Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijańska miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijańska miłość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 marca 2019

Chrześcijańska miłość bliźniego


  Wybaczcie bracia i siostry w nie mojej wierze, ale dziś nie mogę się powstrzymać, grzeszny bowiem jestem, i znów będę się wyśmiewał. Ale spokojnie, nie z was, ile z pewnych oszołomów, którzy się produkują w waszym gronie. Moim skromnym zdaniem, większość wierzących, szczególnie zaś ta, zwana letnimi, jest całkiem w porządku, to znaczy daleko im do ortodoksji. I bardzo dobrze. Pewną charkterystyczną grupę nazwałbym nadortodoksją, choć tu trudno znaleźć właściwe określenie. Ale do rzeczy, czyli do dwóch arcyciekawych artykułów, na które jak zwykle, trafiłem zupełnie przypadkowo.

  Na wstępie przypomnę znaną przypowieść o nierządnicy, którą Jezus uchronił przed ukamieniowaniem [J 8, 1-11]. Kończy się słowami: „I rzekł do niej Jezus: I ja ciebie nie potępiam”. Według mojego ulubieńca wśród nadortodoksów, Mirka S. - tu Jezus po prostu się pomylił, co w mniemaniu tychże, zdarzało Mu się nader często. Czytam: „Popieranie przez katolików postulatu prawnej karalności niewierności małżeńskiej jest dla nich obowiązkiem religijnego posłuszeństwa serca i rozumu, które należy się zwyczajnemu i autentycznemu nauczaniu Magisterium Kościoła (...) O tym bowiem, że zniesienie karalności niewierności małżeńskiej jest podłym i haniebnym pomysłem jasno nauczał Pius XI w encyklice Castii Connubii1. Jeśli ktoś tych słów nie zrozumiał, przedstawię je prościej: każde cudzołóstwo powinno być karane z pełną bezwzględnością. Niejaki papież Sykstus V nakazał karać cudzołóstwo śmiercią, choć nie wiem, i nie chcę wiedzieć, czy ten nakaz wszedł w życie. Za to mój ulubieniec Mirek S. proponuje, a przypomnę, że mamy XXI wiek: „Summa summarum, osobiście nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości któryś z papieży korzystając z prerogatywy nieomylności w sposób ostateczny orzekł, iż władzom cywilnym przysługuje moralne prawo do karania cudzołóstwa i że w sposób roztropny i mądry należy dążyć do wprowadzenia takiego prawa, jako najlepszego rozwiązania w tej materii2. Proponuje on takie kary jak: prace społeczne, chłosta, zakucie w dyby, a w przypadku recydywy – kara śmierci. Tu dodam, że według KKK cudzołóstwem jest każdy akt seksualny poza sakramentalnym związkiem małżeńskim. Musiałem sobie ten fragment o karach przeczytać dwa razy, gdyż nie wierzyłem, że coś takiego można dziś napisać i publicznie głosić.

  Niestety, drugi artykuł dowodzi, że ortodoksja religijna bardzo szkodzi na mózg i nie ma w tym krzty przesady. Ten sam autor dochodzi do wniosku, że czyny homoseksualne powinny być prawnie zakazane, a łamanie tych zakazów – tak samo surowo karane. I napiszę szczerze, choć nie ma we mnie krzty geja, padł na mnie blady strach. Bo co, jeśli jakiś gej na torturach wymieni moje imię i nazwisko, albo przynajmniej nick? Jak ja udowodnię, że praktyki homoseksualne są mi całkowicie obce? Na torturach w średniowiecznej, chrześcijańskiej Europie, nie takie rzeczy z torturowanych wyciągano. Kobiety przyznawały się do współżycia z diabłami, choć te, jak wszystkie anioły są i niematerialne, i bezpłciowe. Mirek S. uzasadnia to dziesięcioma punktami, ja tu tylko wybiórczo: „Nie wszystko co jest czynione w sposób dobrowolny przez dorosłych ludzi w sferze prywatnej powinno być legalne i bezkarne3; „To, że dane czyny są popełniane w prywatnej sferze, nie oznacza wcale, że nie będą pozostawiać swego wpływu na tkankę społeczną”; „Papież św. Pius V nakazał przekazywanie winnych czynów homoseksualnych księży władzy świeckiej, by ta skazywała ich na karę śmierci”; „Warto dodać, że czyny homoseksualne są jednymi z tych grzechów, które "wołają o pomstę do Nieba", a w związku z tym ściągają na narody karę Bożą. (...) Bóg sprawiedliwie karze ludy i narody, zsyłając na nie kataklizmy, wojny, głód i zarazę”. I już na koniec prawdziwa perełka: „Prawna karalność homoseksualizmu jest zdobyczą chrześcijańskiej i europejskiej cywilizacji [podkreślenie moje]”. Tu znowu coś moim Czytelnikom przypomnę. Nasi włodarze Rzeczpospolitej Polskiej, chcą na siłę przywrócić tę chrześcijańską cywilizację. I w tym miejscu ogarnie mnie nie strach, a wręcz przerażenie. Inkwizycja to będzie mały pikuś.

  Podobno nawiedzonych nie sieją, sami się rodzą, ale ja mam wątpliwości. Jemu musiała zaszkodzić lektura Starego Testamentu i różnych, nie tylko średniowiecznych, oficjalnych dokumentów papieskich. Bo według Mirka S. karanie czynów homoseksualnych i cudzołóstwa nie jest przejawem dyskryminacji i uciemiężenia. To po prostu przejaw szczerej, chrześcijańskiej miłości. Jakem niewierzący Asmo, zawołam w tym miejscu całą siłą mego głosu: Boże!, chroń mnie przed tą chrześcijańską miłością na wieki wieków. Amen.