Kilku moich blogowych (choć nie tylko)
znajomych czasami prezentuje swoje preferencje muzyczne. Ja też takowe mam i
nie zawsze jest to muzyka poważna, mniej poważna czy liryczna. Napiszę tak:
wielbiciele muzyki rockowej, szczególnie tej w wersji hard i metal – mamy
przerąbane! Jeśli to nie jest muzyka o charakterze religijnym – oglądamy twarz
diabła i słuchamy jego wrzasku!
Ta notka nie bez przyczyny. Oto czytam1, że
radni PiS miasta Rzeszów domagają się od właścicieli lokalu odwołania imprez z
występem zespołów black metalowych. Owe imprezy (kilka koncertów) mają mieć „szatańską
wymowę”. Po lekturze pewnego innego artykułu2 na katolickim portalu, nawet ich, prawicowych radnych, rozumiem.
Często bowiem, ci co słuchają takiej
muzyki, nie rozumieją o czym śpiewają jej wykonawcy, gdyż nie zawsze chodzi tu
o znajomość języków obcych, bo oni zazwyczaj śpiewają w takim języku, którego
nikt nie zna. W nich są zakodowane pewne teksty, które na przykład czytane
wspak, są wersetami ku czci szatana! To odkrył pewien amerykański uczony i temu
trzeba wierzyć. Świadczyć mają o tym przede wszystkim zachowanie słuchaczy,
którzy zachowują się jak opętani przez diabła, co przecież odbiega od
normalności. Niejaki prof. Morabito (nie ten amerykański uczony, a francuski), zajmuje się
tym zagadnieniem od trzydziestu lat i wie, co mówi. Musi być autorytet, skoro nominowano go do Nobla. Masowo
przychodzą do niego młodzi ludzie z prośbą o pomoc i leczenie. „W pewnym momencie ich życia nastąpiło u nich
duchowe i psychiczne załamanie. Stracili chęć do życia, pracy i nauki, ich wola
została osłabiona, a inteligencja przytępiona; stali się znerwicowani,
przygnębieni, zarażeni pesymizmem i brakiem wiary w siebie. Nie mają żadnej
inicjatywy, są niezdecydowani, szybko się męczą i nie są zdolni do podjęcia
codziennego trudu nauki czy pracy. Kryzys w ich życiu
rozpoczął się w chwili, gdy regularnie zaczęli uczęszczać na dyskoteki i na
okrągło słuchać ciężkiej muzyki rockowej, która zawiera treści satanistyczne”.
Cóż, ja bym się nawet z tą diagnozą zgodził, bo mam pewne inne doświadczenie. Przez jakiś czas chodziłem do mojego wiejskiego kościółka, gdzie nie ma organisty i wiara śpiewa a capella. Masakra! A ja się dziwiłem, dlaczego nachodziły mnie coraz częściej bóle głowy, dlaczego miałem stany lękowe i przygnębienie, wzmocnione niechęcią do jakiegokolwiek działania. Przestałem chodzić i jak ręką odjął..., przy czym dodam, że po koncertach rockowych takich stanów nie miałem.
Cóż, ja bym się nawet z tą diagnozą zgodził, bo mam pewne inne doświadczenie. Przez jakiś czas chodziłem do mojego wiejskiego kościółka, gdzie nie ma organisty i wiara śpiewa a capella. Masakra! A ja się dziwiłem, dlaczego nachodziły mnie coraz częściej bóle głowy, dlaczego miałem stany lękowe i przygnębienie, wzmocnione niechęcią do jakiegokolwiek działania. Przestałem chodzić i jak ręką odjął..., przy czym dodam, że po koncertach rockowych takich stanów nie miałem.
Według tego prof. Morabito, muzyka antychrześcijańska
niszczy w człowieku instynkt samozachowawczy jawnie zachęcając do popełniania
samobójstwa, a w najlepszym razie do oddania się służbie szatanowi. Chodzi o
to, że jeśli umysł człowieka odbierze jakieś treści poniżej progu słyszalności,
mniema, że są to jego myśli. „Demon
doskonale zna to psychologiczne prawo i dlatego wykorzystuje je w zwodzeniu i w
sprowadzaniu ludzi na manowce”. Gorzej, bo przez tę muzykę dochodzi do
popełniania grzechów, zachęcając do nienawiści Boga i innych ludzi, do
zabójstw, rozwiązłości, prostytucji i kradzieży. Taką jedną wielbicielkę hard
rocka profesor ratował przez cztery lata, poddając ją ponad stu egzorcyzmom.
Nie pomagały spowiedź, codzienna modlitwa i Eucharystia (sic!) Ta muzyka powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu, niszcząc
jego komórki i wywołuje gorszące podniecenie seksualne... Po cholerę kupować wiagrę?
1 - http://www.pch24.pl/radni-pis-apeluja-o-odwolanie-satanistycznej-imprezy-w-rzeszowie,59731,i.html
2 – (również cytaty) za: http://www.fronda.pl/a/piekielny-taniec-opetanych-muzyka-satanistyczno-rockowa,109239.html