Przyznam, znów jak na spowiedzi, że mam coraz
bardziej mieszane uczucia, raczej odczucia, nazwałbym je – moralno-estetyczne. Na przestrzeni wieków
wiele się w tej ludzkiej moralności zmieniło, jedni mówią, że na dobre, inni,
że na nasze zatracenie. Zbulwersowały mnie dwa z pozoru drobne i nie związane ze sobą wydarzenia.
Jedno to pewien artykulik na poświęconym portalu, drugie, w postaci pewnej
fotografii. Po kolei...
Najpierw artykuł1, w którym ktoś
podpisany „Posłaniec Serca Jezusowego” unosi się ekstazą nad skromnością katolickiej
kobiety. Aby nie było, nie mam najmniejszego zamiaru wyśmiewać się z kobiet
katoliczek, bardziej chodzi tu o treść tego artykułu. Ano czytam: „Odrodził się świat,
nowy porządek zapanował na ziemi [za
sprawą Jezusa – dopisek mój], zakwitły nieznane zdemoralizowanemu pogaństwu
ówczesnemu cnoty, a wśród nich zajaśniała cudnym blaskiem anielska cnota
czystości. (...) Świeże wiosenne tchnienie powiało po społeczeństwie. Znikło
wyuzdanie, kobieta porzuciła rażące swą niewłaściwością stroje, a przez to
zyskała tylko, bo na tle skromnego ubioru tym wyraźniej odbijało teraz
niezrównanie wyższe piękno jej duszy, które urokiem swym pociągało wszystkich,
a równocześnie napełniało tym głębokim szacunkiem, jaki odtąd miał zawsze
otaczać kobietę tam, gdzie zasady chrześcijańskie
przetrwały w sercu i w czynie [podkreślenie moje]”. Radzę zapamiętać to, co podkreślone, jeszcze do tego wrócę. Innymi
słowy, to co nazywaliśmy mrokami średniowiecza, de facto było świeżym, wiosennym tchnieniem. Nie będę się
sprzeczał, o to które z tych określeń jest bardziej adekwatnym do tamtego
okresu. Ilu nas, tyle pewnie opinii. Nie tak dawno pisałem o idealnej żonie,
której to wizerunek malował inny natchniony katolik. Tamten nieco kłóci się z omawianym, gdyż była tam wzmianka o seksownej bieliźnie. I nie jestem pewien, czy owe
już właściwe, średniowieczne stroje też nie budziły zgorszenia, gdy takiemu
napaleńcowi przytrafiło się zobaczyć kostkę u nogi pięknej dziewoi. A co powiedzieć
o ładnych buziach, oblewających się rumieńcem licach? I na ten widok faceci
tracili zmysły i rozum – na swoje zatracenie. Ale to szczegół, prawdziwe wdzięki kobiet
były zastrzeżone nie tylko dla ogółu, ale nawet niejednokrotnie dla uświęconych sakramentem
mężów. Wiem. W mojej rodzinie krąży anegdota (choć to nie było średniowiecze), że babcia uciekła na szafę, gdy zobaczyła jak dziadek w noc poślubną ściągał kalesony... i do końca wspólnych dni nie pokazała mu się inaczej jak w koszuli.
Ok, humorystycznie już było, czas na coś poważnego. Oto w necie od kilku dni krąży dość bulwersująca
fotka. Ponieważ to nie porno (wcale nie jestem pewien) pozwolę sobie zamieścić:
/fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta/
Grono nie tylko starszych panów, w tym prezydent A.
Duda, biskup M. Florczyk i rozbawiony na całego teoretyk państwa religijnego, Szczerski,
przyglądają się dziewczynkom, lat od 6 do 8, w bardziej niż skromnych strojach, w rozkrokach,
wijących się tuż przed nimi na podłodze. Rzekłbym, przed przedstawicielami elity polskich katolików,
choć gwoli prawdy, nie wszystkimi. Dla mnie nie ulega wątpliwość, że winnym jest tu choreograf i
pomysłodawca tego kameralnego „spektaklu”. Ale jeszcze raz proszę się przyjrzeć minom
oglądających, ściślej, gdzie skierowane są ich spojrzenia. Ja na ich twarzach widzę lekkie zdumienie pomieszane z niebiańskim zachwytem i to nawet na
twarzy biskupa. A to ja, wydawałoby się pozbawiony zupełnie pruderii, czuję
obrzydzenie tą sytuacją – nie oni! Zapytam: gdzie są te zasady chrześcijańskie
w ich sercach i czynach?! Rozumiem, gimnastyka artystyczna ma swoje wymogi, ale
w tym wypadku powinna być oddalona i podwyższona scena, a stroje przynajmniej odrobinę
mniej skąpe, bo to są przecież dziewczynki!!! A tak mamy tu jakby przedstawienie dla pedofilów, choć zachwyconych widzów w żadnym razie o pedofilię nie posądzam.
Tak mi się teraz kojarzy przedstawienie teatralne we
Wrocławiu, gdzie szturm modlitewny wył ze zgorszenia na całą Polskę. Jeśli
teraz mi jakoś ortodoksyjny katolik będzie mówił o obrazie moralności i uczuć
religijnych, to mu tę fotkę (mam kilka odbitek na taką ewentualność) wcisnę do gardła.
