Dla
niewtajemniczonych wyjaśniam, za złamanie tego artykułu grozi do dwóch lat
pozbawienia wolności. Według mnie dużo jak na skalę szkodliwości tego
przestępstwa. Weźmy pod lupę takie przestępstwo jak gwałt. Widełki przewidują
od dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności, choć wyrok może być wydany w tak
zwanych zawiasach. A paragraf 196 dotyczy obrazy uczuć religijnych. Ani nikt
nie zgwałcony, ani uszkodzony na ciele. Podobno jakiś uszczerbek na duszy,
której tak naprawdę nikt nie może zdefiniować.
Trybunał
Konstytucyjny orzekł, że jak najbardziej jest zgodny z Konstytucją RP. A sprawa
tylko z pozoru błaha, bo już kilka kontrowersyjnych wyroków zapadło. Ja nawet
nie rozumiem jak można obrazić czyjeś uczucia religijne, bo już obrazić kogoś
bezpośrednio, mało że realne, to jeszcze bardzo częste (np. podczas pyskówki),
a jednak takie obrażanie bliźniego nie jest aż tak restrykcyjne. Piszę sobie artykuły i felietony na pewnym
portalu, a tam spotyka mnie zalew obraźliwego hajtu, na który nawet moderatorzy
nie reagują. Nie żebym się żalił, przywykłem, bo ten nie dotyczy tylko mnie ale
i innych autorów. A jednak, gdy taka Doda (za którą nie przepadam) powiedziała,
że Biblię napisali naćpani pasterze, jest pięć tysięcy złotych w plecy. A
przecież nie obraziła czytających Biblię, a co najwyżej autorów, którzy nie
żyją już od dobrych kilku tysięcy lat. Zresztą, czy tak na pewno obraziłbyś się
czytelniku, gdyby ktoś za jakąś wypowiedź nazwał cię tylko ćpunem? Co innego za
wulgaryzmy.
Problem ma drugie dno. Otóż sam osobiście nie jestem wierzącym. Uznaję, że nie ma niematerialnej istoty, która mnie stworzyła, kreuje i zapewni mniej lub bardziej wieczną szczęśliwość. Z tej racji można moje poglądy wyszydzać, drwić ze mnie, opluwać, bo przecież ja nie wierzę i nikt moich uczuć religijnych, których przecież nie posiadam, nie jest w stanie obrazić. Mnie po prostu ochrona z paragrafu 196 Kodeksu Karnego nie dotyczy (sic!). A podobno wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Mnie się nasuwa pewien wniosek: jeśli chcesz mieć immunitet, musisz być wierzący. I zastanawiam się, czy nie zacząć wierzyć w krasnoludki... Sporo baśni o nich napisano.