Tytuł jak szkolna rozprawka, ale zamierzam się tym tekstem odmłodzić, tak noworocznie i karnawałowo, czyli kpiarsko-ironicznie. W ten nastrój wprowadził mnie pan Paweł Lisicki, redaktor naczelny „DoRzeczy”, publicysta, pisarz, i co najważniejsze – katolik. Czy ja już o nim pisałem? A tak, nawet ze dwa razy, bo mnie jego poglądy wprowadzają w radosny nastrój. Ktoś może zapytać, dlaczego w radosny skoro to człowiek o diametralnie różnych od moich poglądach? Ano radosny, bo jak się nie cieszyć, że bozia nie potraktowała mnie jego rozumem?
Zapytam wprost: Wierzycie w diabły? Ja też wierzę, o ile są w pełni materialne, dwunożne i bez ozdobników w rodzaju rogów, kopyt i ogona. Czasami odziewają się w ornat. Dla Lisickiego diabeł to istota mająca niejedną funkcję, ponieważ jest jednocześnie humanistą, technokratą i innym rewolucjonistą. Diabeł na pewno jest radykalnym darwinistą, stąd zresztą zwraca się do człowieka bardzo często używając określenia małpa. W tym miejscu przypomną mi się znany zwrot „małpa w czerwonym”. Diabeł jest inżynierem społecznym, materialistą, marksistą no i oczywiście ateistą, który musi być radykalnym bezbożnikiem. I powiem Wam w sekrecie, że Lisicki potwierdza swoim autorytetem ludową prawdę, że kto nie wierzy w diabła ten nie wierzy w Boga. I co ja w takim układzie mam ze sobą zrobić, skoro ja wierzę w istnienie diabłów wcielonych, ale za Chiny Ludowe w istnienie Boga uwierzyć nie mogę? Lisicki twierdzi, że diabeł dąży do tego, aby nam: „zohydzić życie i tak pogrążyć ludzi w rozpaczy, i tak uczynić z nich to, czym są oni w jego oczach, czyli wyłącznie zwierzętami, żeby jakakolwiek myśl o Odkupieniu i Zbawieniu zniknęła, została wymazana”. I tu muszę po raz pierwszy wyrazić stanowczy sprzeciw wobec tezy Lisickiego. Według licznych opracowań „naukowych” światłych i bogobojnych socjologów w sutannach i habitach, diabeł działa poprzez podsuwaniu człowiekowi coraz to nowych, atrakcyjnych rozrywek i coraz to ambitniejszych zadań do zrealizowania takich jak ekologia czy ochrona zwierząt. Co to ma wspólnego z zohydzeniem życia nie pojmuję, tym bardziej, że jeśli chodzi o zohydzenie to tu widzę takie działania jak pielgrzymki narodowców na Jasną Górę, różańce Bąkowskiego, grupy charyzmatyczne jak ta Pawła M., a ostatnio, nie zgadniecie, doszło do tego, że i lednicka Brama z Rybą (symbol Ogólnopolskich Spotkań Młodych) to już nie jest coś, czym należy się chwalić (sic!)
Wróćmy do Lisickiego. Pisze: „Diabeł myśli systemowo. Nie chciałbym, żeby zabrzmiało w ten sposób, iż lekceważę, albo pomijam kwestie, które są najczęściej opisywane w konkretnych przypadkach, kiedy mamy do czynienia z opętaniem: pojawia się diabeł, wstępuje w kogoś, przejmuje nad nim kontrolę i jedynym ratunkiem jest egzorcyzm. Ja tego nie neguję, wręcz przeciwnie (...) Ale nie wydaje mi się, żeby to było najbardziej niebezpieczną formą działalności diabła”. Tu akurat się z Lisickim w pełni zgodzę, diabeł idzie z postępem, opętania mogą zniewolić tylko wierzących i to o słabej psychice, więc efekt takiej działalności jest mizerny. Piekło mogłoby zamarznąć. Trzeba sobie powiedzieć jasno – diabeł rozwija się intelektualnie, czego niestety o aniołach nie da się w żaden sposób powiedzieć. One wciąż działają archaicznie, czyli metodami mistycznych wizji. Efekt jest taki, że dziś ktoś nawiedzony wizją jest traktowany jako psychicznie chory, choć często przymykamy na to oko, bo oni nie są groźni. Wręcz przeciwnie, to również dzięki nim wierni się sekularyzują, bo jak tu wierzyć w takie brednie? Zdaniem Lisickiego” „istotą działania diabelskiego obecnie jest, atak przeprowadzony pod znakiem tęczowej flagi, ideologii LGBT i niszczenia tych podstaw, które sprawiają, że człowiek może myśleć o jakimkolwiek zbawieniu, o własnej duszy i tożsamości. To wszystko to jest dzieło ideologii lansowanej przez diabła, a nie konkretnych przypadków opętań (...)”. Tu też zarzucę Lisickiemu pewną ograniczoność. Tylko LGBT?! A gdzie Zgniły Zachód, a gdzie ateistyczna próba wymazania nazwy Święta Bożego Narodzenia, gdzie artyści teatralni i filmowi, siejący zgorszenie na całą Polskę? Gdzie Owsiak i jego „róbta, co chceta”, gdzie wreszcie feministki z błyskawicą w proteście przeciw zakazowi aborcji?
Lisicki widzi też diabła we współczesnym Kościele, który zakazuje mszy trydenckiej: „Diabeł jest najbardziej radykalnym antytradycjonalistą, jakiego znamy z bardzo prostego powodu: jeśli prawdziwa jest teza, a tej będę bronił, że on nie chce być widziany, dostrzegany, bo to zapewnia mu sukces. (...) groza związana z obecnością diabła jest bardzo mocno zakorzeniona w klasycznych tekstach liturgicznych, a w nowych dużo słabiej, żeby nie powiedzieć, że czasem jej w ogóle nie ma, to diabeł musi być wielkim przeciwnikiem, wielkim wrogiem tradycyjnej Mszy Świętej”. Nic innego, papież Franciszek w oczach katolika Lisickiego jest sprzymierzeńcem diabła. Diabeł jest też na pewno marksistą i mało konsekwentny. Z jednej strony świat ma trwać jak najdłużej, aby „duszyczek” na manowcach było jak najwięcej, z drugiej, diabeł nienawidzi życia, więc chce człowieka zniszczyć. To jest właśnie ta diabelska dialektyka, którą tylko Karol Marks mógłby zrozumieć, a pewnie rozumie też papież Franciszek.
Na koniec zostawiłem prawdziwy rodzynek. Lisicki złorzeczy: „Ludzie uwierzą we wszystko, jeśli im się to odpowiednio przekaże, np. że wystarczy wrzucić obrączkę po zmarłej żonie na trzy dni do szklanki z solą i za 3 dni jej „duch” przestanie prześladować męża i dzieci”. Myślałem, że spadnę z fotela. Primo, ten zwyczaj jest na pewno inspirowany ludowym katolicyzmem. Secundo, dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że sakramentalne małżeństwo to prawdziwe diabelstwo, skoro trzeba się uciekać do czarów, aby o nim natychmiast zapomnieć...
Przypisy:
1 - całość i cytaty za: https://pch24.pl/marksista-darwinista-ateista-pawel-lisicki-demaskuje-szatana-i-jego-system/