Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Borkowska OSB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Borkowska OSB. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2020

Oślica Balaama – czyli życie konsekrowane


  Świechna mnie zainspirowała. W jednym ze swych postów1 pokazała filmik2 z życia emerytowanych sióstr zakonnych. Mnie jest trudno orzec, jakie były intencje twórcy tego dokumentalnego filmu, ale nie trudno odgadnąć, że jest bardziej antyreklamą życia konsekrowanego niż jego pochwałą. Choć z drugiej strony jest też antyreklamą starości, i w tym aspekcie film jest bardziej sensowny. Bo też starość w żadnym razie nie nadaje się do reklamy, poza przypadkami reklam produktów rzekomo medycznych dla seniorów, którymi zalewa nas telewizja.

  Mam mieszane uczucia do życia konsekrowanego, szczególnie żeńskiego. Autentycznie śmieszą mnie ich stroje, mające być symbolem przynależności do danego zakonu. Nie mogę się też wyzbyć przekonania, że to jest publiczna demonstracja pewnej formy dewiacji religijnej. Taki przerost formy nad treścią, mogący skutkować w skrajnych przypadkach zaburzeniami psychicznymi. A jednak mam świadomość, że nie mam prawa ostentacyjnie emanować tą swoją opinią, bo poza nielicznymi przypadkami, de facto z tymi siostrzyczkami jest wszystko w należytym porządku. Wprawdzie nie rozumiem sensu takiego życia, ale przecież mojego też nie wszyscy muszą rozumieć. Jak wspomniałem, śmieszy mnie ich strój, ale jednocześnie wyjątkowo nie śmieszą mnie żadne, ale to żadne dowcipy na temat ich życia. A już kompletnie brak we mnie tolerancji na słowne napaści, połączone z obelgami pod ich adresem. Jedynym wyjątkiem są sytuacje, gdy ich działania wykazują cechy nadużyć, lub szaleństwa. Uważam, że z jednej strony dobrze, że zniknęły z większości szpitali, z drugiej, nie sposób przecenić ich zaangażowanie w opiekę nad osobami dotkniętymi różnego rodzaju zaburzeniami rozwoju, domów dziecka czy hospicjów. Mam pretensje, że jako katechetki indoktrynują dzieci i młodzież, ale to są pretensje bardziej skierowane do zatwierdzonego przez państwo systemu edukacji, a nie bezpośrednio do nich. Nie one ten system stworzyły.

  Nie ma im też czego zazdrościć, choć z drugiej strony tak nie do końca potrafię je żałować. Wszystko za sprawą benedyktynki s. Małgorzaty Borkowskiej (absolwentka filologii polskiej i filozofii na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, oraz teologii na KUL-u), która odważyła się napisać i wydać książkę pod dość wymownym tytułem: „Oślica Balaama. Apel do duchownych panów”3. Dla niezorientowanych, opisuje w niej stosunek kleru do sióstr zakonnych. Pozwolę sobie na jeden cytat: „Przez kilkanaście wieków zakonnice słuchały kazań, konferencji, rekolekcji, pouczeń, a zawsze w pokornym milczeniu, jak te nieme bydlątka: cokolwiek im mówiono, umiały tylko potakiwać.  (...) Założenie ze strony kaznodziejów było niewątpliwie takie, że zawsze, w każdej sprawie i w każdych okolicznościach, oni wiedzą lepiej; zakonnice zaś nauczyły się to akceptować, najpierw dlatego, że potrzebują celebransa i muszą przyjmować jego warunki; a potem już z tradycji i z przyzwyczajenia4. Autorka opowiada, w jaki sposób duchowni traktują zakonnice – jako głupie kobiety, nic nierozumiejące, niewykształcone, przeznaczone do pokornego słuchania, usługiwania i siedzenia cicho. Miałem niezłą zagwozdkę, bowiem trudno Autorkę i jej książkę traktować w kategoriach antyklerykalizmu, a przecież nie opisuje nic innego, niż to, o czym mówi i pisze antyklerykalizm.

  Znamienny jest epizod z pewnym wywiadem5, który przeprowadził Dawid Gospodarek na zlecenie agencji KAI, a który szybko zniknął po jego się ukazaniu na stronach tej Agencji. Tak jakby z czyjegoś nakazu. Na szczęście jego przedruk się zachował i gorąco go polecam jednym krótkim cytatem: „Zakonnica w przekonaniu szeregowego kaznodziei jest głupia. Gdyby głupia nie była, to by zakonnicą nie została6.