Czy może
być większa hipokryzja niż wypowiadanie słów z tytułu „Miłujcie się!” i
jednocześnie wylewanie morza pomyj na kogoś, kto nie podziela poglądów
wypowiadającego te słowa? Ja raczej nie
potrafię sobie niczego większego wyobrazić, szczególnie z ust księdza. A dla niego ateizm jest wynikiem barku
wiedzy, łamania norm moralnych i pychy, a wszystko to za sprawą poddania się
woli Szatana (sic!) W tym miejscu
chciałbym zapytać ks. Mieczysława Piotrowicza czy wierzy w Zeusa? Pewnie nie, tak
samo... jak ateista. Ten drugi na tej samej zasadzie nie wierzy również w Boga
i innych bogów. Ot, cała różnica.
O tym, że
ateista ma się mylić, przynajmniej w kwestii tego jedynego Boga ma służyć dowód
ze złożoności. Ks. Piotrowicz stwierdza: „Darwiniści
wierzą, że dzięki mechanizmowi doboru naturalnego i szeregu losowych
mutacji powstawały tak skomplikowane organy jak mózg, oczy, skrzydła itd.,
że wszystkim kierują ślepe siły natury. Tymczasem badania naukowe
stwierdzają, że struktura molekularnej maszynerii życia jest nieskończenie
bardziej skomplikowana od systemów, które zostały zaprojektowane
i zbudowane przez człowieka”. Primo,
trzeba być dyletantem aby porównywać blisko cztery miliardy lat ewolucji do
zdolności twórczych człowieka. Secundo,
te skomplikowane twory (mózg, oko) są daleko niedoskonałe jak na możliwości,
w końcu doskonałego Stwórcy. Ten dowód równie dobrze może służyć tezie, że Boga na
pewno nie ma, gdyż to właśnie hipoteza Boga próbuje „wyciągnąć coś z
kapelusza”, w którym nic nie ma. Odwołując się do Projektanta, którego nikt nie
zaprojektował, tworzymy przysłowiowe perpetuum
mobile. Błąd tego „dowodu” tkwi w drobnym szczególe. Traktujemy przypadek tylko
jako alternatywę projektu. A trzecie, najbardziej logiczne wytłumaczenie brzmi:
stopniowa i powolnie narastająca złożoność.
Dla ks.
Piotrowicza jest to tak niepojęte, że... podpiera się kolejnym dowodem. A może
sam w pierwszy dowód nie za bardzo wierzy, skoro ucieka się do innego? Ten
drugi dowód to tzw. dowód z piękna. Piotrowicz cytuje Biblię: „Głupi [już] z natury są wszyscy
ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać
Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy” [Mdr 13, 1],
i przywołuje nam postać prof. A. Flew, duchowego przywódcy światowego ateizmu,
który w 2004 roku miał wyznać wiarę w Boga. To jest pewnego rodzaju kłamstwo,
bo prof. Flew wyznał coś w rodzaju deizmu – racjonalnego uzasadnienia istnienia
Boga bezosobowego, który z Bogiem
chrześcijańskim nie ma nic wspólnego. Wątpię czy dziś prof. Flew godziłby się
na takie wykorzystanie jego postaci przez teistów, ale i tak w mojej opinii ów
profesor zasługuje najwyżej na Nagrodę Templetona2. Ks. Piotrowicz
zadaje retoryczne pytanie czy można pogodzić teorię ewolucji z wiarą w Boga,
skoro ta jest bezcelowym procesem? Otóż z tej retoryki wynika, że nie sposób,
tym samym wszystkie potwierdzone tezy tej teorii możemy śmiało wyrzucić na
śmietnik. Powinniśmy wrócić do czasów wczesnego średniowiecza.
Wnioski
jakie wyciąga ks. Piotrowicz są wręcz kuriozalne: „Wiara ateistów w to, że nie ma Boga, często opiera się
na metafizycznym twierdzeniu darwinizmu, według którego życie powstało
w sposób przypadkowy, rozwija się na drodze ślepej ewolucji,
natomiast świadomość człowieka jest wytworem mózgu, który przestaje istnieć
w chwili śmierci. Dlatego za pełnoprawnych ludzi uznaje się tylko tych,
którzy mają na odpowiednim poziomie ukształtowaną świadomość
i psychikę. Nie są więc nimi dzieci nienarodzone, noworodki, ludzie
ze starczą demencją lub w stanie śpiączki. Nie ma także obiektywnie
istniejącej moralności. Takie są ideologiczne podstawy ustaw zezwalających
na aborcję, eutanazję, zapłodnienia in vitro, eugenikę i genetyczne
manipulacje. Trzeba pamiętać, że darwinizm stał się ważną częścią
zbrodniczych ideologii komunizmu i narodowego socjalizmu. Wyznawali
go nie tylko ateiści spod znaku sierpa i młota, ale także narodowi
socjaliści z Hitlerem na czele”. Ten wywód dobitnie świadczy o
tym, jak bardzo Autor tych słów nie wie czym jest ateizm i jak bardzo pragnie go obarczyć za
wszystkie winy tego świata. Mnie się narzuca tylko jedna odpowiedź – wiara w
Boga w niczym nie była i nie jest lepsza. I przypomnę, narodowy socjalizm
Hitlera nie wynikał z ateizmu, a bardziej z wiary (nienawiść do Żydów i
propagowanie czystości rasy panów), z kolei Lenin i Stalin wykorzystali i
wypaczyli ateizm dla swoich celów tworząc nową religię, opartą na tych samych
zasadach, co wiara wielkich religii. I bądźmy szczerzy, w wielu przypadkach
humanitaryzm ateistów zdaje się być bardziej ludzki niż „miłość bliźniego swego” teistów.
I już na
koniec dywagacji ks. Piotrowicza. Ten stwierdza: „Materialiści znaleźli się w ślepym zaułku, gdyż nie mają
żadnej wiarygodnej hipotezy, która by tłumaczyła duchowe przeżycia człowieka
i funkcjonowanie jego umysłu”. Czy na pewno w ślepym? Raczej jest
odwrotnie, bo twórcy powyższej tezy pomyliły się pojęcia religijności z
duchowością. Otóż za naszą duchowość bezsprzecznie odpowiada nasz, i tylko nasz
mózg. Spróbuj wytłumaczyć upośledzonemu umysłowo czym jest transcendencja. Jest gorzej, naukowcy znaleźli w ludzkim mózgu
obszary odpowiedzialne za nasze nastroje i skłonności, i już w tym momencie
łamie się cała konstrukcja nadnaturalnej duchowości opartej na religijnej tezie
eschatologii, życia po życiu. Umiera mózg – umiera duchowość, choć nie to
naukowcy chcieli udowodnić.
Ja
rozumiem, dla wielu takie ateistyczne podejście do życia jest po pierwsze
niezrozumiałe, bo pozornie pozbawione celu, po drugie okrutne, bo odbiera nam
nadzieję na wieczność, wreszcie po trzecie, stoi w sprzeczności do wpajanej nam
religijności. Rzecz w tym, że ateizm nikogo nie zmusza do przyjęcia takiego
stosunku do rzeczywistości. Chcesz wierzyć, że jest inaczej, wierz, ale
pozostaw podobny wybór innym, nie próbuj oczerniać bezpodstawnie, tylko
dlatego, że się z ateizmem nie zgadzasz (najczęściej nie mając pojęcia czym jest ateizm). A swoją drogą, rodzi się pytanie, co
jest lepsze? Pogodzenie się z rzeczywistością, bez względu na to, jaka jest,
czy karmienie się mrzonkami opartymi na rzekomo Świętych Księgach?
Przypisy:
1 - http://www.fronda.pl/a/trzeba-miec-silna-wiare-aby-byc-ateista,91028.html
2 - Nagroda Templetona – za R. Dawkinsem: „Jest to znaczna suma pieniędzy, którą Fundacja Templetona co roku przyznaje tym naukowcom, którzy gotowi są powiedzieć coś dobrego o religii”.
1 - http://www.fronda.pl/a/trzeba-miec-silna-wiare-aby-byc-ateista,91028.html
2 - Nagroda Templetona – za R. Dawkinsem: „Jest to znaczna suma pieniędzy, którą Fundacja Templetona co roku przyznaje tym naukowcom, którzy gotowi są powiedzieć coś dobrego o religii”.