Błąd w tytule zamierzony, bo choć nie
lubię Pietrzaka, to to jego ironiczne określenie idealnie pasuje do prof. Tomasza
Szlendaka, który zaprezentował na portalu Niezależna.pl swoje pseudonaukowe,
socjologiczne wywody. A rzecz dotyczy religii w Polsce, szczególnie zaś jej
zaniku. Już stwierdzenie, że Polska miała się zlaicyzować w latach 90’ (sic!) jak Czechy i Niemcy, chyba się temu
socjologowi przyśniło, bo o ile dobrze pamiętam właśnie wtedy w Polsce Kościół
stawał się prawdziwą potęgą, co Mu nawiasem mówiąc, odbija się dziś czkawką.
Czytam: „(...) w Polsce mamy do czynienia nadal
z silnym przywiązaniem w dużej mierze do konserwatywnego systemu wartości,
który jest związany z Kościołem katolickim, nawet jeśli nie wszyscy uczestniczą
w coniedzielnej mszy. Raczej w Polsce mamy do czynienia z prywatyzacją
religii niż z laicyzacją. Wiara w osobowego Boga nie odchodzi w zapomnienie, ale Polacy wybierają
sobie takie wartości chrześcijańskie, które aktualnie pasują do ich życia, a odrzucają takie, które im nie pasują”.
Cóż, w mojej ocenie, to przywiązanie bierze się stąd, że już tak gdzieś od
połowy listopada nie pozwala nam się o świętach bożonarodzeniowych zapomnieć.
Przede wszystkim przez handel, jak i medialnie, a nawet politycznie. Tylko, co
to ma wspólnego z religią? Wprawdzie księża dwoją się i troją, aby o religijnym
wymiarze nie zapomnieć, ale bądźmy szczerzy, to trafia tylko do tych, którzy
już i tak w ten sposób święta traktują. Tyle, że ich ubywa. Sekularyzacja,
rozumiana jako sprywatyzowanie wiary, zatacza coraz szersze kręgi i choć pewnie
wieki miną, nim w Polsce nastąpi taka ateizacja jak w Czechach, jest to proces nieodwracalny
i nieuchronny. Kościół, jako wspólnota wiernych, traci rację bytu i to na
własne życzenie.
Tymczasem
optymizm nie opuszcza profesóra Szendlaka. Konkluduje: „Być
może nastąpi pewien odwrót od tego komercyjnego chaosu świąt, z którym dzisiaj
mamy do czynienia, w kierunku bardziej tradycyjnej wersji ich obchodzenia. Już są zresztą sygnały takiego sposobu
postępowania”. Gdzie on te sygnały widzi? W
medialnym imperium dyrektóra (błąd też zamierzony) Rydzyka, gdzie konserwatywni
politycy prześcigają się w hołubieniu pazernego kapłana? Zresztą, cóż to za
socjolog, który trafnie oceniając rzeczywistość, opiera tę ocenę na fałszywych
przesłankach i prawi mrzonki o świetlanej przyszłości religijnego wymiaru świąt
Bożego Narodzenia. Pozwolę sobie z czeska: to se już nie wrati..., gdyż komercja, jako nowa religia na to nie pozwoli.
W jednym z komentarzy padło
stwierdzenie: „Jak widać, Polska Bogiem silna,
nawet najbardziej zatwardziali ateiści tolerują tradycję (znam takich, co
choineczkę co roku muszą mieć w światełkach przed domem). Mamy wpojone w
narodowe DNA pewne kwestie związane jeśli nie z wiarą, to choćby z tradycją
mającą korzenie w chrześcijaństwie”.
Taaa, Polska Bogiem silna, choć tylko dlatego, że rządzą nami konserwatyści,
którym się wydaje, że jest jakieś narodowo-chrześcijańskie DNA. Autor widać
zapomniał, że w tych chrześcijańskich korzeniach jest też moralne zepsucie, prawdziwa degrengolada.
Jest też zaślepienie i hipokryzja, skoro ktoś czyni zarzut ateistom, że tolerują
święta. Zapytam się w tym miejscu: czy da się w ogóle inaczej? Mnie jest łatwo,
jestem sam, i moja niechęć do świątecznych szaleństw nikomu nie przeszkadza,
ale jeśli taki ateista ma rodzinę, to czy jego tolerancję należy piętnować, tak
jak wierzący katolicy w te dni nie tolerują praw ateistów? Już ogarnia mnie
stres przed włączeniem telewizora w święta, bo a nóż – widelec trafię na Kevina, lub jemu podobnych... Nie chce mi
się wychodzić na wieczorne spacery, gdyż te wszechobecne migające światełka przyprawiają
mnie o ból głowy. Nie chce mi się chodzić do marketów, gdzie bombarduje się
mnie setki razy słyszanymi christmas songami.
Unikam jak ognia spotkań z znajomymi, by nie słuchać tradycyjnej, a niewiele
znaczącej formułki życzeń zdrowych i
wesołych świąt...
Przypisy:
- całość na podstawie: https://niezalezna.pl/303252-liczono-ze-w-latach-90-polska-zlaicyzuje-sie-jak-czechy-socjolog-wskazuje-na-inne-zjawisko
- całość na podstawie: https://niezalezna.pl/303252-liczono-ze-w-latach-90-polska-zlaicyzuje-sie-jak-czechy-socjolog-wskazuje-na-inne-zjawisko