Tekst notki jest przedrukiem mojego artykułu,
opublikowanego na portalu Seniorzy24.pl
Zawsze miałem sceptyczny stosunek do amerykańskich uczonych, to znaczy
takich, co to udowadniają coś, co jest nie do udowodnienia. Często się
zastanawiałem, dlaczego u nas takich nie ma? Na szczęście okazało się, że są,
więc tym samym dorównaliśmy czołówce światowej. Wszystko za sprawą książki
prof. Tomasza Rudowskiego z Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i
Resocjalizacji UW, zatytułowanej „Resocjalizacja przez sztukę sakralną w
kontekście fizyki kwantowej”1. Uff...
Tytuł książki wydaje się mądry, bo i ta
resocjalizacja przez sztukę sakralną może się wydawać możliwa, a fizyka
kwantowa czyni olbrzymie postępy. Choć z drugiej strony, nie bardzo rozumiem,
co ma jedno do drugiego? Na moje nieszczęście nie znam się na resocjalizacji,
ani tym bardziej na fizyce kwantowej. Totalny laik jestem, więc te moje
poniższe dywagacje opierają się na tak zwanym chłopskim rozumie. W końcu
mieszkam od jakiegoś czasu na wsi. Tu wyjaśnię, piszę o polskich uczonych, gdyż tę książkę zaopiniowało dwóch innych
profesorów tej samej uczelni. Zaopiniowało pozytywnie...
Uspokoję też, nie będę tych dwóch tematów
przewodnich rozwijał, więc nie zanudzę tą resocjalizacją ani, tym bardziej,
fizyką kwantową. Książkę onegdaj dorwałem w czytelni mojej ulubionej biblioteki
i po dwóch godzinach wertowania, odłożyłem na półkę z mieszanymi uczuciami.
Teraz trafiłem na tekst o tej książce, dziwnie podobny z moimi
wrażeniami. Tu odniosę się tylko do podobno naukowych wniosków w niej zawartych,
bo jak długo żyję i jak długo czytam, z takimi bredniami spod pióra profesora
nie miałem do czynienia. Jakem naukowe beztalencie, będę się czasami podpierał
opiniami innych2. Na początek o samym tytule. Pewien znany krytyk bredni
naukowych, Tomasz Witkowski, pisze o nim tak: „Albo mamy do czynienia z przełomowym odkryciem naukowym XXI wieku,
starannie skrywanym przed światem, albo z marnotrawieniem publicznych pieniędzy”.
I jest w tym sporo racji, bo ja nigdzie nie znalazłem informacji o tym, by
fizyka kwantowa zajmowała się psychologią lub socjologią.
Warto posłużyć się kilkoma „rodzynkami”
umieszczonymi w pseudonaukowej papce. Na początek coś takiego: „Na dzień dzisiejszy zweryfikowana naukowo
teoria kwantowa, w tym zasada nieoznaczoności Heisenberga, wskazuje na
niemożliwość poznania wiary względem jej wielkości”(sic!). Ktoś coś z tego zrozumiał? Spokojnie, ja też nie, ba!, nawet
nie próbuję zgadnąć, co to jest ta zasada nieoznaczoności kogoś tam. Inny
fragment jest już bardziej zrozumiały, choć tylko pozornie: „(...) zatem wszystko to, co znamy jako nasz świat, w ostatecznym rozrachunku
składa się z tej samej substancji, maleńkich porcji światła (kwantów)
wibrujących z różną prędkością. Część światła wibruje tak wolno, że wydaje się
skałami i minerałami”. A mnie do tej pory wydawało się, że materia jest
zbudowana z atomów a nie z światła, ale co ja tam wiem. Nasuwa mi się tylko
pytanie, co decyduje o tej prędkości wibracji, że to nienamacalne światło staje sie skałą? A teraz to: „Pole
mające charakter kwantowy stanowi bezkresną sieć połączeń między istotami
ożywionymi a ich środowiskiem. W świecie połączeń ogromne znaczenie ma ludzka
świadomość będąca emisją fotonów”.
Nawet jeśli by to uznać za prawdę, niech mi ktoś wytłumaczy, co było przed
istotami ożywionymi skoro kiedyś ludzkiej świadomości nie było? Nawet
uwzględniając dinozaury i pierwotniaki a nawet jednokomórkowce, przed
istnieniem człowieka świat nie istniał? Bo tu jest mowa o ludzkiej świadomości.
Jeszcze coś lepszego. Polski uczony
twierdzi, że: „jedna cząstka może się
jednocześnie znajdować w 3000 miejsc”. To jakby udowadnia możliwość
bilokacji. Pomyśleć, że mogę być w trzech tysiącach miejsc naraz, a biura
podróży i komunikacja zdzierają ze mnie tyle kasy na wojaże nie tylko zagraniczne.
Ten profesor obala też jeden z
elementów teorii ewolucji. Sorry, nie, nie on, a fizycy kwantowi, na których
się powołuje. Pisze tak: „Fizycy kwantowi
udowodnili, że rozwój świadomości odbywa się nie tyle na drodze ewolucji
Darwina, co reinkarnacji myślenia [podkreślenie moje] w polu
kwantowej świadomości, wraz z wiarą i nadzieją. (...) Zgodnie z fizyką
kwantową… daje się wykreślić hipotetyczne krzywe będące falami odpowiadającymi
wierze i nadziei w przestrzeni…”. Tu już nawet mnie ręce opadły, choć
jestem niespotykanie spokojnym czytelnikiem. Kiedyś czytałem książkę Michała
Hellera „Sens życia i sens wszechświata”3, w której autor próbuje
przystosować fizykę kwantową do zagadnień wiary, ale robi to w sposób subtelny
i w kategoriach luźnych skojarzeń i przypuszczeń, przy czym nie wciska owych
fizyków kwantowych do grona poszukujących Boga. W książce Rudowskiego mamy
ewidentnie do czynienia z manipulacją i dezinformacją. Panie profesorze, fizyka
kwantowa nie zajmuje się wiarą, miłością i nadzieją. Tym bardziej reinkarnacją!
Liczba podobnych bzdur do tych
zaprezentowanych powyżej jest zdecydowanie większa i równie kontrowersyjna. I
powinienem zakończyć, ale nie mogę się oprzeć pokusie zacytowania jeszcze
jednej, którą umieściłbym w kategorii wisienki na torcie: „Zdolność jasnowidzenia też jest wyjaśniona w pełni na gruncie mechaniki
kwantowej: Dysponenci tych zdolności za pośrednictwem przedmiotów mających
związek np. z poszukiwaną ofiarą, w świetle zasady nieoznaczoności i splątania
kwantowego Heisenberga mają dostęp do ich właściciela” (sic!) Musiałem się uszczypnąć i spojrzeć
na kalendarz, choć nie po to, by sprawdzić, jaki mamy dziś dzień. Chciałem
sprawdzić, w którym wieku my żyjemy. Na moje nieszczęście wszystko się
zgadzało. Jest XXI i profesor Rudowski właśnie uwierzytelnił Krzysztofa Jackowskiego
– polskiego jasnowidza, hochsztaplera i szarlatana.
Gdyby to ode mnie
zależało, nominowałbym tę książkę do nagrody za największą bzdurę naukową roku
2017. Gdybym jeszcze potrafił się rozdzielić na te trzy tysiące sobowtórów
jednocześnie – ta nominacja otrzymałaby główną nagrodę.
Przypisy:
1 – „Resocjalizacja przez sztukę sakralną w kontekście fizyki kwantowej”, Tomasz Rudowski, Wydawnictwo Dyfin, Warszawa 2017;
2 – Całość oparta na, a cytaty zaczerpnięte z http://pauza.krakow.pl/435_2018.pdf
3 – „Sens życia i sens wszechświata”, Michał Heller, Wydawnictwo Kraków, 2014 rok;
1 – „Resocjalizacja przez sztukę sakralną w kontekście fizyki kwantowej”, Tomasz Rudowski, Wydawnictwo Dyfin, Warszawa 2017;
2 – Całość oparta na, a cytaty zaczerpnięte z http://pauza.krakow.pl/435_2018.pdf
3 – „Sens życia i sens wszechświata”, Michał Heller, Wydawnictwo Kraków, 2014 rok;