Wybaczcie bracia
i siostry w nie mojej wierze, ale dziś nie mogę się powstrzymać, grzeszny
bowiem jestem, i znów będę się wyśmiewał. Ale spokojnie, nie z was, ile z
pewnych oszołomów, którzy się produkują w waszym gronie. Moim skromnym zdaniem,
większość wierzących, szczególnie zaś ta, zwana letnimi, jest całkiem w
porządku, to znaczy daleko im do ortodoksji. I bardzo dobrze. Pewną
charkterystyczną grupę nazwałbym nadortodoksją, choć tu trudno znaleźć właściwe określenie. Ale do
rzeczy, czyli do dwóch arcyciekawych artykułów, na które jak zwykle, trafiłem
zupełnie przypadkowo.
Na wstępie
przypomnę znaną przypowieść o nierządnicy, którą Jezus uchronił przed
ukamieniowaniem [J 8, 1-11]. Kończy się słowami: „I rzekł do niej Jezus: I ja
ciebie nie potępiam”. Według mojego ulubieńca wśród nadortodoksów, Mirka S. - tu Jezus po prostu się
pomylił, co w mniemaniu tychże, zdarzało Mu się nader często. Czytam: „Popieranie przez katolików postulatu prawnej
karalności niewierności małżeńskiej jest dla nich obowiązkiem religijnego
posłuszeństwa serca i rozumu, które należy się zwyczajnemu i autentycznemu
nauczaniu Magisterium Kościoła (...) O tym bowiem, że zniesienie karalności
niewierności małżeńskiej jest podłym i haniebnym pomysłem jasno nauczał Pius XI
w encyklice Castii Connubii”1. Jeśli ktoś tych słów nie
zrozumiał, przedstawię je prościej: każde cudzołóstwo powinno być karane z pełną
bezwzględnością. Niejaki papież Sykstus V nakazał karać cudzołóstwo śmiercią,
choć nie wiem, i nie chcę wiedzieć, czy ten nakaz wszedł w życie. Za to mój
ulubieniec Mirek S. proponuje, a przypomnę, że mamy XXI wiek: „Summa summarum, osobiście nie zdziwiłbym
się, gdyby w przyszłości któryś z papieży korzystając z prerogatywy
nieomylności w sposób ostateczny orzekł, iż władzom cywilnym przysługuje
moralne prawo do karania cudzołóstwa i że w sposób roztropny i mądry należy
dążyć do wprowadzenia takiego prawa, jako najlepszego rozwiązania w tej materii”2.
Proponuje on takie kary jak: prace społeczne, chłosta, zakucie w dyby, a w
przypadku recydywy – kara śmierci. Tu dodam, że według KKK cudzołóstwem jest
każdy akt seksualny poza sakramentalnym związkiem małżeńskim. Musiałem sobie
ten fragment o karach przeczytać dwa razy, gdyż nie wierzyłem, że coś takiego
można dziś napisać i publicznie głosić.
Niestety,
drugi artykuł dowodzi, że ortodoksja religijna bardzo szkodzi na mózg i nie ma
w tym krzty przesady. Ten sam autor dochodzi do wniosku, że czyny homoseksualne
powinny być prawnie zakazane, a łamanie tych zakazów – tak samo surowo karane. I
napiszę szczerze, choć nie ma we mnie krzty geja, padł na mnie blady
strach. Bo co, jeśli jakiś gej na torturach wymieni moje imię i nazwisko, albo
przynajmniej nick? Jak ja udowodnię, że praktyki homoseksualne są mi całkowicie
obce? Na torturach w średniowiecznej, chrześcijańskiej Europie, nie takie
rzeczy z torturowanych wyciągano. Kobiety przyznawały się do współżycia z
diabłami, choć te, jak wszystkie anioły są i niematerialne, i bezpłciowe. Mirek
S. uzasadnia to dziesięcioma punktami, ja tu tylko wybiórczo: „Nie wszystko co jest czynione w
sposób dobrowolny przez dorosłych ludzi w sferze prywatnej powinno być legalne
i bezkarne”3; „To, że dane czyny są popełniane w prywatnej
sferze, nie oznacza wcale, że nie będą pozostawiać swego wpływu na tkankę
społeczną”; „Papież św. Pius V nakazał przekazywanie winnych
czynów homoseksualnych księży władzy świeckiej, by ta skazywała ich na karę
śmierci”; „Warto dodać, że czyny
homoseksualne są jednymi z tych grzechów, które "wołają o pomstę do
Nieba", a w związku z tym ściągają na narody karę Bożą. (...) Bóg sprawiedliwie karze ludy i narody, zsyłając
na nie kataklizmy, wojny, głód i zarazę”. I już na koniec
prawdziwa perełka: „Prawna karalność
homoseksualizmu jest zdobyczą chrześcijańskiej i europejskiej cywilizacji [podkreślenie moje]”.
Tu znowu coś moim Czytelnikom przypomnę. Nasi włodarze Rzeczpospolitej
Polskiej, chcą na siłę przywrócić tę chrześcijańską cywilizację. I w tym
miejscu ogarnie mnie nie strach, a wręcz przerażenie. Inkwizycja to będzie mały
pikuś.
Podobno
nawiedzonych nie sieją, sami się rodzą, ale ja mam wątpliwości. Jemu musiała
zaszkodzić lektura Starego Testamentu i różnych, nie tylko średniowiecznych, oficjalnych
dokumentów papieskich. Bo według Mirka S. karanie czynów homoseksualnych i cudzołóstwa
nie jest przejawem dyskryminacji i uciemiężenia. To po prostu przejaw szczerej,
chrześcijańskiej miłości. Jakem niewierzący Asmo, zawołam w tym miejscu całą siłą mego głosu: Boże!,
chroń mnie przed tą chrześcijańską miłością na wieki wieków. Amen.
Przypisy:
1 - http://www.fronda.pl/a/salwowski-czas-na-kary-za-cudzolostwo-niekiedy-surowe,79224.html
2 – ibidem;
3 - http://www.fronda.pl/a/z-ambony-strzeleckiej-salwowskiego-10-powodow-dla-ktorych-czyny-homoseksualne-powinny-byc-prawnie-zakazane,123682.html
1 - http://www.fronda.pl/a/salwowski-czas-na-kary-za-cudzolostwo-niekiedy-surowe,79224.html
2 – ibidem;
3 - http://www.fronda.pl/a/z-ambony-strzeleckiej-salwowskiego-10-powodow-dla-ktorych-czyny-homoseksualne-powinny-byc-prawnie-zakazane,123682.html