Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Auschwitz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Auschwitz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 grudnia 2017

Doskonałość (z dedykacją dla Mirka)



  Wierzę w przypadki, choć nie wierzę w cuda. Tak się złożyło, że czytam dość interesującą książkę i jednocześnie na jednym z zaprzyjaźnionych blogów pojawia się w tym samym czasie notka, po części związana z treścią książki. Cudu jednak nie ma, bo moje zainteresowania literaturą pokrywają się z treścią zaprzyjaźnionego bloga. Prędzej, czy później, do takiej zbieżności musiało dojść.

  Pojawił się bowiem problem miłości i sprawiedliwości bożej oraz wolnej woli w kontekście dochodzenia do doskonałości. Tylko nikt mi nie chce wytłumaczyć czym ma być i na czym ma polegać ta doskonałość. Mój oponent twierdzi, że ma polegać na zbliżeniu się do doskonałości Boga, paradoksalnie takiej, której nikt nie ogarnia, której nikt nie może sprecyzować, ani nawet sobie jej wyobrazić. Jak w takim przypadku odnieść naszą doskonałość do tej niewiadomej? Nie znajdziemy jej nawet w Biblii, bo trzeba by wybierać między doskonałością Boga, który skazuje naród egipski na cierpienie z powodu zatwardziałości serca Faraona, które celowo czyni zatwardziałym tenże Bóg, a między Jezusem, synem tego Boga w Trójcy jednym, który umiera za nasze grzechy i obiecuje nam zbawienie, jeśli w taką wersję Jego śmierci uwierzymy. Jeśli nie, czeka nas wieczne potępienie.

  Darujmy sobie opowieści sprzed dwóch i więcej tysięcy lat, przyjrzyjmy się historii sprzed bez mała osiemdziesięciu, kiedy to w Auschwitz gnie w okrutny sposób kilka milionów niczemu niewinnych ludzi, dzieci nie wyłączając. Zazwyczaj odpowiada się, że Auschwitz było funkcją wolnej woli i lepiej, że Bóg nie stworzył nas marionetkami. Jest z tą wolną wolą pewien istotny szkopuł, trudno bowiem zrozumieć, dlaczego wolna wola Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa była ważniejsza niż wolna wola niczemu niewinnych małych dzieci? Tego nie da się pogodzić z rzekomą sprawiedliwością i miłością Boga do ludzi. Czy na takiej doskonałości mamy wzorować naszą, ludzką? Ironicznie: kocham cię moja miła, ale nie zrobię nic, jeśli ktoś będzie chciał cię skrzywdzić. Masz wolną wolę i broń się sama, bo napastnicy też mają wolną wolę cię zgwałcić. Wiedz, że ja i tak będę cię kochał.
 
  Było kilka prób „usprawiedliwienia milczenia” Boga na tę straszną zbrodnię. Zacznijmy od tej wolnej woli, bo skoro ją nam dał, nie mógł się „wtrącać”. To jednak dowodzi, że ta wolna wola, w takim kontekście okazała się marnym wynalazkiem, przysparzając ludziom straszliwych cierpień. Jedną z najbardziej kuriozalnych prób wytłumaczenia braku reakcji Boga wymyślił niejaki William Craig (1949): „Jeśli wierzymy, jak ja wierzę, że łaska boska spływa także na tych, którzy umierają w wieku niemowlęcym lub jako małe dzieci, śmierć tych dzieci jest w gruncie rzeczy zbawieniem. Bóg nie wyrządza tym dzieciom zła, zabierając im życie”1 (sic!) Cała niedorzeczność tego argumentu skutkuje tym, że my również nie popełnialibyśmy zła, mordując kogo popadnie. Śmierć naszych ofiar byłaby dla nich zbawieniem. Podobnie kuriozalne wytłumaczenie znalazł Alvin Planting „nieważne jak wiele zła, nieważne jak wiele grzechu i cierpienia zawiera nasz świat, całościowa ilość zła zawsze będzie mniejsza niż dobro wcielone i odkupione, i w ten sposób świat jest bardzo dobry”2 (sic!) Jak to ujął św. Tomasz z Akwinu: „Bóg więc nie chce, by zło się działo, ani nie chce aby zło się nie działo, chce jednak dopuścić, by zło się działo, a to jest dobrem”3. Cóż, należy żałować, że Planting i Craig nie mieli okazji tego pocieszenia przekazać prosto w oczy tym wszystkim, którzy byli gnani do komór gazowych.

  Bądźmy jednak sprawiedliwi, nie tylko chrześcijaństwo ma problem z Auschwitz. Richard Rubinstein, żydowski teolog, rabin, w książce „Po Oświęcimiu” pisze: „Jedynym wnioskiem, jaki bez pogwałcenia poczucia sprawiedliwości można wyciągnąć, jest ten, że teologią judaizmu pooświęcimskiego powinien być ateizm”4. Bóg w Kabale jest przedstawiony jako nieskończone nic. Owa nicość ma dla człowieka ważne konsekwencje. Oznacza, że powinien sam kształtować swój los, nadawać światu sens i brać odpowiedzialność za własne czyny. Inny judaistyczny filozof, Emil Fackenheim uważa, że „na narodzie żydowskim po Auschwitz pozostaje obowiązek przetrwania. Boski system wartości jest podstawą protestu przeciw Bogu, właśnie dlatego, że pozwolił na to, co się stało”5.

  Tylko w kontekście tego jednego tragicznego wydarzenia połowy XX wieku, problem doskonałości, już nie tyle boskiej, ile ludzkiej na ziemi, jest pojęciem kontrowersyjnym w odniesieniu do tej, zupełnie niepoznawalnej u Boga. Chyb, że uznamy, że to wydarzenie należy traktować w kategoriach realnych: „ludzie, ludziom zgotowali ten los”. Ale wtedy ta boska nieodgadniona doskonałość, nie jest nam do niczego potrzebna.


Przypisy:
1 – „Ateizm. Co każdy wiedzieć powinien”, Michael Ruse, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2016, str. 191;
2 – ibidem str. 192;
3 – ibidem str. 192
4 – za „Żydzi, wiara i życie”, Allan Unterman, Książka i Wiedza, Warszawa 2002, str. 92;
5 – ibidem str. 93



sobota, 28 stycznia 2017

Tam umarł Bóg



  Właśnie minęła rocznica wyzwolenie Auschwitz przez żołnierzy Lwowskiej Dywizji Piechoty. Rocznica, o której wolelibyśmy zapomnieć, tak jak o całej tej potwornej zbrodni, jednej z najbardziej okrutnej w dziejach ludzkości, która „dorównywała” zbrodni na osmańskich Ormianach (1915-17) i Wielkiemu Głodowi na Ukrainie. Pomijając fakt, że zbrodni w Auschwitz (i nie tylko) dokonali niemieccy naziści, nie ulega wątpliwości, że w ujęciu ogólnym dokonał jej człowiek na człowieku.

  Od siedemdziesięciu lat wierzący w Boga zadają sobie pytanie: gdzie był Bóg podczas zbrodni Holocaustu, zbrodni dokonanej na biblijnym „narodzie wybranym”, i nie tylko na nim? Odpowiedzi jest kilka i choć każda z nich wydaje się sensowna, żadna z nich nie jest satysfakcjonująca. Pierwszą, jaką udzielili ortodoksyjni rabini stwierdzała, że Holokaust był karą za grzechy, o tyle sensowną, że Stary Testament jest pełen przykładów równie potwornych kar jakie Bóg zsyłał na ludzkość za nieposłuszeństwo. Jeszcze dziś wielu wierzących, nie tylko Żydów, uznaje te kary za zasadne. Bóg tracił cierpliwość i w ten sposób oznajmiał Swoją wszechpotężną moc. Jednak jest w tym twierdzeniu pewna sprzeczność, gdyż ten sam Bóg obiecał, że już nie będzie w tak okrutny sposób, jak potop, karał ludzi  [1Moj 6, 6-8] i... słowa w Auschwitz nie dotrzymał.

  Pojawiło się drugie tłumaczenie. Ludzie, którzy zetknęli się z potwornością zbrodni Holokaustu, oskarżali Boga o to, że na tę zbrodnię zezwolił i tracili wiarę. Były propozycje Żydów by dzień Jom ha-Szoa (Dzień Pamięci Holocaustu) obchodzić w synagogach w całkowitym, oskarżającym milczeniu. Najbardziej powszechnym tłumaczeniem jest obarczanie odpowiedzialnością samego człowieka, który przez zbrodnicze wykorzystanie wolnej woli sprzeniewierzył się woli Boga. Nazistowscy, niemieccy zbrodniarze nie byli „narzędziem” Boga, łamali uniwersalne boskie przykazania i ludzkie prawa. Joseph Telushkin pisze: „Bóg nie zbudował Auschwitz i jego krematoriów. Uczynił to człowiek. Człowiek jest odpowiedzialny za Holokaust.” Ta zbrodnia dokonała się przez świadomy wybór ludzi, a ten świadomy wybór jest rezultatem moralnej wolności jaką człowiek posiada.

  W tym miejscu pojawia się zagadnienie wolnej woli, i tu położę nacisk na frazę, z którą ja osobiście się nie zgadzam: „daną nam przez Boga”. Tak przynajmniej twierdzą teologowie, a za nimi kaznodzieje i katecheci. Jej sens jest w zasadzie nie do przecenienia. Bóg dał nam wolną wolę, aby nie czynić z nas swoich niewolników i jednocześnie wskazał nam, co jest dobre, a co złe. Do tego momentu trudno cokolwiek w tej logice przyczyn i skutków podważyć. Niemniej, już po krótkiej analizie pojawiają się wątpliwości. Rodzi się zasadnicze pytanie o istnienie zła. Człowiek sam z siebie zła by nie wymyślił. Nawet koncepcja raju i grzechu pierworodnego w symbolice zakazanego owocu świadczy o czymś zupełnie innym. Gdyby nie istniał zakaz, wprowadzony przez Boga, nie byłoby grzechu. Szatan, personifikacja zła, nie miałby powodów kusić do złamania zakazu. Jest jednak gorzej. Istnienie szatana świadczy o tym, że zło istniało przed powstaniem człowieka, a ponieważ Stwórcą wszystkiego jest Bóg... Bóg jest też przecież twórcą wolnej woli, dającej przyzwolenie czynienia zła, przy czym jego nieprzewidywalne konsekwencje są „dopiero” następstwem, skutkiem tego zła.

  W mojej ocenie, konsekwencją zbrodni Holokaustu nie jest pytanie gdzie był Bóg, pytanie powinno brzmieć: gdzie był człowiek? Odpowiedź jest tylko jedna. Holokaust wiarę w człowieka, ale również wiarę w Boga – jako jego twórcę „na wzór i swoje podobieństwo” – wyklucza. Razem z ofiarami Holokaustu i ofiarami innych zbrodni, uśmierciliśmy wiarę w to, że człowiek jest istotą wyróżnioną i wyższą, jaką chciał z nas podobno uczynić Bóg. W Auschwitz zagazowano nie tylko człowieczą moralność ale również koncepcję Boga z Jego wszystkimi przydomkami, nie wyłączając Stwórcę wspaniałego świata. Idea stworzenia takiego świata już w swych założeniach jest ideą błędną, niemożliwą do zrealizowania. I dobro, i zło istnieje w tym świecie samo z siebie, ba!, jedno bez drugiego nie może istnieć, gdyż nie wiedząc czym jest zło, nie sposób określić czym jest dobro, i odwrotnie. Dekalog nie miałby najmniejszego sensu, gdyby zło nie istniało, tak samo nie bylibyśmy świadomi istnienia moralności, bez względu na to jakie kierunki postępowania nam wytacza. A przecież zło nie jest wyłącznością człowieka, okrucieństwo i niemoc wobec tego okrucieństwa istniała na długo przed tym, nim pojawił się człowiek, nim pojawiła się koncepcja wolnej woli dana mu podobno przez Boga. Człowiek jest zwierzęciem (w tym i drapieżnikiem) i tego faktu nie zmienia nawet świadomość własnego istnienia, czy istnienia niematerialnej, choć podobno sprawczej istoty.