Z wielkim zaparciem i zapałem szukałem, co wspanialszych homilii naszych arcybiskupów. I jak zwykle nasi mnie nie zwiedli. Ich cechuje szczególna nienawiść do otaczającego świata, który już nie chce być bezwzględnie posłuszny Kościołowi jak stado baranów, sorry, stado owieczek, co i tak na jedno wychodzi. Oni nawet jeśli naprawdę nie chcą i tak epatują nienawiścią (miałem napisać plują jadem, ale niektórzy bardzo nie lubią tego określenia).
Abp Jędraszewskiego zostawię sobie na koniec, zacznę od tych najmniej zjadliwych, jak na przykład abp koadiutor Adriana Galbasa, który zarządzając pół oficjalnie diecezją katowicką uciekł, co jest ważne w kontekście jego wypowiedzi, do Ełku na święta. Już nie napiszę, że w strachu przed pandemią, która na Śląsku przybrała największe rozmiary. „„O taką wiarę prośmy Maryję i Józefa. Niech się za nami o nią dzisiaj pomodlą. Za nami, którzy mamy prawo w te święta myśleć, że jest nie tak, nie tak, nie to… Żebyśmy nie zdezerterowali. Żebyśmy wytrwali!” – wskazywał arcybiskup i życzył wszystkim ludziom: „Pan-demos! Pandemia. Pandemia łaski Bożej. Oby ona nas ogarnęła. Obyśmy się nigdy na tę pandemię nie uodpornili i nigdy przeciwko niej nie zaszczepili”1. Przyznam, że mną wstrząsnęło. Ileż trzeba mieć zabójczej fantazji by wiarę porównać do pandemii, która dla wielu kończy się przedwczesną śmiercią? Ja się nie zdziwię, gdy jeszcze więcej wiernych będzie uciekać z Kościoła, choć nikt szczepionki na wiarę nie szuka.
Kardynał Nycz
się pochwalił: „Polski Kościół, episkopat
i Caritas ze swoimi ośrodkami odpowiedział natychmiast. Oferujemy
przyjęcie konkretnej liczby uchodźców. Uczynimy to i będzie to we współpracy z
rządem. I będzie to ważny symbol miłości na te święta. Chciałoby się powiedzieć
– prezent na polski stół wigilijny”2.
Taaa, a mnie chciałoby się powiedzieć: obiecanki cacanki a głupiemu migrantowi
śmierć w lesie na granicy. Szczególnie to „we współpracy z rządem” mi się
podoba. Powiedzcie mi, jak w wigilię Bożego Narodzenia można tak łgać? A niebo
nie grzmi... Przestałem się dziwić po konkluzji: „Bóg stał się człowiekiem z miłości do wszystkich ludzi, po to, by ich
zbawić. Prawdę tę rozumieli święci, a zwłaszcza męczennicy, którzy oddawali życie”3.
Kardynale – prawdziwi męczennicy to ci, którzy pomarzli na śmierć w
przygranicznych lasach – w najbardziej katolickim kraju Europy! A niebo nie grzmi...
Abp. Górzyński przeszedł samego siebie: „Człowiek bez Boga pozostaje sam i doświadcza pogrążenia w ciemności. Nie potrafi rozeznać sensu swojego istnienia i celów działania. Traci zdolność harmonijnej relacji z Bogiem, ze światem i z drugim człowiekiem. Traci wewnętrzną harmonię. Pozostaje w bezradności, bo mimo zabiegów i starań nie jest zdolny z siebie zaradzić tej sytuacji. Dopiero Bóg przychodzi człowiekowi z pomocą. Oferuje pomoc naprawy tej skażonej przez człowieka natury”4. Zastanawiam się, ile trzeba mieć w sobie nienawiści do drugiego człowieka, by tak bredzić w podobno najbardziej radosne święta?! Zapytam wprost arcybiskupie: gdzie jest ten twój Bóg w dobie pandemii? No powiedz – gdzie?! Ludzie (z wyjątkiem naszej, pisowskiej władzy), że użyję metafory, stawają na rzęsach, aby ograniczyć śmiertelne żniwo pandemii, a ty belzebubie w kiecce śmiesz twierdzić, że są bezradni, obrażając w ten sposób cały personel medyczny? A niebo nie grzmi...
Abp Depo: „Bóg na świat przychodzi w gruncie rzeczy po to, żeby zapalić w nas nadzieję na większy sens życia w naszej ludzkiej odnowionej naturze kobiety i mężczyzny, w tym podstawowym powołaniu dla większości z nas, jakim jest wspólnota rodzinna. Chrystus przyszedł na świat także po to, aby ukazać prawdziwą miarę człowieczeństwa, [bo] największym skarbem dla żony jest mąż, dla męża żona, a dla nich obojga – ich dzieci, a rodzina dla narodu i Kościoła”5. A ten znów to samo, jak katarynka. Żona ma być skarbem dla męża i vice versa, tak jakby nie mogli być dla siebie po prostu normalni. Rodzina zaś to skarb dla państwa i Kościoła. Teraz wszystko jasne, Kościół pragnie skarbów, bo rodzina to „kasa na tacę”, pod którym to pojęciem kryją się wszystkie dobrowolne i przymusowe (po)datki.
Biskup Jan Piotrowski nie chce być gorszy: „(...) mroki niewiary, zwątpienia oraz braku miłości i nadziei pogrążają współczesnego człowieka w odmętach kulturowej oraz ideologicznej ciemności. Z horyzontu ludzkiego bytowania znika radosne zadziwienie się nad nowym ludzkim życiem, które często staje się niechcianym intruzem. Współczesny człowiek, powiedzmy Polak, uległ szatańskiej logice bycia nieprzyjacielem ludzkiego życia. Dlatego też dla ludzi tego pokroju święta Bożego Narodzenia są niebezpieczne, budzące wyrzuty sumienia, a nawet są tacy, którzy tę nazwę chcą wykreślić z naszego słownika. Obym był złym prorokiem, że nigdy nie nadejdzie taki dzień, kiedy człowiek nie spotka już niemowlęcia owiniętego w pieluszki”6. Jeśli nie wiesz Czytelniku, o co chodzi, już tłumaczę – chodzi o aborcję. Takiego tematu nie mogło zabraknąć w te święta. Za bardzo nie będę się rozwodził, dodam tylko, że faktycznie jesteś złym prorokiem biskupie. Nawet jeśli Polak (dlaczego nie Polka?) nie będzie rodził(a), pojawią się muzułmańscy migranci i rachunek dzietności będzie się zgadzał...
I wreszcie mój
ulubieniec abp. Jędraszewski: „Musimy
usłyszeć także wyraźne wołanie, by bronić Bożego Narodzenia, czyli prawdy o
Bogu, który tak umiłował człowieka, iż stał się jednym z nas. Jeżeli bowiem
dopuścimy do tego, że Boże Narodzenie zostanie wymazane z naszej narodowej
pamięci, nie będzie już więcej ani Polaków, ani Polski. Jeśli sformułowanie
„Boże Narodzenie" zostanie wyparte z naszego kontynentu, to wtedy nie
będzie już więcej Europy w jej kulturowym, a więc najgłębszym znaczeniu, lecz
tylko skrawek Eurazji zamieszkały przez ludzi pozbawionych swych duchowych
korzeni”7. Arcybiskupie powiało od
ciebie nienawiścią i hipokryzją niczym halny w Tatrach. Bo prawdą jest, że padł
pomysł wymazania z języka urzędowego wrażenia „Boże Narodzenie”, ale się z tego
pomysłu wycofano, nim nadano sprawie bieg urzędowy. Innymi słowy straszysz
diabłem, którego sam karmisz i pielęgnujesz. Jak ty musisz tej Europy bez
Chrystusa nienawidzić! A niebo nie grzmi...
Tymczasem ty i tobie podobni nie mają żadnych zahamowań by promować i
kultywować takie idiotyzmy religijne jak „Chrystus królem Polski”, czy „Matka
Boża królową Polski”, sprzeczne z chrześcijańską teologią.
PS. Zostali mi się jeszcze abp. Ryś i Gądecki, ale notka i bez nich jest strasznie obszerna. Z tego samego powodu cytaty arcybiskupów z koniecznymi skrótami.
Przypisy:
1 - https://deon.pl/kosciol/abp-galbas-nie-jestes-sam,1773560
2 - https://deon.pl/kosciol/kard-nycz-przyjecie-uchodzcow-bedzie-prezentem-na-polski-stol-wigilijny,1773869
3 – ibidem
4 - https://wpolityce.pl/kosciol/579370-abp-gorzynski-czlowiek-odwrocony-od-boga-staje-sie-bezradny
5 - https://pch24.pl/arcybiskup-depo-chrystus-przyszedl-na-swiat-bysmy-nie-byli-ludzmi-bez-nadziejnymi/
6 - https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,27947980,biskup-kielecki-na-pasterce-wspolczesny-czlowiek-powiedzmy.html?_ga=2.156214392.2146641349.1640443781-432582187.1640443781#S.main_topic_2-K.C-B.4-L.3.maly
7 - https://zakopane.wyborcza.pl/zakopane/7,179294,27947894,abp-marek-jedraszewski-musimy-bronic-bozego-narodzenia-bez.html?_ga=2.165179388.2146641349.1640443781-432582187.1640443781#S.main_topic_2-K.C-B.2-L.1.maly