Od niepamiętnych czasów „prawie że się
wkurzyłem”. Krytykuję pewne poczynania Kościoła katolickiego tyko dlatego, że w
naszym kraju katolicyzm jest bezsprzecznie religią wiodącą, a katolików jest
około 90 procent. Siłą rzeczy inne Kościoły stanowią li tylko margines
chrześcijaństwa. „Wkurza” mnie to, że ktoś tę moją krytykę traktuje opacznie i
wykorzystuje jako oręż przeciw katolicyzmowi dla swoich religijnych celów. Jestem
niesłychanie spokojny człowiek, więc grzecznie swoje stanowisko wyjaśnię.
Nietzsche pisząc, że Bóg umarł, miał na myśli
Boga i bogów wszystkich religii. Jeśli dziś się mówi, że religie nie chronią
przed wynaturzeniami, to mowa jest o wszystkich religiach, również
protestanckich. Szczerze mówiąc w tych ostatnich się totalnie gubię, bo różnic w obrębie protestantyzmu nie sposób ogarnąć. Trzeba chyba posiadać przynajmniej tytu magistra
religioznawstwa, by się w tym wszystkim połapać. I już jest pierwszy feler
protestantyzmu – niespójność doktrynalna, która dowodzi jednego: Pismo Święte
jest tak niejednoznaczne, że wystarczy jeden nawiedzony i... mamy nowy
odłam chrześcijaństwa. Tu trzeba dodać, że każdy z odłamów rości sobie
niezaprzeczalne prawo do własnej, nieomylnej interpretacji Biblii. Klasycznym
przykładem protestanta, zielonoświątkowca, była barwna postać
posła Johna Godsona. Facet, który miotał się między Zachodnimi odłamami
protestantyzmu a... katolicyzmem. Był zagorzałym zwolennikiem zaostrzenia
aborcji, a jednocześnie nie bardzo mógł się zdecydować, co myśleć o
homoseksualistach w jego Kościele. Nie uznawał Kultu Maryjnego, ale też mu w
niesmak było, że kobiety mogą być pastorami czy biskupami.
Polskie, protestanckie Kościoły wręcz
prześcigają się w wytykaniu katolickiemu Kościołowi pazerności na kasę, ale
jednocześnie ostro sprzeciwiają się likwidacji Funduszu Kościelnego, który
zapewnia im stały dopływ gotówki, zwolnione są też z konieczności płacenia różnorakich
podatków. Mają te same przywileje jak KK, który bezpardonowo atakują. Z innymi zagadnieniami nie jest lepiej, i nie mam tu na myśli tylko „wojny religijnej".
Czytałem wypowiedź pewnego redaktora „Miesięcznika ewangelickiego” o pedofilii
w Kościele katolickim w dość niecodziennym kontekście. Otóż ten redaktor zastanawia się jak,
wobec doświadczeń KK, zabezpieczyć finansowo Kościoły protestanckie przed
żądaniami odszkodowań za szkody moralne ofiar pedofilii w obrębie tychże
Kościołów (sic!) Chyba nie powinienem
tłumaczyć, co owe dywagacje znaczą, ale bez wątpienia ów redaktor wie,
że to zjawisko również istnieje w protestantyzmie. Okazuje się, że również tam pedofilia jest starannie ukrywane, a jej rozmiary są zastrasające. W Polsce w ogóle nie ma
danych na ten temat, stąd muszę się uciec do danych ze Stanów Zjednoczonych,
gdzie oficjalnie mówi się o około stu sprawach wykorzystywania nieletnich –
rocznie przez ostatnich dziesięć lat. To chyba dużo więcej niż w KK w tym samym kraju. Z małą poprawką, te dane są w wykazie tylko jednej firmy ubezpieczeniowej
Church Mutual. A to nie jest jedyna firma działająca w obrębie Kościołów
protestanckich. Stany Zjednoczone to specyficzny kraj,
ale nie trudno dowieść, że protestantyzm w innych krajach wcale nie jest
lepszy. W takich Niemczech trwa aktualnie śledztwo w sprawie molestowania wychowanków Domu
Dziecka w Westfalii. Aby była jasność, prowadzonego przez protestantów. Nie będę tu robił wyliczanki, bo przecież nie o wskazanie tego haniebnego prymatu mi chodzi.
Wrócę na koniec do posła Godsona. To on
kiedyś powiedział: „Jestem ewangelicznym
wierzącym zielonoświątkowcem charyzmatycznym. My uważamy, że każdy [podkreślenie moje] wierzący
człowiek jest święty. Ja jestem święty John Godson”1. Aż mi się
chce zapytać, z pełną świadomością, że to nieukrywany sarkazm: czy wierzący pedofil Kościoła zielonoświątkowego też robi za
świętego?
Przypisy:
1 - https://pl.wikiquote.org/wiki/John_Godson
1 - https://pl.wikiquote.org/wiki/John_Godson