Właściwie równie dobrze mógłbym pisać o
wyższości świąt wielkanocnych nad świętami bożonarodzeniowymi, ale sami
przyznacie, że temat nudny jak przysłowiowe flaki z olejem. Znacznie ciekawszy
jest spór o wyższości uświęconego sakramentem małżeństwa nad zwykłym, świeckim związkiem.
Mógłbym fałszywie napisać, że mi dziś żal narzeczonych, którzy nie mogą z
powodu koronawirusa wziąć ślubu kościelnego z pełną pompą i uroczystą oprawą
przed ołtarzem, szczególnie w okresie po Wielkiej Nocy. Nie, nie potrafię wyłuskać
z siebie odrobiny współczucia i zrozumienia. Tym bardziej, że musieliby brać
ten ślub w ochronnych maseczkach. Wyobrażacie sobie pamiątkowe zdjęcia z ceremonii ślubnej?
Dla pocieszenia, z niekatolickim ślubem byłoby tak samo...
I nie dlatego, że dziś Wielka Sobota, czas rozprawić się z ciemnością liberalizmu.
I nie dlatego, że dziś Wielka Sobota, czas rozprawić się z ciemnością liberalizmu.
Przejdźmy do rzeczy. Trzeba uczciwie
przyznać, że ten zliberalizowany i zeświecczony świat z małżeństwa uczynił
karykaturę świętości ze wskazaniem na świętość katolicką. Upojeni niczym
narkotykiem egoistyczną wolnością, zwolennicy liberalizmu zapominają, że związek małżeński jest w
pierwszym rzędzie poświęceniem się Jezusowi, w drugim, nastawiony na płodzenie
dzieci, w trzecim, na zapewnieniu dobra rodzinie, najlepiej w jej tradycyjnym
kształcie, a dopiero w czwartym szukanie w nim dobra dla siebie, czego proszę
nie mylić z wygodą czy satysfakcją seksualną, chodzi o dobro zbawienia własnej
duszy. Liberalizm nie tylko te wartości przewrócił do góry nogami, ale uznał,
że w pierwszym rzędzie należy w małżeństwie szukać zaspokojenia własnych żądz
cielesnych i władzy. Takie egoistycznie pragnienie raju na ziemi tu i teraz.
Wszystkie wyższe wartości stoją temu
na przeszkodzie, więc liberałowie wymyślili sobie tabletkę antykoncepcyjną, takie
małe diabelstwo, które pozwala się odciąć od płodności i zanurzyć się w
erotycznej przyjemności oraz żyć bez rodzicielskich obowiązków, pomnażać dobra
doczesne, czynić życie wygodnym i beztroskim, Boga, jeśli nie wyrzucając całkiem
z życia, to spychać go na margines marginesów.
Dzisiaj światem rządzi seks i egzaltacja
orgazmem. Rozwydrzona seksualność zastępuje prawdziwą duchowość, zaś tani
erotyzm został okrzyknięty mistycznym dążeniem do wyzwolenia. Seks i płciowość
niszczy nie tylko współczesną kulturę, ale i wielowiekową tradycję, co
wprawdzie pozornie się kłóci z neoliberalnym genderyzmem, ale to gender de facto dodatkowo generuje wynaturzenia
seksualne. Liberalizm nie tylko wyniósł erotyczny raj ponad Niebo, ale również zmienił
znaczenie Raju, Nowej Ziemi, wolnej od wszelkiej seksualności. Seks stał się
bożkiem, którego liberalizm broni z namiętnością godną większej sprawy, wmawiając
ludziom, że jest najważniejszym elementem ziemskiej miłości. Jest niestety
gorzej. Egoizm zakorzeniony w liberalnym społeczeństwie sprawia, że patrzy się
na innych ludzi wyłącznie jako środek do celu. Tym celem jest oczywiście
zaspokojenie własnych potrzeb seksualnych. Tak zostali wychowani, że liczy się
tylko niepowtarzalność i niezbywalne prawo do szczęścia i nie wolno im niczego
narzucić. Nie uznają władzy dającej prawo do narzucania obowiązków, których
żaden liberał nie zdzierży. A już na pewno nie takiego obowiązku, który mówi,
że jedynym i prawdziwym celem życia człowieka na ziemi jest Niebo. Niebo w
rozumieniu katolickim.
To bezapelacyjnie rozstrzyga tytułowy dylemat, choć nie
bez poważnych konsekwencji natury teologicznej. Skoro bowiem wyższość Nieba nad
rajem jest bezsprzeczna, można dojść do wniosku, że biblijny raj to wymysł
szatana, co Księga Rodzaju zdaje się w zakamuflowany sposób potwierdzać. Nie do
końca jest jasne, czym się nasi prarodzice w tym raju zajmowali, ale żyli bez
obowiązków, całkiem nago bez sakramentu ślubu, i nie płodzili dzieci ku chwale
Pana. Na domiar złego wyhodowali podstępnego węża, który może symbolizować
liberalizm. Nic więc dziwnego, że rozgniewali Boga, który liberalizmu nie
cierpi, i dlatego zostali z tego raju wygnani w objęcia patriarchalnej religijności
i monarchistycznej władzy.
Przypisy:
Całość oparta na: https://www.pch24.pl/liberalowie-do-raju--ale-katolicy-do-nieba,69901,i.html
Całość oparta na: https://www.pch24.pl/liberalowie-do-raju--ale-katolicy-do-nieba,69901,i.html
