Widziałem skecz. W olbrzymim skrócie
było tak. Na plaży żona terroryzuje męża gadką jaki to on nieudolny. Obok
rozsiadł się ciacho-przystojniak. Ona go zagaduje:
- Ależ pan opalony i przystojny.
- Wróciłem z Seszeli.
- Musi pan w dodatku dobrze zarabiać.
- Eee tam. Kierowcą autobusu jestem.
- Popatrz Zenek, to jak Ty, a na Seszelach wakacje. Jak pan to robi?
- Rozwiodłem się z żoną to mnie teraz stać...
Skecz taki sobie, lepsze jest to, jakie rady ma dla facetów i kobiet pewien znany kaznodzieja. Niemal w tym samym temacie.
- Ależ pan opalony i przystojny.
- Wróciłem z Seszeli.
- Musi pan w dodatku dobrze zarabiać.
- Eee tam. Kierowcą autobusu jestem.
- Popatrz Zenek, to jak Ty, a na Seszelach wakacje. Jak pan to robi?
- Rozwiodłem się z żoną to mnie teraz stać...
Skecz taki sobie, lepsze jest to, jakie rady ma dla facetów i kobiet pewien znany kaznodzieja. Niemal w tym samym temacie.
Mówi
kaznodzieja, że jeśli zdradza cię żona, to jest to Twoja wina. Nie dajesz jej
tego, czego ona potrzebuje. Gdyś jej dawał, nigdy na pomysł zdrady by nie
wpadła. Tymczasem nie robisz... nic. Ewie w Raju Adam też nie dawał tego czego
chciała, więc za namową szatana dała się skusić na nieszczęsne jabłko. Adam zrobił
to samo, co zwykle, czyli nie zrobił nic, gdy ją wąż namawiał. I popatrzcie
czym się to skończyło.
Mówi
kaznodzieja, że jeśli chcesz być prawdziwą kobietą, musisz się uwolnić od wszystkich
mężczyzn. Musisz się raz na zawsze uniezależnić od jakiegokolwiek mężczyzny. Nie
potrzebujesz do szczęścia żadnego faceta: ojca, męża, syna, przyjaciela, kochanka, nawet
ksiądz nie jest ci potrzebny. Taki jest właśnie prawdziwy, biblijny feminizm.
Ja
to czytałem dwa razy, żeby zrozumieć, w końcu i tak musiałem obejrzeć dwa
wideoklipy, choć nie miałem na to ochoty. Tymczasem wszystko jest proste jak
obie części cepa, którym na przykład Adam mógł tego szatana poczęstować, gdy
kusił mu Ewę do złego. Gdyby przy okazji, oczywiście przypadkiem, oberwało się
ze dwa, trzy razy Ewie, nic by się złego nie stało. W końcu oni byli wtedy
jeszcze nieśmiertelni.
Jesteście
ciekawi jak te pozornie sprzeczne rady kaznodziei się zazębiają? Jeszcze
chwilkę pogłówkujcie, na pewno wyjaśnię. Przedtem drobny cytat: „To niezwykłe, że Kościół Katolicki ustami swych
kaznodziei głosi tak fundamentalne nauki, zmieniające relacje między kobietami
i mężczyznami. Zanurzony głęboko w Biblijnym przesłaniu, kaznodzieja odsłania
przed nami głębię mądrości na temat męskości, kobiecości i właściwych postaw w
relacjach małżeńskich i nie tylko”1. A teraz głębia tej mądrość.
Jeśli kobieta uwolni się emocjonalnie od wszystkich mężczyzn, na myśl jej nie
przyjdzie zdradzić męża. Ponieważ jest biblijną feministką niczego też nie
będzie od niego oczekiwać i żądać. Mąż więc nigdy nie będzie zdradzony, nie będzie za co
miał się czuć winny, nie będzie też jej obwiniał za nieudane małżeństwo. A dzięki temu dalej będzie
mógł robić... nic.
Może
coś pomyliłem z tą puentą, ale ja właśnie już nie mam żony i mogłem nie
zrozumieć. Ja jej nie zdradzę, ona mnie nie zdradzi, ja niczego od niej nie oczekują, ona też niczego nie oczekuję od mnie. To pewnie przez te upały mnie taka puenta naszła. I tak sobie myślę, że jeśli na Seszelach jest tak gorąco jak u nas w
czerwcu, taki wyjazd jest bez sensu, więc się nie wybieram. Wybieram za to między
nowymi modelami porsche... Na emeryturze!
Przypisy:
1 - https://www.salon24.pl/u/zbyszeks/967461,jak-byc-mezczyna-a-jak-kobieta-uczy-kosciol-katolicki-powt-public
1 - https://www.salon24.pl/u/zbyszeks/967461,jak-byc-mezczyna-a-jak-kobieta-uczy-kosciol-katolicki-powt-public