Wierzę w przypadki, choć nie wierzę w
cuda. Tak się złożyło, że czytam dość interesującą książkę i jednocześnie na
jednym z zaprzyjaźnionych blogów
pojawia się w tym samym czasie notka, po części związana z treścią książki.
Cudu jednak nie ma, bo moje zainteresowania literaturą pokrywają się z treścią
zaprzyjaźnionego bloga. Prędzej, czy później, do takiej zbieżności musiało
dojść.
Pojawił się bowiem problem miłości i
sprawiedliwości bożej oraz wolnej woli w kontekście dochodzenia do
doskonałości. Tylko nikt mi nie chce wytłumaczyć czym ma być i na czym ma
polegać ta doskonałość. Mój oponent twierdzi, że ma polegać na zbliżeniu się do
doskonałości Boga, paradoksalnie takiej, której nikt nie ogarnia, której nikt
nie może sprecyzować, ani nawet sobie jej wyobrazić. Jak w takim przypadku
odnieść naszą doskonałość do tej niewiadomej? Nie znajdziemy jej nawet w
Biblii, bo trzeba by wybierać między doskonałością Boga, który skazuje naród
egipski na cierpienie z powodu zatwardziałości serca Faraona, które celowo czyni zatwardziałym tenże Bóg, a między Jezusem, synem tego Boga w Trójcy jednym, który umiera za nasze grzechy i obiecuje nam zbawienie, jeśli
w taką wersję Jego śmierci uwierzymy. Jeśli nie, czeka nas wieczne potępienie.
Darujmy sobie opowieści sprzed dwóch i
więcej tysięcy lat, przyjrzyjmy się historii sprzed bez mała osiemdziesięciu,
kiedy to w Auschwitz gnie w okrutny sposób kilka milionów niczemu niewinnych
ludzi, dzieci nie wyłączając. Zazwyczaj odpowiada się, że Auschwitz było
funkcją wolnej woli i lepiej, że Bóg nie stworzył nas marionetkami. Jest z tą
wolną wolą pewien istotny szkopuł, trudno bowiem zrozumieć, dlaczego wolna wola
Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa była ważniejsza niż wolna wola niczemu
niewinnych małych dzieci? Tego nie da się pogodzić z rzekomą sprawiedliwością i
miłością Boga do ludzi. Czy na takiej doskonałości mamy wzorować naszą, ludzką?
Ironicznie: kocham cię moja miła, ale nie zrobię nic, jeśli ktoś będzie chciał cię skrzywdzić. Masz wolną wolę i broń się sama, bo napastnicy też mają wolną wolę cię zgwałcić. Wiedz, że ja i tak będę cię kochał.
Było kilka prób „usprawiedliwienia milczenia” Boga na tę straszną
zbrodnię. Zacznijmy od tej wolnej woli, bo skoro ją nam dał, nie mógł się „wtrącać”.
To jednak dowodzi, że ta wolna wola, w takim kontekście okazała się marnym
wynalazkiem, przysparzając ludziom straszliwych cierpień. Jedną z najbardziej kuriozalnych
prób wytłumaczenia braku reakcji Boga wymyślił niejaki William Craig (1949): „Jeśli wierzymy, jak ja wierzę, że łaska
boska spływa także na tych, którzy umierają w wieku niemowlęcym lub jako małe
dzieci, śmierć tych dzieci jest w gruncie rzeczy zbawieniem. Bóg nie wyrządza
tym dzieciom zła, zabierając im życie”1 (sic!) Cała niedorzeczność tego argumentu skutkuje tym, że my również
nie popełnialibyśmy zła, mordując kogo popadnie. Śmierć naszych ofiar byłaby dla
nich zbawieniem. Podobnie kuriozalne wytłumaczenie znalazł Alvin Planting „nieważne jak wiele zła, nieważne jak wiele
grzechu i cierpienia zawiera nasz świat, całościowa ilość zła zawsze będzie
mniejsza niż dobro wcielone i odkupione, i w ten sposób świat jest bardzo dobry”2
(sic!) Jak to ujął św. Tomasz z Akwinu:
„Bóg więc nie chce, by zło się działo,
ani nie chce aby zło się nie działo, chce jednak dopuścić, by zło się działo, a
to jest dobrem”3. Cóż, należy żałować, że Planting i Craig nie
mieli okazji tego pocieszenia przekazać prosto w oczy tym wszystkim, którzy
byli gnani do komór gazowych.
Bądźmy jednak sprawiedliwi, nie tylko
chrześcijaństwo ma problem z Auschwitz. Richard Rubinstein, żydowski teolog,
rabin, w książce „Po Oświęcimiu” pisze: „Jedynym
wnioskiem, jaki bez pogwałcenia poczucia sprawiedliwości można wyciągnąć, jest
ten, że teologią judaizmu pooświęcimskiego powinien być ateizm”4. Bóg w
Kabale jest przedstawiony jako nieskończone nic. Owa nicość ma dla człowieka
ważne konsekwencje. Oznacza, że powinien sam kształtować swój los, nadawać
światu sens i brać odpowiedzialność za własne czyny. Inny judaistyczny filozof,
Emil Fackenheim uważa, że „na narodzie
żydowskim po Auschwitz pozostaje obowiązek przetrwania. Boski system wartości
jest podstawą protestu przeciw Bogu, właśnie dlatego, że pozwolił na to, co się
stało”5.
Tylko w kontekście tego jednego tragicznego
wydarzenia połowy XX wieku, problem doskonałości, już nie tyle boskiej, ile
ludzkiej na ziemi, jest pojęciem kontrowersyjnym w odniesieniu do tej, zupełnie niepoznawalnej u Boga. Chyb, że uznamy, że to wydarzenie należy traktować
w kategoriach realnych: „ludzie, ludziom zgotowali ten los”. Ale wtedy ta boska nieodgadniona doskonałość, nie jest nam do niczego potrzebna.
Przypisy:
1 – „Ateizm. Co każdy wiedzieć powinien”, Michael Ruse, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2016, str. 191;
2 – ibidem str. 192;
3 – ibidem str. 192
4 – za „Żydzi, wiara i życie”, Allan Unterman, Książka i Wiedza, Warszawa 2002, str. 92;
5 – ibidem str. 93
1 – „Ateizm. Co każdy wiedzieć powinien”, Michael Ruse, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2016, str. 191;
2 – ibidem str. 192;
3 – ibidem str. 192
4 – za „Żydzi, wiara i życie”, Allan Unterman, Książka i Wiedza, Warszawa 2002, str. 92;
5 – ibidem str. 93