Wydawałoby
się, że dla wykształconego obywatela (w sensie podstawowym, jesteśmy wszyscy
wykształceni) incydent w białostockiej bazylice archikatedralnej ma
jednoznacznie negatywny wydźwięk. Tak przynajmniej można by sądzić po decyzji
przełożonych zakonu ks. Międlara, zakazujących mu już w przyszłości
jakiejkolwiek działalności publicznej oraz po oficjalnym odcięciu się od tego
incydentu władz Katedry (choć tu już można mieć mieszane uczucia).
Jednak
okazało się, że sprawa wcale nie jest jednoznaczna i nie chodzi tu o moją
opinię. Pominę akcję na facebooku zwolenników tego kapłana. Gdyby w pewnych
kręgach nie był popularny, nic pewnie o nim byśmy nie słyszeli, ani wcześniej,
ani teraz. Ot, jakiś tam młodzian w sutannie z dość kontrowersyjnymi poglądami.
Jednak już porównanie go do ks. Jerzego Popiełuszki jest wręcz bulwersujące.
Zacytuję pewien komentarz pod artykułem opisującym wydarzenia w Białymstoku: „To
Wielki Człowiek, a Wielkich Ludzi boją się ludzie mali. Nasz Patriota,
posłaniec Boga, odważny głosiciel Prawdy! Pamiętamy jak bronił Prawdy nasz
kochany błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Prześladowanie rodzi świętych.”*
(pisownia oryginalna). Najsamprzód rodzi się pytanie czy ten młodzian w
sutannie głosi tę samą Prawdę, co ks. Jerzy? Ten drugi występował w obronie
ludzi, pierwszy występuje przeciw ludziom. Ks. Jerzy głosił miłość do
wszystkich, młodzian w sutannie tylko wobec jednych, nowego „narodu wybranego”
jakim są Polacy – katolicy.
Ok, to
tylko jakiś komentarz anonimowego trolla. Ale, gdy ja czytam podobne słowa,
wypowiedziane przez innego kapłana. Ks. Janusza Chyłę, normalnie zaniemówiłem
na pewien czas. Kilka cytatów:
„Nacjonalizm nie jest pojęciem jednoznacznym (...) [dlatego – dopisek mój] , aby uniknąć nieporozumień – wolę go nie używać.” (sic!) Jasne, jeśli się o czymś nie mówi, to tego po prostu nie ma. Jeszcze lepiej, jeśli chcę, żeby czegoś nie było, wystarczy o tym nie mówić.
„(...) zagadnienie dobrze rozumianego patriotyzmu jest istotną częścią społecznego nauczania Kościoła. Jest ono głęboko w chrześcijaństwie zakorzenione.” Czy mam rozumieć, że patriotyzm nacjonalistyczny jest w nas tak głęboko zakorzeniony z powodu chrześcijaństwa? Ten patriotyzm, jaki prezentuje ONR i ich religijny przewodnik ks. Międlar?
„Nie będę komentował decyzji przełożonych ks. Jacka. (...) od różnych osób słyszałem na jego temat wiele dobrych słów.” Już rozumiem, ks. Chyła wyrabia sobie opinię na podstawie opinii innych, szczególnie tych, którzy popierają młodziana w sutannie.
„[ONR – dopisek mój] to zapewne wołanie o prawdę w świecie, w którym panuje dyktatura relatywizmu.” I to rozumiem. Dyktaturę relatywizmu należy zamienić dyktaturą nacjonalizmu, gdyż ten drugi niesie w sobie pierwiastek chrześcijaństwa. Czy na pewno tego chrześcijaństwa jakie propagowali Apostołowie i ich następcy?
„Nacjonalizm nie jest pojęciem jednoznacznym (...) [dlatego – dopisek mój] , aby uniknąć nieporozumień – wolę go nie używać.” (sic!) Jasne, jeśli się o czymś nie mówi, to tego po prostu nie ma. Jeszcze lepiej, jeśli chcę, żeby czegoś nie było, wystarczy o tym nie mówić.
„(...) zagadnienie dobrze rozumianego patriotyzmu jest istotną częścią społecznego nauczania Kościoła. Jest ono głęboko w chrześcijaństwie zakorzenione.” Czy mam rozumieć, że patriotyzm nacjonalistyczny jest w nas tak głęboko zakorzeniony z powodu chrześcijaństwa? Ten patriotyzm, jaki prezentuje ONR i ich religijny przewodnik ks. Międlar?
„Nie będę komentował decyzji przełożonych ks. Jacka. (...) od różnych osób słyszałem na jego temat wiele dobrych słów.” Już rozumiem, ks. Chyła wyrabia sobie opinię na podstawie opinii innych, szczególnie tych, którzy popierają młodziana w sutannie.
„[ONR – dopisek mój] to zapewne wołanie o prawdę w świecie, w którym panuje dyktatura relatywizmu.” I to rozumiem. Dyktaturę relatywizmu należy zamienić dyktaturą nacjonalizmu, gdyż ten drugi niesie w sobie pierwiastek chrześcijaństwa. Czy na pewno tego chrześcijaństwa jakie propagowali Apostołowie i ich następcy?
A teraz prawdziwe kuriozum. Na pytanie o opinię na temat słów ks. Międlara: „Zero
tolerancji dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski i Polaków. (...) Ten
nowotwór wymaga chemioterapii i tą
chemioterapią jest bezkompromisowy narodowo-katolicki radykalizm.” Ks. Chyła
odpowiada: „Nie wiem, co autor miał na myśli. Mogę jedynie się
domyślać. Życzliwie interpretując, to próba inkulturacyjnego przekazu prawdy o
grzechu w wymiarze indywidualnym i społecznym oraz wezwanie do nawrócenia.” (sic!)
Życzliwie
interpretując słowa ks. Chyły, to wezwanie do nawrócenia zaczyna mi przypominać
wołanie o powrót do czasów inkwizycji. To tak, jak te równie życzliwe hasło
narodowców „Na drzewach zamiast liści, będą wisieć syjoniści!”. Ja się tylko
zapytam, gdzie tu nauki Jezusa (aby nie było, w człowieczym wymiarze, również
Żyda)? Gdzie tu słowa papieża Jana Pawła II, wypowiedziane na forum zgromadzenia
ONZ: „Musimy wyjaśnić zasadnicze różnice pomiędzy niezdrową formą nacjonalizmu,
który uczy pogardy dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest
właściwą miłością własnego kraju. Prawdziwy patriotyzm nigdy nie stara się
dążyć do dobrobytu własnego narodu kosztem innych.”?
Przypisy
* wszystkie cytaty pochodzą z: http://www.fronda.pl/a/ks-janusz-chyla-dla-frondapl-jest-tylko-jeden-radykalizm-chrzescijanski-milosc-na-wzor-chrystusa,70169.html
* wszystkie cytaty pochodzą z: http://www.fronda.pl/a/ks-janusz-chyla-dla-frondapl-jest-tylko-jeden-radykalizm-chrzescijanski-milosc-na-wzor-chrystusa,70169.html