W młodości kochałem się na zabój w pięknej i zgrabnej dziewczynie, choć jednocześnie, jak to się wtedy mówiło – moralnie do cna zepsutej. Ale nawet dziś trudno mi żałować tamtego związku skoro spędziłem przy niej „dni obfite w rozkosz”1. Tym samym mnie specjalnie nie dziwi wypowiedź ks. Jarosława Wąsowicza SDB, który z godną pochwały szczerością wyznaje: „Miłość do Kościoła musi przechodzić przez doświadczenia, przez trudności, przez różne próby. Także przez zmierzenie się z jego grzesznością, bo jesteśmy świętym Kościołem grzeszników”2. Chyba rozumiecie, że z pewnych względów nie mogłem sobie odmowić tej przyjemności, he, he, aby tego kaznodzieję, duszpasterza środowisk kibicowskich, zacytować. Tak na marginesie, ciekawe z kim Wam się kojarzą środowiska kibicowskie3?
Ale nie tylko te dwa zdania ks. Wąsowicza są ciekawostką przyrodniczo-socjologiczną. Już początek tekstu, relacji z XIV pielgrzymki kibiców poraża patosem: „Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców już po raz czternasty przybyła do duchowej stolicy narodu, na Jasną Górę. Polonia semper fidelis – Polska zawsze wierna”. Dalej jest już tylko lepiej (albo gorzej, zależy jak kto uważa). Wyłuszczę co ciekawsze kawałki z tej homilii i guzik mnie obchodzi, czy ktoś posądzi mnie o manipulację. Czytam: „przybywamy tutaj ponieważ potrzebujemy oczyszczenia. Mamy świadomość, że w tym życiu często się gubimy i teraz musimy się odnaleźć. Odnaleźć źródło nadziei, poczuć na nowo smak żywej wiary (...)”. Pomyśleć, że oni tak co roku, ale jestem od razu spokojny. Nawet jeśli kibice odnajdą pod obrazem Najświętszej Panienki źródło nadziei i smak żywej wiary, gdy ich drużyna będzie przegrywać na własnym boisku, oni nie tyle się pogubią ile znajdą swój właściwy sens życia – stek najróżniejszych przekleństw pod adresem swoich ulubieńców, ich trenera a przede wszystkim sędziego. Przeciwnicy będą najwyżej... pedałami. Ks. Wąsowicz przypomniał również, że kiedy pierwsi chrześcijanie byli wyprowadzani na cyrkowe areny, gdzie zostali pozbawieni życia za wiarę w Chrystusa, wykrzykiwali swoim oprawcom: „My nie możemy żyć bez Eucharystii!”, kibice na polskich boiskach też krzyczą, no dobrze, nie będę tu na blogu powtarzał ich wulgaryzmów, ale to nie przypomina krzyków chrześcijan, prędzej okrzyki Rzymian na widowni. Na razie jest fajnie, no nie?
„Wielokrotnie w historii pojawiały się momenty, kiedy od przelanej przez nas krwi i determinacji zależała przyszłość Europy. Dzisiaj także odgrywamy taką rolę. Zlaicyzowany świat Zachodu, który skutecznie podciął swoje korzenie i Wschodu, który z kolei skutecznie tę samozagładę wykorzystuje, uczynił Polskę areną totalnej wojny. Gra toczy się o wszystko - nie tylko o to, jaka i czyja będzie Polska, ale też czy w ogóle będzie, dalej także o to, czyja i jaka będzie Europa, czy uda się w przyszłości odbudować fundamenty, które ją stanowiły?”. Właściwie to żałuję, że nie znam kwiecistego slangu kibiców. Tu już bym go chętnie użył, bo do czego ks. Wąsowicz namawia? Już niech ci kibice siedzą na trybunach stadionów i tam rozładowują swoje emocje. Do krucjaty przeciw neopogańskiej Europie namawiam gorąco katolickie zakony wzmocnione Rycerzami Maryi i Rycerzami Chrystusa Króla. Przynajmniej na jakiś czas od nich w kraju odetchniemy. Zioła kadzideł musiały pewnie coraz bardziej grzać nozdrza ks. Wąsowicza skoro ten już prawie majaczył: „Tylko wierność fundamentalnym wartościom płynącym z Ewangelii może kolejny raz nas ocalić. Polonia semper fidelis to Polska wierna bożym przykazaniom, sprawiedliwa, wrażliwa na niedolę innych narodów, budująca w imię chrześcijańskiej miłości bliźniego braterskie więzi z narodami, z którymi przyszło nam przez wieki żyć”. Żydzi mogliby coś konkretnego na temat braterskich więzi powiedzieć, ale już sobie daruję. Aż się zapytam, czy tak na dobrą sprawę jest choć jeden naród z którymi łączą nas braterskie więzi? Nawet osławiony Viktor Mihály Orbán jakby gra z nami w kulki... Owszem Polak, Węgier dwa bratanki, ale tylko do szabli i tylko do szklanki. Wszak się z Węgrem nawet na migi ciężko się dogadać.
Na koniec to, co najważniejsze. „Polonia semper fidelis, Polska wierna Chrystusowi, to także Polska wierna Kościołowi. Dziś wiele złego mówi się o Kościele, przywołując w mediach tylko jego grzechy, zwłaszcza grzechy duchownych, ale miłość do Kościoła jest miłością ciężką i trudną”. No cóż, nie ulega wątpliwości, że tak właśnie jest – ciężko i trudno kochać – skoro Kościół to grzesznicy...
Przypisy:
1 - z poetyckiej powieści „Giaur” G. Byrona
2 - wszystkie cytaty za: https://wpolityce.pl/kosciol/580973-xiv-pielgrzymka-kibicowks-wasowicz-toczy-sie-gra-o-polske
3 - Powinienem pisać „środowiska kibolskie”. Po głównych uroczystościach ci sami
ludzie krzyczeli na błoniach: „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” oraz: „a na wiosnę na
drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Mam nadzieję, że te „modlitwy”, jakże
miłe Bogu usłyszał też ks. Wąsowicz.