W jednej z ostatnich notek ledwie tylko napomknąłem o
wersji, w której Bóg nie karze nas pandemią, Bóg chce nam coś pokazać. Dla mnie
i ta wersja jest nie do przyjęcie, wynika z niej bowiem, że Bóg pielęgnuje pandemię do pisania
horroru. Wykorzystuje ja, abyśmy się przekonali, że nie ma nic lepszego
niż wielbić Go ponad wszystko, gdyż tego oczekuje i po to nas stworzył. Scenarzysta i reżyser
makabrycznych sytuacji, w których jednakowo cierpią winni jak i niewinni. W
filmowym spektaklu mamy do czynienia z fikcją, pandemia zaś jest faktem, za
który wielu przyjdzie zapłacić życiem i tragediami – bankructwa, bezrobocie,
bieda – wszystko rzekomo ku chwale Pana.
„Kochani (tak zwraca się do swoich słuchaczy i fanów,
najpopularniejszy kaznodzieja youtuber, Adam Szustak), nie mogło nam się nic
lepszego w życiu przytrafić. I
to w najważniejszym dla katolika czasie, jakim jest okres świąt
wielkanocnych”1. Szustak wprawdzie zaklina się, że te wszystkie tragedie są
również i dla niego straszne, na dodatek nie ma teraz tłumu słuchaczy, nie może jeździć po
świecie głosić Słowa Bożego, ale w gruncie rzeczy, a może dzięki temu, wiele spraw
związanych z wiara i religijnością w pełni wreszcie zrozumiał(?). W swym najnowszym
wideoklipie najwięcej miejsca poświęca religijności i napiszę
szczerze – w jakieś części z jego oceną się zgadzam, ba!, mam wrażenie, że mnie
w niektórych ocenach splagiatował, ale mu daruję, wspaniałomyślnie, tak po ateistycznemu. Głównym motywem jego wynaturzeń jest
stwierdzenie: religijność jest ważna, choć wiara bez religijności jest lepsza,
niż religijność bez wiary. Chciałoby się rzec: nihil novi, ale powiedz to wierzącym gorliwie Polakom, szczególnie
tym, dla których Eucharystia jest ważniejsza od zdrowia. Od zdrowia swojego,
bliskich i tych nie bliskich. Tu pozwolę sobie na wtręt o innym artykule, który
pokazuje dobitnie, jakie jest podejście do tego problemu ze strony ortodoksów. Już
tytuł jest pełen wyrzutu w ironizującym tonie: „Za limit pięciu osób na Mszy
Wielkanocnej podziękujmy premierowi i... prymasowi”2. Dwa znamienne cytaty:
„Gdy Mateusz Morawiecki zostawał
szefem polskiego rządu, deklarował, że chce chrystianizować Europę. A do
historii przejdzie jako ten, który zabronił Polakom pójść do kościoła w
Wielkanoc”3 oraz „W kościołach nie ma
kas, jest tylko pusta w ostatnich tygodniach taca, więc do supermarketu wciąż
może wejść znacznie więcej osób (tam gdzie jest 25 kas może wejść naraz 75
osób) niż do kościołów”4. Nie
znam supermarketu z dwudziestu pięcioma kasami, najwięcej, bo dziesięć wydziałem w Ikei, ale arytmetyka jest poprawna.
Wróćmy do kaznodziei youtubera. Słucham: „Większość
naszej wiary to nie jest wiara. Większość naszej wiary to jest religijność. To
zwyczaje i praktyki, niejednokrotnie zabobony, gdzie oczywiście tli się jakiś
zalążek wiary, nie mówię, że go tam nie ma w ogóle. Tli się tam chęć kochania
Pana Boga i bycia z nim, ale ona się zatrzymuje, czuje się spokojna i
bezpieczna, bo ma te praktyki i w związku z tym się nie rozwija”. Przy pełnej zgodzie w temacie religijności na pokaz, która jest tylko niewiele znaczącym dodatkiem do wiary, Szustak dodaje dość kontrowersyjnie: W tej chwili Pan Bóg zabrał nam to [religijność - dopisek mój]. Dał nam
okazję przez to, co się dzieje na świecie. Nie mówię, że Pan Bóg wysłał tę
epidemię - nie, Pan Bóg jej nie wysłał, ale On dokładnie do tego chce ją wykorzystać [podkreślenie moje]” (sic!) Nie wiem, czy
ten Szustak wie, że różnica między zesłaniem epidemii, a jej wykorzystaniem
jest tak niewielka, że prawie żadna? W obu przypadkach: kary i nauki przez cierpienie, Bóg jawi się jako sadysta. Wątpię, czy Szustak chciał taki obraz swojego Boga przedstawić, ale tak mu niestety wyszło. A już prawdziwym kuriozum jest tytuł
wideoklipu: „Dlaczego
epidemia to wielkie błogosławieństwo?”, który sugeruje, że powinniśmy się z
pandemii cieszyć, dziękować Bogu za nią, jak z każde błogosławieństwo. Czy Szustakowi należy się podziękowanie za takie nauki? Mam wątpliwości, wydaje mi się, że po prostu popłynął..., i to popłynął z prądem, który sugeruje, że Bóg w pandemii maczał palce.
Już pisałem, katolicyzm stanął przed
poważnymi problemami natury teologicznej w związku z pandemią. Przedstawiłem
dwa skrajne różne spojrzenia na to zdarzenie i konsekwencje z niego wynikające,
i żadne, bez względu na intencje, niczego nie wyjaśnia. Ani Krystian Kratiuk
swym sarkazmem nie obroni fałszywie przesadnej religijności, ani zakonnik Adam
Szustak nie przywróci tej religijności właściwego wymiaru. Przez ostatnie trzy
dekady Kościół katolicki z religijności uczynił bożka ważniejszego niż sama
wiara, że wymienię obrazę uczuć religijnych, klauzulę sumienia, obrzędowość nacechowaną
patetycznością, czy wreszcie klerykalizm w sensie mieszania się w życie
polityczne i społeczne. To wszystko może się dziś zawalić niczym domek z kart za sprawą
mikroskopijnego wirusa. Może tak być, że ten wirus to metaforycznie pierwiastek
boga, takiego prawdziwego, materialnego boga, choć jako ateista i jemu nie będę się kłaniał.
Przypisy:
1 - https://www.youtube.com/watch?v=2VZB44ULTOA&feature=youtu.be
2 - https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html
3 - ibidem;
4 - ibidem;
1 - https://www.youtube.com/watch?v=2VZB44ULTOA&feature=youtu.be
2 - https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html
3 - ibidem;
4 - ibidem;