Niejako przy okazji postaci Kamila Kisiela
(patrz poprzednia notka), trafiłem na jeszcze większego oszołoma, a nawet
dwóch. Jeden jest autorem artykułu na portalu Konserwatyzm.pl, drugi niejako bohaterem tego artykułu. I prawdę mówiąc
nie wiem, który jest bardziej porąbany? Tym razem nie przypiszę tej treści
głównemu nurtowi konserwatyzmu, bo jakem ateista, nie wierzę, żeby konserwatyzm
rodził aż takie głupoty. Proszę więc traktować tę notkę w kategoriach ciekawostek
przyrodniczych w wersji kabaretowej, tej na miarę Pietrzaka.
Problem jest jednak poważny, dotyczy bowiem
spadku rozrodczości, czy jak kto woli niedostatku rodzących się dzieci. Bądźmy
szczerzy, jak na liberałów przystało – program 500 plus nie spełnił, i nigdy
nie spełni swego podstawowego zadania, czyli nie namnoży nam kochanej dziatwy,
za którą tak tęsknimy z racji czekającej niektórych emerytury. Średnie pokolenie może
się doczekać katastrofalnego załamania systemu emerytalnego. Jest wprawdzie
proste wyjście, otworzyć granice dla muzułmanów, którzy mogliby pracować na te
emerytury, ale jak twierdzą konserwatyści, jest to najgorsze rozwiązanie z
możliwych. Nie będziemy wpuszczać do naszego kraju roznosicieli zarazków (to
chyba Kaczyński tak mówił), mamy dość problemów z koronawirusem, który
dostaliśmy w prezencie od Chińczyków tranzytem przez Niemcy.
Przejdźmy do rzeczy, czyli do sposobów
zapobieżenia demograficznej bomby, jaką jest wyludnienie i zmniejszenie
populacji narodu wybranego, czyli Polaków. Będzie dużo cytatów, ale dalibóg, sam
bym tego nie wymyślił. Wybiorę tylko te najbardziej przaśne pomysły, reszta
jest do poczytania we wskazanym w przypisach linku. Okazuje się, że nie ma nic
gorszego jak liberalne pomysły na poprawę standardu życia. Ów standard życia
wręcz obniża dzietność, co potwierdzają przykłady państw zgniłego Zachodu: „Nie da się ukryć, że szkodliwe działania
rządu izraelskiego i amerykańskiego, które promują rozwiązłość, życie na kocią
łapę i indywidualizm wbiły się klinem w tradycyjny system wartości ludów
europejskich”. Dlaczego akurat tych państw, tego nie pojmuję, ale co ja się
tam znam. Jest recepta: „być może jedyną
drogą dla pobudzenia rozrodczości jest rzucenie narodu na szerokie wody biedy”.
To widać po najbiedniejszych krajach świata, jak Bangladesz, Indie, Nigeria, Mali,
a od siebie dodam jeszcze Etiopię. Tam się rodzi tyle dzieci, że tylko
pozazdrościć.
Dalej jest równie ciekawie: „Bieda jest ostatnią nadzieją. Kult pieniądza
i wygodnego życia należy zastąpić siermiężnym ubóstwem, które zmusi lud do
wspólnego działania i odbuduje siłę tradycyjnej instytucji rodziny”. Mało?
Sprawa jest bowiem trudna, bo: „Jak nagle
odkleić tych ludzi od samorealizacji, kultury, kina, muzyki, spotykania się ze
znajomymi w knajpach i klubach, edukacji wyższej i tysiąca innych zbędnych
czynności, które odciągają ich uwagę od jedynej słusznej – rodzenia dzieci?”.
Słuszna diagnoza i nawet nie odkrywcza, ale na to jest sposób: „Najpierw należy pozbyć się barier mechanicznych.
Są nimi oczywiście środki antykoncepcyjne i prezerwatywy. Każdy stosunek
seksualny powinien być obarczony jak najwyższym ryzykiem poczęcia dziecka.
Wszelkie środki zmniejszające prawdopodobieństwo narodzin powinny zostać
natychmiast zabronione, a korzystanie z nich obarczone karą grzywny, a nawet
krótkiego aresztu” (sic!) Jakby
na to nie patrzeć, pomysł wcale nie jest innowacyjny. Zakaz aborcji i
antykoncepcji propaguje Kościół, zaś karanie było pomysłem konserwatywnej
organizacji Ordo Iuris.
To jednak nie wszystko: „Edukacja to kolejny ważny problem. (...) walka z analfabetyzmem była
motorem napędowym lewicowej, postępowej ideologii, która pragnie burzyć stary
porządek i w jego miejsce wprowadzać nowe ideologiczne tropy tworzące podatny
grunt dla wprowadzenia dalszych zabiegów charakterystycznych dla kulturowego
marksizmu. Szkoła musi kreować etos mężczyzny-płodziciela, patrona ogniska
domowego, którego lędźwia są zawsze gotowe powołać na świat kolejnego patriotę”.
Innymi słowy koniec z dotychczasową edukacją. Wiedza, oświata są nam zbędne,
wręcz stają się przeszkodą. Dalej: „Należy
wprowadzić prawo, które zabroni wpuszczania do lokali gastronomicznych, kin i
innych przybytków rozrywkowych osób bezdzietnych po 21 roku życia. W ten sposób pozbywamy się zakłóceń stojących na
drodze prokreacji”. Kolejny pomysł: „W
obrębie miast prym wieść musi prosty brutalizm: kanciaste, betonowe bloki i
falowce. Wszystkie mieszkania muszą być takie same, tzw. “kawalerkę” , wymysł
zachodniego liberalizmu, należy wybić z głów inżynierów i dekoratorów wnętrz. Kawalerka
jest wylęgarnia występku; tutaj dochodzi do bezwiednego spojenia mężczyzny i
kobiety w cielesnym akcie kopulacji, który jest bezcelowy i pozbawiony
kluczowego elementu jakim jest dążenie do spłodzenia potomstwa”. I jeszcze
to: „Telewizory, radia, a nawet obrazy –
które mogą być błędnie zinterpretowane podczas nieobecności mężczyzny-płodziciela
– powinny być stanowczo odrzucane jako narzędzia niebezpieczne i wrogie idei
powszechnej prokreacji”.
Kochanowski pisał: „Wsi spokojna, wsi wesoła
(...)” i o tym należy natychmiast zapomnieć: „Dla mieszkańców wsi przewidywany jest szeroki program demodernizacyjny,
w którego pakiet wchodzić będzie całkowita likwidacja elektryczności i
nowoczesnych materiałów budowlanych. Należy powrócić do starych, sprawdzonych
metod – brudnego, lubieżnego stosunku na stogu siana w drewnianej oborze, albo
świniarni, gdzie dzika żądza małżonków rozbudzana jest przez subtelną woń
gnojowicy”. I na koniec, coś co faktycznie biedę wywoła: „Aby wesprzeć rodzinę w dziele wielkiej
prokreacji należy wprowadzić pełną reglamentację żywności opartą na systemie
kartkowym. Do spożycia dostępne winny być jedynie produkty pierwszej potrzeby,
takie jak kasza, mleko, ryż, chleb, mąka, woda, skrawki mięsa. Produkty takie
jak wędliny, kiełbasy czy słodycze powinny zostać uznane za dobra veblenowskie
i sprzedawane być jedynie za dewizy, które poszczególne rodziny mogą otrzymywać
np. za wzorową płodność”.
Mam nadzieję, że Was, moi drodzy Czytelnicy
rozbawiłem w tym ciężkim czasie pandemii, choć z drugiej strony... Jeśli się tak dobrze zastanowić, czyż nie
do tego zmierza konserwatyzm swoim populizmem? Krach rozdawnictwa nagle okazał
się całkiem realny. Giełdy pikują w dół, inflacja rośnie w
górę, zadłużenie kraju szybuje już niemal w stratosferze. Bieda się zbliża. Dogonimy
ten Bangladesz i inne dzietne kraje.
Przypisy:
wszystkie cytaty z: https://konserwatyzm.pl/zyj-dlugo-i-w-dostatku/
wszystkie cytaty z: https://konserwatyzm.pl/zyj-dlugo-i-w-dostatku/