Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiskowa teoria dziejów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiskowa teoria dziejów. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 sierpnia 2017

Spiskowa teoria dziejów



  Dziś dla odmiany odskocznia od tematów religijno-moralnych. Przyznaję, że dla mnie i ten temat w jakimś sensie jest „ulubiony”, gdyż jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich spiskowych teorii dziejów, mających uzasadnić pewien rodzaj fałszywej, choć silnie lansowanej interpretacji wydarzeń historycznych i społecznych. Niestety, walka z owymi mitami wcale nie jest łatwa, o czym niejednokrotnie miałem okazję przekonać się na swoich blogach.

  Spiskowa teoria dziejów twierdzi, że większość decyzji politycznych, społecznych i gospodarczych zapada zakulisowo, przywódcy państw są marionetkami w rękach masonów, magnaterii, iluminatów, a nawet... kosmitów. Najbardziej słynną i zakulisową grupą mieli być Mędrcy Syjonu. Bywają też pomniejsze teorie spiskowe, jak np. zmowa lobby farmakologicznego, którego produkty, pod pozorem leczenia mają de facto rozpowszechniać choroby lub zamach na wieże World Tower Center, który miał być inspirowane przez sam rząd Stanów Zjednoczonych. Ale ja nie tyle o przykładach ile o samym zjawisku.

  Większość z nas lubi czytać i nie mam tu na myśli li tylko literatury pięknej, choć i tę nie można wykluczyć z przyczyn utwierdzających nas w przekonaniu, ze coś z tą spiskową teorią dziejów jest na rzeczy. Wspomnę chociażby bestseller „Kod da Vinci”. Zasada polega na tym, że istnieje udokumentowany związek: nadawca – komunikat –odbiorca, przy czym komunikatem jest najczęściej wiadomość w różnego rodzaju mediach (telewizja, prasa, Internet). Najistotniejszym jest tu odbiorca, któremu nadawca usiłuje narzucić pewien tok myślenia. Podzieliłbym ich (odbiorców) na trzy grupy: odporna, przeciętna i populistyczna. Pierwsza neguje wszystkie spiskowe teorie dziejów. Źródłem tego stanowiska jest opieranie się tylko na faktach historyczno-empirycznych bez niezdrowej emocji i nadmiernej analizy, zupełnie zbędnej w pewnych przypadkach, za to charakteryzuje ją wyczulenie na „zmienność” historii. Zmienność uzależnioną od aktualnie lansowanej ideologii. Druga grupa to ci, którzy są podatni na tzw. literaturę popularno-naukową, film i telewizję z jednej strony, na dom rodzinny i szkołę z drugiej. Siłą rzeczy tu już jest furtka do akceptacji niektórych teorii spiskowych, przy czym charakteryzuję ją jeszcze pewna ostrożność i krytycyzm. Wreszcie trzecia grupa, której świadomość historyczna jest oparta tylko na produktach środków masowego przekazu, którą to świadomość da się łatwo kształtować i zmieniać. Jak to ujął Janusz Tazbir „Wykreowany obraz wizji historycznej jako galimatiasu, dzięki któremu akceptuje się obraz rzeczywistości kreowany przez twórców różnych spiskowych teorii dziejów, nęcący swą na pozór logiczną, choć prymitywną budową”1. Łatwo zauważyć, że ta kreacja bardzo przypomina intrygę kryminalną: nieznany sprawca lub sprawcy, dokonuje zbrodni na jakieś grupie ludzi, ale zagadki nie da się rozwiązać lub ktoś, z jakichś nieznanych przyczyn, nie chce jej wyjaśnić. Ta druga wersja, brak chęci, jest bardziej popularna i daje dodatkowe paliwo do snucia różnych tez, mających umocnić odbiorcę w przyjmowaniu takiej wersji wydarzeń.

  Rodzi się pytanie „dlaczego spiskowo-historyczna narracja budowana jest na wzór intrygi kryminalnej?”2. Odpowiedź wydaje się prosta, lubimy sensacje, szczególnie zaś te, które w pseudo-naukowy sposób tłumaczą przyczyny naszych niepowodzeń i niemożliwość wybicia się ponad przeciętność. Czytałem wiele książek kryminalnych i sensacyjnych, oglądałem wiele tego typu filmów i nigdy nie mogłem uciec od pewnego schematu. Bardziej fascynowały mnie te pozycje, gdzie było wiele niesprawdzonych i nietrafnych poszlak. Prosty schemat: zbrodnia-dowody zbrodni, wyrok sądowy i kara, też budzi sensację, ale nie skłania do refleksji, nie pasjonuje już tak samo jak maksymalne skomplikowanie wątków. Podobnie ma się sprawa naszego postrzegania wydarzeń historyczno-społecznych, im bardziej skomplikowane ich podłoże, tym łatwiej nadać im charakter sensacji, nierzadko spełniające kryteria spiskowej teorii dziejów. Warto przy tym zauważyć, że twórcy tych teorii dość precyzyjnie kierują swoje teorie w stronę właściwego odbiorcy, tu – trzeciej grupy odbiorców (rzadziej do drugiej), opisanej w akapicie powyżej.

  Kolejne pytanie: po co twórcom owa spiskowa teoria dziejów? Odpowiedź też wydaje się równie prosta. Tak jak w klasycznym przykładzie mitu o Mędrcach Syjonu chodziło o zdeprecjonowanie Żydów, nie tylko komunistów, tak w każdym innym przypadku taki mit ma charakter pejoratywny, by napiętnować jakieś grupy etniczne lub społeczne. W ten sposób dezawuuje się dziś Zachód, muzułmanów, ośrodki liberalno-demokratyczne, ekologię, ateizm, sekularyzację, a nawet inteligencję. A wszystko opiera się na dość powszechnej tezie: „Opinii publicznej się nie informuje, politycy kłamią, agencje rządowe kontrolują obywateli, a tajne służby to już kontrolują wszystko, zresztą to się wszystko układa w jedna całość. (...) na świecie panuje chaos spowodowany przez wrogie, potężne siły, których na pewno nie uda się odkryć”3. Łykamy takie insynuacje jak przysłowiowe ciepłe bułeczki, najczęściej dlatego, że taka interpretacja odpowiada naszym zapotrzebowaniom. Bo czyż nie jest prawdą, że politycy kłamią (nie zawsze) i kontrolują nas (choć nie wszystkich) tajne służby? W gruncie rzeczy na tym to właśnie polega - mieszać półprawdy z fikcją.

  Mnie w tych spiskowych teoriach dziejów zastanawia szczególnie jedno. Owe potężne i nie dające się odkryć siły, de facto działają same przeciw sobie. Jeśli bowiem jakaś siła chce zniszczyć pewną grupę społeczną i jej się to uda, nie będzie miała kogo niszczyć, więc w końcu zacznie zjadać swój własny ogon. Tak jest w przybliżeniu z Mędrcami Syjonu, którzy musieliby przy okazji niszczyć również własny naród. Dla przykładu, jeśli takie lobby farmaceutyczne zarazi ludzkość chorobami, to ludzie w końcu wymrą i nie będzie komu serwować zatrutych leków. Ale to już twórców spiskowych teorii dziejów nie interesuje.


Przypisy:
1 - J. Tazbir, „Od Haura do Isaury”, Warszawa 1988, s. 231
2 - J. Pomorski, „Historyk i metodologia”, Lublin 1991, s. 64
3 -
http://naukowy.blog.polityka.pl/2017/08/21/spiskowe-teorie-tego-i-owego-a-nawet-wszystkiego/?nocheck=1