Dziś dla
odmiany odskocznia od tematów religijno-moralnych. Przyznaję, że dla mnie i ten
temat w jakimś sensie jest „ulubiony”, gdyż jestem zdecydowanym przeciwnikiem
wszelkich spiskowych teorii dziejów, mających uzasadnić pewien rodzaj
fałszywej, choć silnie lansowanej interpretacji wydarzeń historycznych i
społecznych. Niestety, walka z owymi mitami wcale nie jest łatwa, o czym
niejednokrotnie miałem okazję przekonać się na swoich blogach.
Spiskowa
teoria dziejów twierdzi, że większość decyzji politycznych, społecznych i
gospodarczych zapada zakulisowo, przywódcy państw są marionetkami w rękach
masonów, magnaterii, iluminatów, a nawet... kosmitów. Najbardziej słynną i zakulisową grupą
mieli być Mędrcy Syjonu. Bywają też pomniejsze teorie spiskowe, jak np. zmowa lobby farmakologicznego, którego produkty, pod pozorem leczenia mają de facto rozpowszechniać choroby lub zamach na wieże World Tower Center, który miał być inspirowane przez sam rząd Stanów Zjednoczonych. Ale ja
nie tyle o przykładach ile o samym zjawisku.
Większość
z nas lubi czytać i nie mam tu na myśli li tylko literatury pięknej, choć i tę nie można
wykluczyć z przyczyn utwierdzających nas w przekonaniu, ze coś z tą spiskową
teorią dziejów jest na rzeczy. Wspomnę chociażby bestseller „Kod da Vinci”.
Zasada polega na tym, że istnieje udokumentowany związek: nadawca – komunikat
–odbiorca, przy czym komunikatem jest najczęściej wiadomość w różnego rodzaju
mediach (telewizja, prasa, Internet). Najistotniejszym jest tu odbiorca,
któremu nadawca usiłuje narzucić pewien tok myślenia. Podzieliłbym ich (odbiorców)
na trzy grupy: odporna, przeciętna i populistyczna. Pierwsza neguje wszystkie spiskowe teorie dziejów. Źródłem tego stanowiska jest
opieranie się tylko na faktach historyczno-empirycznych bez niezdrowej emocji i
nadmiernej analizy, zupełnie zbędnej w pewnych przypadkach, za to charakteryzuje ją wyczulenie na „zmienność” historii. Zmienność uzależnioną od aktualnie lansowanej ideologii.
Druga grupa to ci, którzy są podatni na tzw. literaturę popularno-naukową, film
i telewizję z jednej strony, na dom rodzinny i szkołę z drugiej. Siłą rzeczy tu
już jest furtka do akceptacji niektórych teorii spiskowych, przy czym
charakteryzuję ją jeszcze pewna ostrożność i krytycyzm. Wreszcie trzecia grupa,
której świadomość historyczna jest oparta tylko na produktach środków masowego
przekazu, którą to świadomość da się łatwo kształtować i zmieniać. Jak to ujął
Janusz Tazbir „Wykreowany obraz wizji historycznej jako
galimatiasu, dzięki któremu akceptuje się obraz rzeczywistości kreowany przez twórców różnych
spiskowych teorii dziejów, nęcący swą na pozór logiczną, choć prymitywną
budową”1. Łatwo zauważyć, że ta kreacja bardzo przypomina intrygę kryminalną: nieznany sprawca lub sprawcy, dokonuje zbrodni na jakieś grupie ludzi, ale zagadki nie da się rozwiązać lub ktoś, z jakichś nieznanych przyczyn, nie chce jej wyjaśnić. Ta druga wersja, brak chęci, jest bardziej popularna i daje dodatkowe paliwo do snucia różnych tez, mających umocnić odbiorcę w przyjmowaniu takiej wersji wydarzeń.
Rodzi
się pytanie „dlaczego spiskowo-historyczna narracja budowana jest na wzór
intrygi kryminalnej?”2. Odpowiedź wydaje się prosta, lubimy
sensacje, szczególnie zaś te, które w pseudo-naukowy sposób tłumaczą przyczyny
naszych niepowodzeń i niemożliwość wybicia się ponad przeciętność. Czytałem
wiele książek kryminalnych i sensacyjnych, oglądałem wiele tego typu filmów i
nigdy nie mogłem uciec od pewnego schematu. Bardziej fascynowały mnie te pozycje, gdzie
było wiele niesprawdzonych i nietrafnych poszlak. Prosty schemat:
zbrodnia-dowody zbrodni, wyrok sądowy i kara, też budzi sensację, ale nie
skłania do refleksji, nie pasjonuje już tak samo jak maksymalne skomplikowanie
wątków. Podobnie ma się sprawa naszego postrzegania wydarzeń historyczno-społecznych, im
bardziej skomplikowane ich podłoże, tym łatwiej nadać im charakter sensacji,
nierzadko spełniające kryteria spiskowej teorii dziejów. Warto przy tym
zauważyć, że twórcy tych teorii dość precyzyjnie kierują swoje teorie w stronę
właściwego odbiorcy, tu – trzeciej grupy odbiorców (rzadziej do drugiej),
opisanej w akapicie powyżej.
Kolejne
pytanie: po co twórcom owa spiskowa teoria dziejów? Odpowiedź też wydaje się równie
prosta. Tak jak w klasycznym przykładzie mitu o Mędrcach Syjonu chodziło o
zdeprecjonowanie Żydów, nie tylko komunistów, tak w każdym innym przypadku taki
mit ma charakter pejoratywny, by napiętnować jakieś grupy etniczne lub
społeczne. W ten sposób dezawuuje się dziś Zachód, muzułmanów, ośrodki
liberalno-demokratyczne, ekologię, ateizm, sekularyzację, a nawet inteligencję.
A wszystko opiera się na dość powszechnej tezie: „Opinii publicznej się nie informuje, politycy kłamią, agencje rządowe
kontrolują obywateli, a tajne służby to już kontrolują
wszystko, zresztą to się wszystko układa w jedna całość. (...) na świecie panuje chaos spowodowany przez
wrogie, potężne siły, których na pewno nie uda się odkryć”3. Łykamy takie insynuacje jak przysłowiowe ciepłe bułeczki, najczęściej dlatego, że taka interpretacja odpowiada naszym zapotrzebowaniom. Bo czyż nie jest prawdą, że politycy kłamią (nie zawsze) i kontrolują nas (choć nie wszystkich) tajne służby? W gruncie rzeczy na tym to właśnie polega - mieszać półprawdy z fikcją.
Mnie
w tych spiskowych teoriach dziejów zastanawia szczególnie jedno. Owe potężne i
nie dające się odkryć siły, de facto działają same przeciw sobie. Jeśli
bowiem jakaś siła chce zniszczyć pewną grupę społeczną i jej się to uda, nie będzie
miała kogo niszczyć, więc w końcu zacznie zjadać swój własny ogon. Tak jest w przybliżeniu z Mędrcami Syjonu, którzy musieliby przy okazji niszczyć również własny naród. Dla
przykładu, jeśli takie lobby farmaceutyczne zarazi ludzkość chorobami, to
ludzie w końcu wymrą i nie będzie komu serwować zatrutych leków. Ale to już twórców spiskowych teorii dziejów nie interesuje.
Przypisy:
1 - J. Tazbir, „Od Haura do Isaury”, Warszawa 1988, s. 231
2 - J. Pomorski, „Historyk i metodologia”, Lublin 1991, s. 64
3 - http://naukowy.blog.polityka.pl/2017/08/21/spiskowe-teorie-tego-i-owego-a-nawet-wszystkiego/?nocheck=1
1 - J. Tazbir, „Od Haura do Isaury”, Warszawa 1988, s. 231
2 - J. Pomorski, „Historyk i metodologia”, Lublin 1991, s. 64
3 - http://naukowy.blog.polityka.pl/2017/08/21/spiskowe-teorie-tego-i-owego-a-nawet-wszystkiego/?nocheck=1