Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiecy strój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiecy strój. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 marca 2018

(Nie)obyczajność



  Przyznam, znów jak na spowiedzi, że mam coraz bardziej mieszane uczucia, raczej odczucia, nazwałbym je –  moralno-estetyczne. Na przestrzeni wieków wiele się w tej ludzkiej moralności zmieniło, jedni mówią, że na dobre, inni, że na nasze zatracenie. Zbulwersowały mnie dwa z pozoru drobne i nie związane ze sobą wydarzenia. Jedno to pewien artykulik na poświęconym portalu, drugie, w postaci pewnej fotografii. Po kolei...

  Najpierw artykuł1, w którym ktoś podpisany „Posłaniec Serca Jezusowego” unosi się ekstazą nad skromnością katolickiej kobiety. Aby nie było, nie mam najmniejszego zamiaru wyśmiewać się z kobiet katoliczek, bardziej chodzi tu o treść tego artykułu. Ano czytam: „Odrodził się świat, nowy porządek zapanował na ziemi  [za sprawą Jezusa – dopisek mój], zakwitły nieznane zdemoralizowanemu pogaństwu ówczesnemu cnoty, a wśród nich zajaśniała cudnym blaskiem anielska cnota czystości. (...) Świeże wiosenne tchnienie powiało po społeczeństwie. Znikło wyuzdanie, kobieta porzuciła rażące swą niewłaściwością stroje, a przez to zyskała tylko, bo na tle skromnego ubioru tym wyraźniej odbijało teraz niezrównanie wyższe piękno jej duszy, które urokiem swym pociągało wszystkich, a równocześnie napełniało tym głębokim szacunkiem, jaki odtąd miał zawsze otaczać kobietę tam, gdzie zasady chrześcijańskie przetrwały w sercu i w czynie [podkreślenie moje]”. Radzę zapamiętać to, co podkreślone, jeszcze do tego wrócę. Innymi słowy, to co nazywaliśmy mrokami średniowiecza, de facto było świeżym, wiosennym tchnieniem. Nie będę się sprzeczał, o to które z tych określeń jest bardziej adekwatnym do tamtego okresu. Ilu nas, tyle pewnie opinii. Nie tak dawno pisałem o idealnej żonie, której to wizerunek malował inny natchniony katolik. Tamten nieco kłóci się z omawianym, gdyż była tam wzmianka o seksownej bieliźnie. I nie jestem pewien, czy owe już właściwe, średniowieczne stroje też nie budziły zgorszenia, gdy takiemu napaleńcowi przytrafiło się zobaczyć kostkę u nogi pięknej dziewoi. A co powiedzieć o ładnych buziach, oblewających się rumieńcem licach? I na ten widok faceci tracili zmysły i rozum – na swoje zatracenie. Ale to szczegół, prawdziwe wdzięki kobiet były zastrzeżone nie tylko dla ogółu, ale nawet niejednokrotnie dla uświęconych sakramentem mężów. Wiem. W mojej rodzinie krąży anegdota (choć to nie było średniowiecze), że babcia uciekła na szafę, gdy zobaczyła jak dziadek w noc poślubną ściągał kalesony... i do końca wspólnych dni nie pokazała mu się inaczej jak w koszuli.

  Ok, humorystycznie już było, czas na coś poważnego. Oto w necie od kilku dni krąży dość bulwersująca fotka. Ponieważ to nie porno (wcale nie jestem pewien) pozwolę sobie zamieścić:

                                          /fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta/

Grono nie tylko starszych panów, w tym prezydent A. Duda, biskup M. Florczyk i rozbawiony na całego teoretyk państwa religijnego, Szczerski, przyglądają się dziewczynkom, lat od 6 do 8, w bardziej niż skromnych strojach, w rozkrokach, wijących się tuż przed nimi na podłodze. Rzekłbym, przed przedstawicielami elity polskich katolików, choć gwoli prawdy, nie wszystkimi. Dla mnie nie ulega wątpliwość, że winnym jest tu choreograf i pomysłodawca tego kameralnego „spektaklu”. Ale jeszcze raz proszę się przyjrzeć minom oglądających, ściślej, gdzie skierowane są ich spojrzenia. Ja na ich twarzach widzę lekkie zdumienie pomieszane z niebiańskim zachwytem i to nawet na twarzy biskupa. A to ja, wydawałoby się pozbawiony zupełnie pruderii, czuję obrzydzenie tą sytuacją – nie oni! Zapytam: gdzie są te zasady chrześcijańskie w ich sercach i czynach?! Rozumiem, gimnastyka artystyczna ma swoje wymogi, ale w tym wypadku powinna być oddalona i podwyższona scena, a stroje przynajmniej odrobinę mniej skąpe, bo to są przecież dziewczynki!!! A tak mamy tu jakby przedstawienie dla pedofilów, choć zachwyconych widzów w żadnym razie o pedofilię nie posądzam.

  Tak mi się teraz kojarzy przedstawienie teatralne we Wrocławiu, gdzie szturm modlitewny wył ze zgorszenia na całą Polskę. Jeśli teraz mi jakoś ortodoksyjny katolik będzie mówił o obrazie moralności i uczuć religijnych, to mu tę fotkę (mam kilka odbitek na taką ewentualność) wcisnę do gardła.