W dniu 17 bieżącego miesiąca w „Wyborczej” znalazłem
artykuł zatytułowany „Zakonnik z Częstochowy oskarżony o 11 czynów seksualnych
z nieletnimi chłopcami”1. Ściślej, chodzi o dyrektora placówki – salezjańskiego
domu dziecka w jednej z dzielnic Częstochowy. Przeczytałem bez egzaltacji, choć
przecież mógłby to być dla mnie temat marzenie, tym bardziej, że inne portale
tematu raczej nie podchwyciły, nawet tak antyklerykalny jak Newsweek.
Za to ja temat podchwyciłem, choć w innym kontekście, innym
niż można się spodziewać. Kilka dni wcześniej na portalu katolickim deon.pl
znalazł się wywód na temat „Wszystkich win Watykanu”, w którym autorka ubolewa,
że media wyolbrzymiają wszystkie niegodziwości katolickiego kleru, a o innych
grupach, gdzie dochodzi do podobnych przypadków, już jakby ciszej i bez
skandalu. Kuriozum polega na tym, że autorka już w pierwszym akapicie przeczy
sobie sama: „Jakiś czas temu na łamach „Corriere della Sera” została odtworzona
z pewnym rozgłosem [podkreślenie moje] historia człowieka,
który opowiadał, że na początku lat osiemdziesiątych w koszarach rzymskich
doznał przemocy i gwałtów. (...) przełożeni wojskowi zobowiązali ofiarę do
milczenia, aby nie kalać dobrego imienia wojska”2. Pozostaje nieodgadnionym pytanie, skąd w takim
razie „Corriere della Sera” o sprawie się dowiedział? Autorka żali się również na to, że ta
sprawa nie wywołała „zbiorowego oburzenia”, tak jak w przypadku kleru. A
przecież wystarczy zachować pewne proporcje. Jednostkowy przypadek w wojsku, w stosunku
do wcale nie rzadkich przypadków np. w sierocińcach, którymi opiekuje się
Kościół. W dodatku, ów żołnierz był de
facto człowiekiem dorosłym i w końcu
zareagował – poskarżył się przełożonym. Dzieci w sierocińcach mają zdecydowanie
gorzej, właśnie dlatego, że są dziećmi i do ich oskarżeń podchodzi się z pewną
dozą niedowierzania. Tragiczniej, komu miały się poskarżyć, skoro ich przełożonym
był sam gnębiciel?! Aby było śmieszniej, jeśli o śmieszności może tu być mowa, autorka
ma pretensje, że sprawa wykorzystywania seksualnego i maltretowania chórzystów
z Ratyzbony była manipulacją. Bo media mówiły o ponad pięciuset ofiarach, a
udowodniono tylko 67 przypadków seksualnego wykorzystania członków chóru (sic!)
Cóż, sześćdziesiąt siedem to w końcu
faktycznie znikoma liczba jak na jeden przykościelny, dziecięcy chór. Ją przeraża „skrajna
surowość względem instytucji kościelnej”..., kiedy w takim rzymskim wojsku
maltretuje się i gwałci jednego, dorosłego rekruta.
Bulwersują mnie dwie sprawy po za tą
najważniejszą – krzywda wyrządzona najsłabszym. Po pierwsze owa
kontrargumentacja, która próbuje nam wmówić, że nagłośnienie przypadków
pedofilii wśród kleru jest atakiem na Kościół i religię. Innymi słowy, jeśli
nie można się obronić przed oskarżeniami, trzeba samemu oskarżać w myśl zasady:
najlepszą obroną jest atak. Atak na tych, którzy zwracają uwagę na padalców,
dodajmy: tych, którym ewidentnie winę udowodniono. Po drugie, niezrozumiała
pobłażliwość obrońców dobrego imienia Kościoła w takich przypadkach jak w
Ratyzbony czy w Częstochowie. Kościół wiele i głośno mówi o tym, że dziś wobec
zwyrodnialców podejmuje zdecydowane kroki i to nam, szaraczkom powinno
wystarczyć. Tylko ja mam wątpliwości, bo wobec zakonnika z Częstochowy, który
nieoficjalnie miał się przyznać do niektórych stawianych mu zarzutów,
zastosowano bardzo ostre sankcje –
zawieszono go w pełnieniu funkcji dyrektora placówki (został za kaucją
zwolniony z aresztu). To już chyba nie wymaga komentarza.
Przypisy:
1 - http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,89625,22244866,zakonnik-z-czestochowy-oskarzony-o-11-czynow-seksualnych-z-nieletnimi.html
2 - https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,2951,wszystkie-winy-watykanu.html
1 - http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,89625,22244866,zakonnik-z-czestochowy-oskarzony-o-11-czynow-seksualnych-z-nieletnimi.html
2 - https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,2951,wszystkie-winy-watykanu.html