Piotra Pawlukiewicza1, umieszczonego na
portalu Deon.pl. Ja dla tych, którym nie chce się oglądać klipu, poniżej
umieszczę streszczenie, przedtem jednak chciałbym kilka słów wstępu. Swego
czasu zachwycałem się lekturą książki Alana Untermana „Żydzi. Wiara i życie”. I
choć książka nie jest na temat, który chcę poruszyć, znalazłem tam słowa, które
kiedyś dogłębnie mną wstrząsnęły: „O ile można się doszukać u Wiesla jakieś
myśli przewodniej, jest nią bunt przeciwko Bogu, który umarł w Auschwitz. Jeśli
w tym najbardziej doniosłym okresie historii żydowskiej Bóg postanowił nie
wtrącać się w to nieludzkie traktowanie człowieka przez człowieka, to znaczy,
że nie mógł albo, co gorsza, nie obchodził Go los ludzkości. (...) Bóg umarł i
ludzie muszą przyjąć postawę buntu wobec Niego, gdyż ich zawiódł.”2
To mocne słowa, być może nawet za mocne, choć z punktu widzenia ofiar Holokaustu,
jedynie możliwe do przyjęcia. Postawy Boga wobec tej zbrodni nie da się
jednoznacznie wytłumaczyć.
I oto ks.
P. Pawlukiewicz próbuje. Moje skróty: „W związku z wizytą papieża w Auschwitz
rodzi się pytanie dlaczego Bóg pozwolił na wojnę? Dlaczego Bóg pozwolił na
Oświęcim? (...) Może na Sądzie Ostatecznym dowiemy się, że gdyby nie ta wojna,
gdyby nie Oświęcim, w roku 1954 doszłoby do wybuchu wojny jądrowej i w ciągu
jednego dnia zginęłoby 100 milionów ludzi. Bóg nie chcąc do takiej wojny
doprowadzić, dał nam II wojnę światową w
1939 roku [wszystkie podkreślenia
moje], która była pryszczem w
porównaniu z tym, co by nas czekało w 1954. Ktoś się pytał, dlaczego wojna
trwała pięć lat, gdzie był wtedy Bóg? Bóg
sprawił, że wojna nie trwała sześćdziesiąt lat a tylko pięć. Bo mogło zginąć miliard ludzi a zginęło tylko 60 milionów (…) Pytamy, dlaczego
dziecko zostało zagryzione przez psa? A
może to dziecko miało być drugim Hitlerem. Ja nie wiem.”
Przyznam,
że zaniemówiłem. Jak obuchem siekiery uderzyło we
mnie pytanie: jak można być tak cynicznym, głupim, zaślepionym i takim
hipokrytą? Bo jeśli ks. Pawłowicz nie wie, to po jaką cholerę propaguje takie bezsensowne
wyjaśnienia? Idąc tropem jego myślenia nie należy się oburzać na zamachy
terrorystyczne islamistów, w których ginie dziesiątki, setki niewinnych ludzi,
bo taki jest plan Boga, bo być może w tych zamachach zginie ktoś na miarę
nowego Hitlera. Nie powinniśmy się oburzać na pedofila gwałcącego nasze
dziecko, bo być może ten gwałt zmieni psychikę tego dziecka tak, że ten w
przyszłości nie popełni znacznie gorszego przestępstwa. Tu pozwolę sobie na
podłą zgryźliwość: nie powinniśmy się oburzać na żadne zbrodnie tego świata, bo
takie są zamiary Boga. Dziękujmy Mu za te wojny i kataklizmy, którymi nas
obdarzył, bo dzięki nim ustrzegł nas przed gorszymi. Tylko, czy zamiast
dopuścić do cierpienia milionów niewinnych ludzi nie było prościej spowodować
śmierć Hitlera podczas I wojny światowej? Okazji pewnie było mnóstwo...
Zrodziła się
we mnie dziwna konkluzja: dziękuję ci ks. P. Pawlukiewicz, bo dziś wiem, że mój
wybór niewiary w (takiego) Boga – był dobrym wyborem.
Przypisy:
1 - http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,2739,ks-pawlukiewicz-dlaczego-bog-pozwolil-na-wojne-na-auschwitz.html
2 – „Żydzi. Wiara i życie”, Alan Unterman, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 2002, str. 91
2 – „Żydzi. Wiara i życie”, Alan Unterman, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 2002, str. 91