Z pewnych względów muszę
pociągnąć temat zakonu Dominikanów. I uprzedzam, że będzie ostro. Prowincjał
Paweł Kozacki OP odpowiedział1
na zarzuty Pauliny Guzik, a jakże – zarzutami – bo autorka opowieści o gwałconych
kobietach pominęła pewne fakty, choć on podobno „nie ma zamiaru się bronić” (sic!).
Wśród nich są takie, jak:
- wprawdzie nie rozmawiał z s. Małgorzatą, ale za to rozmawiał z jej przełożoną
w zakonie;
- nie będzie rozmawiał o zadośćuczynieniu (finansowym) inaczej niż przez
swojego prawnika, skoro poszkodowane też z usług prawników korzystają;
- Prowincjał deklarował finansowanie pomocy psychologicznej, ale zgwałcone
kobiety nie chciały z niej skorzystać;
- wprawdzie nie wyznaczył żadnego pełnomocnika do rozmów z gwałconymi, ale na
stronie internetowej jest dostępny sposób skontaktowania się z Prowincjałem.
I teraz najważniejsze:
- „Weronika w rozmowie ze mną stwierdziła kiedyś, że żałuje teraz, że nie
oddała sprawy do sądu, gdy jeszcze była nieprzedawniona”. Prowincjał
również żałuję. Wolałbym, by o wysokości zadośćuczynienia zdecydował sąd.
Nie będę polemizował z Prowincjałem Kozakiem, za mnie zrobiła to doskonale pani Paulina Guzik i gorąco polecam tę lekturę2. Tu pozwolę sobie tylko odnośnik do żalu Prowincjała, że sprawa się przedawniła. Otóż w świetle prawa cywilnego dłużnik (tu: dominikanie) może zrzec się zarzutu przedawnienia – przy rozpoznaniu powództwa lub w ugodzie (art. 117 § 2 Kodeksu cywilnego). Jest to proste „sprawdzam” dla Prowincjała: można złożyć oświadczenie o rezygnacji z zarzutu przedawnienia. Pokrzywdzone będą mogły wówczas rozmawiać o zadośćuczynieniu także w sądzie, a Prowincjał też już nie będzie miał żalu. Osobiście nie wierzę w takie honorowe rozwiązanie problemu zadośćuczynienia ze strony Prowincjała. To mogłoby Dominikanów strasznie zaboleć..., również finansowo.
Napiszę szczerze, strasznie zabolał mnie pewien komentarz pod poprzednią notką, choć wiem, że autor tego komentarza czasami palnie coś tylko po to, aby się droczyć. Przytoczę: „Dominikanin wykrył sprawę a kobiety zaczęły się domagać zadośćuczynień? To może za to że zakon im zabrał tego jurnego braciszka?”. Ja przypomnę słynną wypowiedź nieżyjącego już Andrzeja Leppera: „Nie można zgwałcić prostytutki”. Mogę jeszcze inną, tym razem faceta o nienachalnym intelekcie, Korwina-Mikke: „W małżeństwie dopuszczalny jest gwałt i bicie żony. Jeśli żona robi awanturę o chleb, to zapewne nie chodzi jej wcale o chleb, tylko o to, że jest zaniedbywana – zwłaszcza seksualnie”. Od siebie dodam, że mimo odsunięcia od przewodzenia owej grupie charyzmatycznej i rzekomej izolacji, Paweł M. dalej działał w swoim „interesie” i to skutecznie, choć już z innymi kobietami, a jego współbraciszkowie i przełożeni byli tego świadomi. Przytoczę też artykuł 197 § 1 Kodeksu Karnego, który penalizuje doprowadzenie przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem drugiej osoby do obcowania płciowego. Art. 197 § 2 K.K. określa drugą postać zgwałcenia, polegającą na doprowadzeniu przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej. Innym słowy, nawet jeśli ów braciszek był jurny, a kobiety czuły stratę po nim – doszło tu do gwałtu przez podstęp, między innymi z wykorzystaniem sakramentu spowiedzi świętej. Ktoś dopisał pod komentarzem: „He, he, dobre, widać, że urlop służy, bo skojarzenia całkiem, całkiem…”. Pominę kilka dni bardzo złego samopoczucia z powodów zdrowotnych, ale naprawdę potrzebowałem tego czasu, aby te komentarze „przełknąć i przetrawić”. Składam je na krab letniej kanikuły i fatalnych upałów, które wcale nie muszą skutkować błyskotliwością intelektu.
Aby była jasność, nie wymagam od komentujących pełnej powagi, sam uciekam się często do ironii. Chce tylko wierzyć w to, że opinie na temat podstępem zgwałconych kobiet da się jeszcze raz przemyśleć i zweryfikować.
Przypisy:
1 - https://wiez.pl/2021/07/22/pawel-kozacki-pominiete-fakty/
2 - https://wiez.pl/2021/07/26/byc-krzykiem-skrzywdzonych-paulina-guzik-odpowiada-prowincjalowi-dominikanow/