Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrześcijaństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lipca 2021

Pożoga

 

  Gdy pojawiły się na katolickich i prawicowych portalach informacje o podpaleniach kościołów w Kanadzie przyznam, że miałem mieszane uczucia. Były i takie teksty: „Nie był to w ostatnim czasie jedyny akt wandalizmu [zniszczenie pomnika JPII – dopisek mój] w Kanadzie wobec katolickich obiektów kultu. Wcześniej spłonęły już cztery kościoły”. Dodam, że w ostatnich dwóch tygodniach były kolejne dwa podpalenia, obalono pomniki królowych Wiktorii i Elżbiety II, i sprofanowano kilkadziesiąt obiektów kultu religijnego. Najpierw te informacje skojarzyły mi się z niszczeniem elewacji polskich kościołów w czasie Strajku Kobiet, później doszedłem do wniosku, że i kanadyjskie lewactwo atakuje budynki, które przecież niczemu nie są winne i to jest działanie jakby bez sensu. Podejrzenia wzbudziło nagłe wyciszenie tej sprawy. Zrobiło się cicho, choć przecież takich profanacji katolicko-prawicowe media tak łatwo nie odpuszczają.

  Wprawdzie wzmiankowano coś o odnalezionych grobach przy (nie tylko katolickich, ale i protestanckich) szkołach dla Indian, tylko kto by się tam skupiał na takich drobiazgach. Jednak drobiazg wcale nie jest drobiazgiem – można wręcz mówić o planowanym wyniszczeniu rdzennej ludności Kanady w imię, i tu proszę o uwagę, w imię wyższej, chrześcijańskiej cywilizacji. Ofiary idą w tysiące! Daruję sobie opisywanie szczegółów, kto ciekaw sam znajdzie je w necie. Warto zwrócić uwagę na coś innego. Jan Paweł II był w Kanadzie trzy razy i to w czasie, gdy sprawa wyniszczania indiańskich dzieci już była znana. Ani słowem się na ten temat nie zająknął. Benedykta XVI w ogóle to nie interesowało, zaś papież Franciszek opamiętał się dopiero na wieść o palonych kościołach. Zapowiedział, że przeprosi tubylców. Podobno w grudniu, bo prędzej nie ma czasu. A może się boi, że swoimi przeprosinami doleje oliwy do ognia? Dalej twierdzę, że palenie budynków kościelnych jest bez sensu. Powinny stać nietknięte, ale jednocześnie niszczejące czasem i coraz bardziej puste, jako pomniki hańby wspaniałej, chrześcijańskiej cywilizacji. Niemniej powoli dociera do mnie, że ta pożoga to jedyny sposób, aby się Kościoły (również chrześcijańscy politycy) obudziły z błogiego letargu samozadowolenia i chorej idee fixe o boskiej szczęśliwości, która ma usprawiedliwić każdą podłość i każdy przejaw dążenia do zdławienia wolności wyboru własnej tożsamości, jeśli nie jest podporządkowana jedynie słusznej religii.

  Tymczasem czytam, że Jonson Kennedy, premier stanu Alberta ostro potępił te przejawy wandalizmu, tu znów proszę o szczególną uwagę, i przypomniał, że „wiele z zaatakowanych wspólnot założyli imigranci, przybywający do Kanady w poszukiwaniu spokoju i szansy na lepsze życie1 (sic!) Czyli co? Aby chrześcijańskim osadnikom nikt spokoju nie zakłócał zamknęli tubylcze dzieci w internatach w warunkach urągających ludzkiej przyzwoitości? W tym samym artykule jest jeszcze jedna kuriozalna wzmianka, próbująca złagodzić przekaz: „(...) analiza dostępnych danych pozwala stwierdzić, że odsetek śmiertelności wśród podopiecznych szkół nie odstaje wyraźnie od średniej śmiertelności dzieci w ówczesnej Kanadzie2. Wystarczy zapytać: to dlaczego odnajduje się mogiły tylko indiańskich dzieci, przy szkołach tylko dla niech przeznaczonych?

  Proszę mi się nie dziwić, ale gdy dziś słyszę wzniosłe mowy o wartościach, w jakich powinno się wychowywać polską młodzież głosami abp Nycza, ministra Czarnka czy kurator Nowak – dostaję białej gorączki. Sam chętnie nawoływałbym młodych do bojkotu lekcji religii i czekającej ją chrześcijańskiej etyki. Cywilizacja, która rości sobie miano do bycia najwspanialszej była de facto oparta na teorii niższych ras i koncepcją eugenicznej likwidacji ludów pogańskich, a dziś jest cywilizacją maniakalnej wyższości oraz wrogiego nastawienia do wszelkiej inności. Poza złagodzeniem metod nic się nie zmieniło, nawet narracja. Oni chcą wciąż ewangelizować na siłę zakazami i nakazami, ponieważ nie potrafią przyciągać do wiary niczym innym. Opowieści o cudach i objawieniach, zapewnienia o wiecznej szczęśliwości, jałowa gadka o miłości niewidzialnego i niematerialnych Boga, którą koniecznie trzeba odwzajemniać, straszenie wiecznym potępieniem – to już nie działa. Z metody kija i marchewki został się jedynie kij, choć w znaczeniu alegorycznym. Wbrew temu, co twierdzą święte Księgi, człowiek nie jest ulepiony z gliny, którą da się dowolnie formatować według czyjegoś widzimisię, przynajmniej nie dziś, kiedy wiedza jest powszechnie dostępna a w człowieku obudziła się potrzeba samodzielnego decydowania o sobie i żądanie szacunku dla własnego „ja”.

 

 

Przypisy:
1 -
https://pch24.pl/kanada-archeologiczne-odkrycia-podkladka-dla-antychrzescijanskiego-powstania/
2 - ibidem.