Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzorcyzmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzorcyzmy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2020

Nie pijcie mleka teściowej!


  Przypomnę wszystkim Czytelnikom, że minęła właśnie druga dekada XXI wieku. I to w tym czasie znalazłem kilka artykułów ściśle ze sobą powiązanych, nie przymierzając, tak jak blog Zrzędy splotłem blogiem Aisab. Rzecz, która dałaby się sparafrazować słowami góralskiej pieśni ludowej „Pobili się dwaj kapłani ciupagami”. Na szczęście bez ciupag, ale za to z wykorzystaniem netu. To ci dopiero dobrodziejstwo ten net. Można się niemal pobić, a krew i tak się nie poleje...

  Nie mogę zacząć od początku, gdyż filmik, który daje początek bójki zniknął z YouTube. A to na nim ks. Krzysztof Witwicki za ks. Rufusem Pereirą miał opisać historię pewnej kobiety, którą teściowa w dniu ślubu poczęstowała mlekiem. Przez kilkanaście lat ta mężatka cierpiała na bóle żołądka i żaden lekarz nie mógł jej pomóc. Pomógł ów ks. Rufus, egzorcysta. Odczynił odpowiednie modlitwy, dał się kobiecie napić święconej wody, a ona zwymiotowała czymś, co mleko przypominało. Mleko musiało być przeklęte przez teściową, bo owa teściowa nie lubiła synowej, która zabrała spod jej opiekuńczych skrzydeł jej syna(lka).

  Inny kaznodzieja, ks. Dariusz Piórkowski1 w dość łagodny sposób polemizuje z tekstem swego kolegi po fachu, zarzucając mu, że nadaje diabłu większą moc niż ma Jezus, którego pod postacią eucharystyczną „poszkodowana” spożywała regularnie raz w tygodniu. Dopiero „moc” egzorcysty ks. Pereiry okazała się silniejsza od mocy diabła, a co za tym wynika z logiki – silniejsza niż moc Jezusa. Innymi słowy uznaje, że egzorcyzmy to rodzaj czarów i odczyniania zaklęć, co nijak ma się do nauk wynikających z Ewangelii. Odczynianie uroków, bo tym był egzorcyzm ks. Pereiry jest wzięty rodem z historii o czarownicach.

  Ks. Krzysztof Witkowski niemal natychmiast odpowiada, i tu już posłużę się oryginalnym tekstem2, bo rzecz jest wręcz niewiarygodna:
Przytaczana przez ks. Dariusza teologiczna refleksja wymaga bardziej wnikliwego podejścia. Zacznijmy od ustalenia faktów:
1 - Dolegliwości żołądkowe pojawiły się u wspominanej w historii kobiecie od dnia jej ślubu. Kobieta także przypomina sobie, że w dniu ślubu dostała do wypicia mleko.
2 - Dolegliwości żołądkowe trwają kilkanaście lat. Kobieta jest badana medycznie niemal wszechstronnie i nie można było rozpoznać przyczyny tych dolegliwości, choć jednocześnie nie zanegowano, że coś jest na rzeczy.
3 - Rufus Pereira (ksiądz, egzorcysta, dr nauk biblijnych, przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia [podkreślenie moje] dotyczącego posługi uwalniania) podejmuje modlitwę za ową kobietę. Dzięki tej modlitwie kobieta dostępuje uwolnienia.
4 - W trakcie modlitwy kobieta pije wodę święconą, a po jej wypiciu wypluwa czy wymiotuje coś, co wygląda na mleko.


  To mają być fakty, a podobno z faktami się nie dyskutuje. Na wszelki wypadek ks. Krzysztof te fakty uzasadnia:
1 - Nie można mówić, że diabeł może zająć jakieś miejsce w człowieku, także w jego żołądku. Można mówić o tym, że diabeł ma możliwość oddziaływania na ciało człowieka, na jakąś część ciała. Analogicznie: mówimy o duszy ludzkiej, która wyraża swoją aktywność także poprzez ciało. Nie określamy jednak, że dusza ludzka lokuje się w jakiejś części ludzkiego ciała.
2 - Tam, gdzie mówimy o aktywnościach istot duchowych, ich aktywność wyraża się w decyzjach bazujących na rozumie i woli. (W sytuacji człowieka, także będziemy mówili o takich aktywnościach. Człowiek też jest istotą duchową, która posiada ciało). Tak więc, wszelkiego rodzaju zniewolenia czy opętania demoniczne, w które człowiek popada, są skutkiem decyzji woli człowieka, a szatan „który, jak lew ryczący krąży, szukając kogo by pożreć” (1P 5, 8), żadnej okazji, by nad człowiekiem zapanować, nie przepuści.
3 - Klątwy i złorzeczenia miały i ciągle, niestety, mają miejsce. Czasem są przejawem gniewu, zawiści ludzkiej, a tam, gdzie ta zawiść wypowiada się także przez jakieś odniesienie do złego ducha, może powodować konkretne zło drugiemu człowiekowi. To zło staje się wtedy nie jakąś ludzką mocą, ale mocą złego ducha, który w pewnym sensie „zaproszony” przejmuje władzę, najczęściej częściową, nad ciałem człowieka. Doświadcza wtedy człowiek bądź dolegliwości fizycznych wyglądających na choroby, bądź jakichś nocnych dręczeń, czy innych udręk. Do dziś także musimy mówić o działalności szamanów, czarowników, ludowych szeptuch, tych co „coś zamawiają lub odczyniają”. Wykonują oni swoistego rodzaju rytuały, w których odwołują się do jakichś mocy duchowych, by na kogoś „ściągnąć nieszczęście, cierpienie…”
4 - Działanie oparte na rytuałach magicznych skutecznym jest wtedy, kiedy „ofiara” nie jest w jedności z Jezusem Chrystusem. Kto trwa w jedności z Naszym Panem i Zbawicielem, ten klątw i złorzeczeń nie musi się obawiać: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam…” (Rz 8, 31)
5 - Uwolnienie spod władzy złego ducha dokonuje się na drodze nawrócenia człowieka, czyli wtedy, kiedy człowiek zwraca się ku Jezusowi jako swojemu Panu i Zbawicielowi. Aby takie uwolnienie mogło nastąpić, drodze nawrócenia musi towarzyszyć modlitwa Kościoła, najczęściej w takich przypadkach modlitwa egzorcysty

  W tym miejscu szczena mi opadła. Ks. Krzysztof, dodajmy – ksiądz katolicki – wierzy w czarną magię, czary, uroki, magiczne rytuały (sic!) Innymi słowy w czyste pogaństwo! Według mojej opinii to ma swoje uzasadnienie. Bez wiary w pogańskie czary i gusła, ks. Krzysztof, jako egzorcysta, straciłby sens swojego istnienia. On nie tyle wierzy w czary, ile musi w nie wierzyć. Tak na marginesie, wbrew temu, co twierdzi o tej opętanej przez klątwę, właśnie była „w jedności z Jezusem”. Na dodatek, twierdzenie, że dusza umiejscawia się w żołądku brzmi wręcz tragicznie. Riposta ks. Dariusza, która mnie osobiście nie przekonuje z racji bycia ateistą, jest jednak wyjątkowo celna: „A dla tych, którzy z taką gorliwością tropią diabła wszędzie i w szczegółach przedstawiają jego działanie, proponuję, aby z równą, a nawet większą gorliwością, pokazywali, jak działa Duch Święty w świecie i jak do nas mówią aniołowie stróżowie. Myślę, że z tego byłby większy pożytek duchowy. Nawiasem mówiąc, diabeł robi wszystko, by wierzący śmiali się z niego albo pełni strachu zajmowali się nim3.

  Przydałaby się jakaś puenta. Myślę, że Kościół chrześcijański „strasznie” sobie sam namieszał tym uwypukleniem istnienia szatana. Zatracił tym samym różnicę miedzy chrześcijaństwem a pogaństwem. Wierni niemal z konieczności uznają, że moc tego złego ducha jest prawie równa mocy Boga Wszechmogącego, a niektórzy (przede wszystkim egzorcyści), że jest nawet większa. I pewnie dlatego tak bardzo wierzący upierają się przy tezie, że „święty Kościół składa się z grzeszników” – dodajmy, opętanych przez diabły.





niedziela, 6 stycznia 2019

Dno, a od spodu puka... egzorcysta!


  Mój szacunek do wiernych i ich wiary, który bierze się z faktu, ża sam długie lata byłem wierzącym, jest czasami poddawany straszliwym próbom. To za sprawą egzorcystów i samych egzorcyzmów. Gdy tylko trafię na taki tekst, naprawdę nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Proszę o wybaczenie wierzących Czytelników, ale jeśli ktoś wierzy w sens tych w gruncie rzeczy pogańskich i zabobonnych praktyk, stwierdzę bez skrupułów, że szkaluje ludzki rozum, podobno dany nam przez Boga.

  Na taki właśnie tekst trafiłem na portalu Okopress.pl1. Jest on ewidentnie krytyczny wobec tych praktyk i zainteresowanym go szczerze polecam (jest i o smsach od diabła). Aby się jednak nie powtarzać odniosę się do innych treści.  Jednym z najbardziej znanych polskich egzorcystów jest ks. Piotr Glas, który z nieznanych mi bliżej powodów nie może egzorcyzmować w Polsce, więc praktyce oddaje się w W. Brytanii. W wywiadzie udzielonym T. P. Terlikowskiemu mówi: „Opętani to często ludzie grzeczni, wspaniali, uprzejmi. Często nawet bliscy nie mają pojęcia o ich zaangażowaniu. Sam egzorcyzmowałem księdza opętanego demonem intelektualizmu. Wydawał się niezwykły, inteligentny. Diabeł był u niego zakonspirowany2. Można by sparafrazować ks. Natanka: jeśli masz się za grzecznego, uprzejmego a przy okazji za inteligentnego, wiedz, że coś się dzieje... Jeśli taki egzorcysta, jak ks. Glas cię dopadnie, jesteś na straconej pozycji. Każdy, nawet najdrobniejszy przejaw logiki uzna u ciebie za przejaw opętania przez demona intelektu. To jest dokładnie tak samo jak z ateizmem. Jeśli nie wierzysz w Boga, a tym bardziej w diabła, znaczy się – diabeł cię opętał. Chrześcijaństwo tak ma, szczytem rozumu jest wiara w to, co napisali w Biblii prości ludzie sprzed dwóch i więcej tysięcy lat, ale inteligencja jest na cenzurowanym. Mnie to już przestaje dziwić, najwyżej rozbawia, choć tak naprawdę robi mi się naprawdę smutno.

  Mówi się, że kapłan nawet nie jest pośrednikiem między ludźmi a Bogiem i ja w to nie chcę wnikać. Ale rosnąca liczba egzorcystów świadczy raczej o tym, że kapłani stają się pośrednikami między ludźmi a diabłami. Niczym szamani u ludów pierwotnych, mają czelność wmawiać wiernym, że panują nad złymi duchami, że mają moc nad szatanem. Tu przypomina mi się znaleziony fragment artykułu: „Dlaczego Pan Bóg, widząc, że całe stworzenie wije się̨, jęczy i męczy, nie usunie czarta jednym pstryknięciem swego wszechmocnego palca? Bo go stworzył z miłości - wszak diabeł jest Jego stworzeniem3. Rodzi się wręcz sakramentalne pytanie: kto tu kogo robi w balona, i po co? Ja na to pytanie nie odpowiem, powinni sobie odpowiedzieć sami wierni, choć grozi im świadomość, że opęta ich diabeł. Myślenie w kategoriach „dlaczego?” jest wysoce niewskazane. Tymczasem, jak na ironię  czytam jeszcze bardziej bulwersujący tekst ks. Glasa, który pozwolę sobie w przedstawić w koniecznym skrócie. Akapit nosi tytuł: „Droga w kierunku wolności” i jest wskazówką jak tę rzekomą wolność osiągnąć:
- oddaj swoje życie Jezusowi;
- wyrzeknij się złych rzeczy;
- módl się do Jezusa o swoje zbawienie;
- módl się o Ducha Świętego;
- podejmuj regularne życie z sakramentami;
- zadbaj o dobre relacje z ludźmi;
- musisz być cierpliwy.
Wszystko to byłoby w należytym porządku, choć to niewiele ma wspólnego z wolnością, gdyby nie jeszcze jeden, ostatni punkt, który wytłuszczę:
- jeśli czujesz niepokój, zgłoś się do egzorcysty (sic!)
Tymczasem praktyka współczesnych egzorcyzmów to prawdziwe tortury z przyduszaniem, wciskaniem krucyfiksu do gardła, siłowe pojenie święconą wodą, sypanie solę egzorcystyczną, itp. Rzekłbym ironicznie, prawdziwe symptomy wolności.

  W Niemczech egzorcyzmy są zakazane prawem, i tak już dawno powinno być w naszym kraju, biorąc pod uwagę fakt, że poddaje się im również dzieci na żądanie ogłupiałych do reszty rodziców. Przypomnę, to się nie dzieje w średniowieczu, to są praktyki dnia dzisiejszego w naszym religijnym, katolickim kraju.






poniedziałek, 26 lutego 2018

Demony ks. Glasa




  Ksiądz Piotr Glas to egzorcysta oficjalnie pełniący posługę duszpasterską w Anglii. Było z nim trochę zamieszania, lecz wszystko się wyjaśniło. Nie może egzorcyzmować, ale o swoich doświadczeniach i wiedzy o demonach może mówić, ba! jest wręcz rozchwytywany. Szczególnie w TV Republika, na łamach „Naszego Dziennika” oraz na kilku katolickich portalach internetowych. Napiszę nie bez kozery – jest świetny! Nie mylić z świętością... Ciekawostką jest, że on wszędzie widzi te demony i rozpoznaje opętania niemal z daleka, taki ma wręcz wrodzony zmysł. Ja się skupię na dwóch zagadnieniach, bo coś mi się zdaje, że on by u mnie to opętanie w tych przypadkach bezbłędnie wskazał. I nie ma tu nic do śmiechu – jestem przerażony!

  Na pierwszy ogień seks, bo to dotyczy niemal wszystkich. Wyznam jak na spowiedzi. Całe dotychczasowe życie (teraz z oczywistych powodów mam jakby za sobą taki okres), korzystałem niemal z całego spektrum seksualnych doznań z małymi wyjątkami. Cudzołożyłem przed ślubem, w czasie separacji i po rozwodzie. Nawet będąc w sakramentalnym związku małżeńskim też byłem grzeszny, bo moje wyczyny erotyczne z małżonką nie miały nic wspólnego z prokreacją. Ledwie dwa razy kochałem się po bożemu, to znaczy z myślą o potomku. Dla ks. Glasa takie zachowanie ewidentnie wskazuje na opętanie przez demona. W związku z tym pisze: „Nie wystarczy na spowiedzi powiedzieć „zgrzeszyłem nieczystą myślą, mową i uczynkiem”, wystarczy się zastanowić, kto za tym stoi, a wtedy sprawa jest poważna. Uświadamiamy sobie, że nie wolno nam pójść do spowiedzi i wyspowiadać się z grzechów związanych z tą sferą tak, żeby spowiednik nie wiedział, o co chodzi. Jest różnica między samogwałtem [a współżyciem – dopisek mój] (...) to już w ogóle trudno traktować grzechy w tej sferze tak lekko, jak często się to robi”1. Kurde, kurdesz na kurdeszami, autoerotyzm też nie był mi obcy. Wciąż jednak nie rozumiem, do czego spowiednikowi szczegóły tych grzechów? Przecież ten demon może na niego przeskoczyć. Gdyby mnie jakaś młoda niewiasta opowiadało o swoich erotycznych grzechach..., nawet dziś w portkach bym się nie mieścił. Ks. Glas dodaje: „Demony, które mogą się podszyć pod grzeszną aktywność seksualną są bardzo zakamuflowane, głęboko ukryte, z zębami jak piranie. Walka z nimi jest bardzo trudna i wymaga doświadczenia oraz wiedzy2. Na myśl o tych zębach piranii, dziś, po niewczasie, ciarki mnie po plecach przechodzą z powodu pewnych doświadczeń seksualnych.Trochę mnie dziwiło, że ks. Glas ma takie doświadczenie i taką wiedzę, widać pilnie słuchał tych wypędzanych demonów, bo o grzeszność seksualną go nie posądzam. Natomiast nic dziwnego, że z powodu braku takiej wiedzy, łatwo sam demonowi seksu ulegałem. Zastanawiam się, czy w tej materii poddać się egzorcyzmom? Właściwie nie wiem. Teoretycznie i praktycznie to ja jeszcze mogę, ale bardziej mi się nie chce. Z racji wieku preferuję ostatnio intelektualne rozrywki.

  Niestety, i tu jest również problem, o którym też nie miałem świadomości. Okazuje się, że można być opętany przez demona intelektualizmu (sic!) Tak, tak, ktoś, kto pragnie poszerzyć swoją wiedzę, ktoś, kogo fascynuje wiedza, jest bez wątpienia opętany przez demona, bo ten jest też głęboko zakonspirowany. Ks. Glas opisuje to na przykładzie pewnego innego księdza, bo sutanna przed opętaniem intelektualnym nie chroni: „Pycha intelektualna była w nim tak silna, że uważał, że musi wszystko poznać, zbadać, wszystkiego doświadczyć, ale także zdobywać kolejne stopnie naukowe3. Od dziś będę bardzo ostrożnie podchodził do księży z tytułem naukowym. Tak na wszelki wypadek, bo ja ani nie rozpoznam opętanego, a kto wie czy też nie jestem opętany przez tego demona. Tytułu naukowego wprawdzie nie mam ale ciąg do wiedzy, niestety mi pozostał. Ksiądz egzorcysta opowiada dalej o tym opętanym intelektualizmem księdzu: „Aż wreszcie kapłani, którzy byli ze mną w kontakcie, doradzili mi, bym zaczął modlić się o uwolnienie umysłu, by uderzyć – kolokwialnie mówiąc – w głowę. Tam miało być gniazdo demona; i rzeczywiście było4 (sic!). Kolokwialnie mówiąc – zaniemówiłem na chwilę z wrażenia. I pomyśleć, taki uczony ksiądz, doktor teologii, znawca Pisma Świętego, dzieł św. Augustyna i św. Tomasza, mimo to diabeł go opętał. Po co mu to było? Dla pozornego, intelektualnego polotu czy erudycji? Ludzie!, strzeżcie się ciągot intelektualnych, demony takich okazji nie marnują.

  Teraz rozumiem dlaczego niektórzy na moje wywody pukają się znacząco w czoło. Pokazują mi gdzie tkwi we mnie demon intelektualizmu. Niektórzy nawet mówią mi o tym wprost. Chyba poszukam kontaktu z tym ks. Glasem, aby mi podpowiedział, jak zrobić intelektualny reset. Przecież nie będę tego demona, darmozjada utrzymywał w sobie na swoje nieszczęście. A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno egzorcystów obśmiewałem.