wtorek, 17 stycznia 2017

Definicja wartości



  Pewnie znów przeczytam w komentarzach, że się czepiam. Prawda, jeśli istnieje, jest taka, że co niektórzy okazji mi po prostu dostarczają na każdym kroku, i aby nie było, nie mam na myśli tylko zaprzyjaźnionych blogów. Biją ten mój liberalizm gdzie się da i jak się da, więc będę się czepiał. Tym razem wezmę na „warsztat” wywiad* jakiego udzielił senator z ramienia PiS – Stanisław Kogut.

  Ja się tam nazwisk nigdy nie tykam, sam mam takie, że znajomi chętnie je złośliwie przekształcają, ale do charakteru senatora wybitnie pasuje, co na koniec felietonu udowodnię wideoklipem. Wróćmy do wywiadu. Na pytanie czy PiS może nadać kierunek nowej Unii Europejskiej mój bohater autorytatywnie stwierdza: „Europa powinna brać przykład z polityki PiS, brać przykład z działalności prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło i przywódcy partii pana Jarosława Kaczyńskiego.” Ja tam z tym polemizował nie będę, rodzi się we mnie pytanie, czy ta Europa na to się zgodzi? Po ostatniej deklaracji Trumpa o NATO, chyba nie będzie miała wyjścia...

  Następne pytanie mocno mnie zaintrygowało: „Czy Zachód dostrzega, że idąc drogą liberalizmu popełnił błąd?”. Odpowiedź senatora jest iście odkrywcza: „Wydaje mi się, że niestety nie ma u nich takiej refleksji. Przywódcy zachodni są dziś zaślepieni, troszczą się wyłącznie o sprawy materialne zapominając przy tym o tradycji, o wartościach jakie były wpisane we wspólnotę europejską. My, doskonale zdajemy sobie sprawę, że narody, które tracą pamięć, tracą prawo bytu.” A co takiego musiałoby się stać, aby Zachód podjął refleksję nad powrotem do wartości chrześcijańskich? I tu St. Kogut błysnął: „Jeżeli w UE do władzy dojdą przywódcy, którzy głośno będą mówić, że dla nich dekalog jest podstawą działania to Europa zmieni się nie do poznania, i będzie to prawdziwie bardzo dobra zmiana. Elity zachodnie nie uznają dziś, że Bóg jest Panem świata co jest błędem.” (pisownia oryginalna)

  Skoro już wiadomo, co to są wartości chrześcijańskie..., ano jeszcze nie wiadomo, poza tym, że są. Pozwolę więc sobie przedstawić osobiste wyjaśnienia senatora Koguta, zmaterializowane pewnym wideoklipem, który nie tak dawno obiegł net. Polecam dotrwać do końca (2 minuty), bo tam jest najpiękniejsza puenta...



sobota, 14 stycznia 2017

Tradycyjne wartości (nie tylko chrześcijańskie)



  Zarówno miłościwie nam panujący, jak i ich duchowi przywódcy, bardzo często odwołują się do czegoś, co trudno sprecyzować, a nosi mocną nazwą „wartości”. Jeszcze bardziej kuriozalne wydaje się opieranie tychże wartości, na jeszcze bardziej niesprecyzowanym określeniu: „Prawda” (nie mylić z prasowym organem KC KPZR), właśnie pisaną z dużej litery. Ja to określę bardziej dosadnie, choć i pewnie kontrowersyjnie, postaram się sprecyzować: jedyną, rzeczywiście cenioną i powszechnie stosowaną wartością w tym naszym tradycyjnym, chrześcijańskim, katolickim poletku jest..., kłamstwo. 

  Zacznę mocnym pytaniem: nigdy Was, moi Czytelnicy nie zastanawiało, dlaczego w Dekalogu nie ma potępienia kłamstwa? Jest coś o fałszywym świadectwie wobec bliźniego, ale to daleko niepełna definicja kłamstwa. Aby było śmieszniej – wśród siedmiu grzechów głównych katechizmu KK o kłamstwie też się nie wspomina (sic!). A przecież z moralnego punktu widzenia to jedna z bardziej ohydnych przywar ludzi, ba!, w moim odczuciu, mogąca przynieść ludzkości najwięcej nieszczęść i tragedii. Tu osobista dygresja. Z mojego doświadczenia mogłoby wynikać, że najwięcej przykrości spotykało mnie wtedy, gdy byłem prawdomówny. Za przyznanie się do winy lub niewiedzy, zawsze spotykała mnie kara, a gdy czasami skłamałem, zazwyczaj mi się upiekło, choć też nie zawsze. Pewnie dlatego z kłamstwa na pewien czas uczyniłem sobie prawdziwą profesję, przynajmniej do momentu, aż ktoś, bardzo mi bliski, uświadomił mi jakie to podłe.

  Śmiem twierdzić, że kłamią wszyscy, nawet jeśli nie kłamią. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy kłamią notorycznie, czasami nazywając tych prawdomównych niedoinformowanymi głupcami. Taki paradoks. Tyle, że ja nie bardzo mam ochotę pisać o tych zwykłych, niemal codziennych kłamstewkach typu: „Jak się czujesz? Dobrze.”, choć dostaliśmy wiadomość, że wyniki badań są fatalne, albo inną, że żona nas zdradziła, lub umarła nam teściowa, choć akurat w tym ostatnim przypadku dobre samopoczucie może być prawdą. Rzekłbym: to jest normalka, gdyż nie lubimy przyznawać się do osobistych porażek. Gorzej, że okłamują nas dziennikarze, publicyści, politycy, okłamują producenci, reklamodawcy, sprzedawcy a nawet pracodawcy, okłamują nas nawet święci, kaznodzieje i katecheci. Żyjemy w świecie gdzie łgarstwo jest czymś normalnym, a w ostatnim czasie, na tym naszym poletku, stało się wręcz nobilitowane. Dobrą zmianą nazywa się kłamstwo smoleńskie, 500 zł na każde dziecko, „Polska w ruinie” po poprzednich rządach, opozycja (i nie tylko) to zdrajcy ojczyzny, UE to nowy okupant, etc., etc. Aby nie było, opozycja też nas okłamuje, gdy mówi, że ma na myśli tylko dobro obywateli. Kłamstwo jest w Polsce, i chyba nie tylko w Polsce, bardzo tanie i wciąż tanieje. Jeśli ktoś komuś kłamstwo zarzuci, zawsze może się dowiedzieć, że nie zrozumiał kontekstu.

  Niemniej chyba tylko w Polsce kłamstwo jest również uświęcone przez Wszechmogącego, i nie mam tu na myśli Boga. To ten, co zawsze mówi prawdę, a który twierdzi w swoim radiu, że cywilizacja śmierci jest na Zachodzie, a za to u nas panuje cywilizacja miłości, choć jednocześnie opluwa Żydów, uchodźców, innowierców, bezbożnych i... wrogów PiS. Kłamstwem jest mówienie, że instytucja Kościoła jest ucieleśnieniem Prawdy, np. walczy z pedofilią, gdy jednocześnie pozwala pedofilowi odprawiać mszę, nawet jeśli prywatnie. Kłamstwem jest gloryfikacja biedy, gdy ci, którzy ją gloryfikują, głodu ani zimna nie zaznają. Kłamstwem jest mówienie o cnocie, gdy część mówiących o niej namawia do nienawiści, nie stroni od bogacenia się, nadużywa alkoholu, cudzołoży, ba! oddaje się grzechom (tym jest podobno homoseksualizm), a już obłudnym kłamstwem jest mówienie o miłości bliźniego, jeśli wszystkich wokoło potępia się w czambuł, nawet tych, co nie są zbyt gorliwi, i... mógłbym tak jeszcze. Choć nie mogę się powstrzymać od jeszcze jednego przykładu. W wymiarze osobistym, kłamstwem jest sakrament spowiedzi, ściślej – mocne postanowienie poprawy, jeśli jeszcze tego samego dna popełnia się kolejne, jeśli nie te same grzechy.

  Zamiast mojej ulubionej puenty, najpierw oryginalna sentencja St. J. Leca: „Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest.” I moja parafraza pewnej znanej fraszki J. I. Sztaudyngera: Prawda uszlachetnia, to fakt, dlatego szlachetnych jest brak... 


niedziela, 8 stycznia 2017

Cirlanie



  Muszę wyznać, że znów zgrzeszyłem. W telewizorni nuda, choć mam trzysta programów zagwarantowanych umową z dostarczycielem sygnału telewizyjnego. Wiadomości polityczne przeczytane. Aktualnie nie mam żadnej nowości księgarskiej więc, zajrzałem na Frondę.pl, tam zawsze coś ekstra się trafi. Nie pomyliłem się, wznowiono serię „Poradnik młodego grzesznika.”1,
w której redakcja ma odpowiadać na pytania o różne grzechy i ich istotę. Nie jestem już wprawdzie młody, ale grzesznikiem pewnie i owszem...

  Temat na początek: „Czy każda antykoncepcja jest grzechem?”. Sam kiedyś na ten temat pisałem, więc pomyślałem, że warto sprawdzić, czy coś się w tym temacie zmieniło. Okazuje się, że nic. O. Kamil Szadkowski wyjaśnia coś bardzo oczywistego, ale gdyby ktoś miał wątpliwości zacytuję: „Celem antykoncepcji jest uniemożliwienie poczęcia poprzez stosowanie odpowiednich do tego metod i środków.” Proszę zapamiętać ten fragment „odpowiednich do tego metod”, do tego chciałbym jeszcze powrócić. Najpierw jednak dość specyficzna „diagnoza”: „Współcześnie mówi się o wyzwoleniu kobiety i o tym, że ma prawo do „swojego brzucha” a tak naprawdę staje się „narzędziem” zaspokajania popędu mężczyzny [wszystkie podkreślenia moje].” Tu już ogarnęło mnie zdumienie, choć lekko pomieszane z rozbawieniem. Nie żebym się chwalił, ale w swoim długim już przecież życiu, poznałem sporą ilość kobiet. Poznałem i współżyłem. I przyznam, że tak naprawdę to nie wiem kto czyim był „narzędziem” zaspokojenia popędu, ba! zdarzyło mi się nie raz usłyszeć pretensje, że wprawdzie w te klocki jestem dobry, ale z moją kondycją to już tak różowo nie wygląda. Ściślej, one chciały więcej...

  Dowiadujemy się również, że antykoncepcja „zaciemnia nasze pole widzenia. Człowiek w grzechu widzi tylko swoje „ja”. Każda próba oderwania go od kontemplacji tego obrazu prowadzi do frustracji, buntu, gniewu i agresji.” Tu musiałem chwilę odsapnąć. Nie wiem jak kto, ale ja w takich przypadkach mam oczy (i uszy – jeśli wolno tak napisać) szeroko otwarte i kontempluję widok rozkoszy partnerki, prawie nigdy nie myśląc o sobie, tak mnie ten widok fascynuje i podnieca. Ale oddam rację o. Szadkowskiemu, wtedy na pewno nie myślę o tym, że „dziecko jest darem samego Boga”, ba! nigdy mi nawet na myśl nie przyszło kochać się tylko z zamiarem spłodzenia dziecka, choć przecież i ono się przytrafiło, ale jakoś tak „przy okazji”. Tu przyznam się do jeszcze jednego grzechu. Zdarzało się mi i mojej partnerce korzystać z różnych form antykoncepcji, i choć to nie była norma, w rozumieniu o. Szadkowskiego, i nie tylko, to grzech ewidentny. Zastanawiam się dlaczego te sporadyczne przypadki miały być przejawem sprzeciwu wobec Boga? Jak twierdzi o. Kamil, przez antykoncepcję „Człowiek czuje się już nie zarządcą dóbr podarowanych przez Boga a ich właścicielem” (sic!) Okazuje się bowiem, że „antykoncepcja jest wyrazem sprzeciwu, który tkwi korzeniami grzechu mocno w człowieku.” Można by odnieść wrażenie, że grzechem jest też rozsądek. Jeśli bowiem ktoś korzysta z antykoncepcji, to pewnie kieruje się rozsądkiem.  Z tych czy innych powodów unika sytuacji „co rok to prorok”.

  Jeszcze raz wrócę do zdania o celach antykoncepcji. Jest w nim słówko „metod”. A jedną z metod zapobiegania ciąży, propagowaną przez Kościół, jest wstrzemięźliwość w dni płodne. Dokładnie zresztą opracowaną. Zapytam więc z przekorą, o co w takim razie biega? Ta metoda służy niczemu innemu, jak zapobieganiu niechcianej ciąży, dokładnie temu samemu, co każda inna metoda i jak każda, jest albo niewygodna, albo uciążliwa, albo mało skuteczna. Kalendarzyk małżeński też się w tym nie różni. Ja jednak jeszcze nie słyszałem potępienia tej metody. Można wysnuć tylko jeden wniosek. Jest najmniej skuteczną metodą, ryzyko zajścia w ciążę największe,
i to się chwali. W omawianym artykule jest jeszcze jedno zdanie, które mnie rozbawiło: „(...) cały czas ułatwia się nam bycie wiecznymi dzieciakami poprzez budowanie atmosfery nieustannej zabawy, budowanie „własnych piaskownic” gdzie można zrealizować swoje dziecięce marzenia, na które wcześniej nie było czasu.” No tak, na seks w dzieciństwie nie tyle nie można sobie pozwolić, nazwijmy to z przyczyn edukacyjno-rozwojowych, ile po prostu nie było na niego czasu. Więc teraz hulaj dusza, piekła nie ma, edukacja antykoncepcyjna opanowana.

  Wszystko, no prawie wszystko, wyjaśnia się w ostatnim akapicie artykułu: „Na ulicy w Marsylii mija się francuskie małżeństwo prowadzące pieska i liczna rodzina muzułmańska. (...) Do kogo będzie należeć przyszłość?” Więc nie tyle o grzech antykoncepcji tu chodzi, a o strach przed islamem. O. Kamil w delikatny sposób zachęca polskie rodziny do walki z islamem poprzez cirlanie2 się bez antykoncepcji. Mnie jednak spodobała się pewna konkluzja w komentarzach, w związku z tymi licznymi rodzinami muzułmańskimi. Jeśli taka muzułmanka w końcu nauczy się czytać i pisać, i zacznie na siebie zarabiać (a tego są już przykłady) na pewno nie zechce, co roku rodzić dziecka. Tylko że w zdecydowanej większości muzułmanie nie są jeszcze na tym etapie rozwoju.

Przypisy:
1 - http://www.fronda.pl/a/czy-antykoncepcja-jest-grzechem-odpowiada-o-kamil,84930.html
2 - cirlanie – określenie zaczerpnięte z komentarzy pod artykułem znaczącym tyle, co stosunek płciowy.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Naród wybrany



  W naszej tradycji przyjęło się Nowy Rok uznawać za doskonałą okazję do rozpowszechniania przepowiedni i przeróżnych wizji. Mnie ta tradycja „wzrusza”, więc postanowiłem zająć się tym tematem. I choć komuś ten tekst może się wydać obrazoburczy, obrażający czyjeś uczucia religijne, ja uprzedzam, opieram się na tekstach z religijnych portali, więc żadnych oskarżeń się nie boję, a wobec ostatniego wniosku prokuratury o anulowanie kary za spalenie kukły Żyda we Wrocławiu, mój tekst można uznać za czyn o jeszcze mniejszej szkodliwości społecznej.

  Do rzeczy, ściślej, do przepowiedni. Według wszelkich znaków na niebie i ziemi, szczególnie na niebie, ten rok, a może następny, skończy się Apokalipsą. Wszystkie wróble o tym ćwierkają. To metafora, bo mam na myśli radosną twórczość pewnej grupy katolickich oszołomów, których to słowa nie da się inaczej porównać jak tylko do ćwierkania wróbli, które... nażarły się odpadów po fermentacji wina z winogron. Wiem, widziałem i słyszałem, gdyż nieopatrznie takie odpady wysypałem do otwartego kompostownika. Nie będzie tu opisu samej Apokalipsy (nawet tej w wykonaniu wspomnianych wróbli z mojego podwórka), bo te opisy budzą we mnie uśmiech politowania, ani chronologicznego przedstawienie wizji, bo ta chronologia jest tu zupełnie bez znaczenia. Wnioski zostawię na sam koniec.

  Na początek bardzo poważnie. Na portalu wPolityce1 czytam: „u progu 2017 roku (…) słowa, że Polska jest narodem wybranym, nabierają innego wymiaru. (... ) Pan Bóg coś planuje dla naszej Ojczyzny...” To słowa ks. Piotra Glasa, który dodaje: „To, co panuje na Zachodzie, to pogaństwo i postchrześcijaństwo. Tych ludzi nic już nie rusza, nawet jak cud się wydarzy, to oni sobie to wytłumaczą.” Straszne! Nie, nie to, co się dzieje w tej zachodniej Europie, ale to, co planuje Bóg wobec Polski.

  „Całej ludzkości grozi niebezpieczeństwo.”2 prorokuje nie kto inny jak św. o. Pio. Po opisie prawdziwej Apokalipsy, tej miałem Czytelnikom oszczędzić, jest uspokajająca nas, Polaków, dygresja: „Odnosi się wrażenie, że wszystkie złe sygnały przesyłane dziś na ziemię ze świata nadprzyrodzonego nie dotyczą Polski. Polska, powstając majestatycznie jak feniks z popiołów, mężnie zrzuci pęta niewoli i stanie się jednym z mocarstw w Europie.” Pięknie ze względu na tego feniksa.

  Jeszcze piękniej wieszczy dla Polski o. Klimuszko: „Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana wysoko, jak żaden kraj w Europie (…) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym.”3 Ten fragment polecam Pani Premier, która nie za bardzo za tymi przyjeżdżającymi.

  Błogosławiony Bronisław Markiewicz tak wieszczy o Polakach : „Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni [podkreślenie moje], nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim. I tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidzialne braterstwo ludów, Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie.”4 To - miłością wspólną silni - robi silne wrażenie.

  Niewątpliwie ważna jest przepowiednia na temat Polski samej siostry Łucji, wizjonerki z Fatimy: „Naród polski przejdzie drogę odrodzenia. Po raz pierwszy odczyta i zrealizuje prawdziwe cele ludzkości. Od niego zależeć będzie przyszłość Europy (...). W Polsce rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój, który wytworzy nowe prawa. Polska (...) będzie jedynym państwem, które ze światowego kataklizmu wyjdzie jako państwo potężniejsze, silniejsze i wspanialsze. Od niej zależeć będzie przyszłość Europy. W niej rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój, który stworzy, przez nowe prawa, zgodne z prawem Bożym.”5 Trochę mi się tu kłóci z moim doświadczeniem jeszcze jedno zdanie: „[Polska] Nikogo nie odrzuci, nie potępi, lecz przygarnie.”, ale nie będę aż tak drobiazgowy.

  Niejaki Lodovic Rocca, franciszkanin, też jest w swych przepowiedniach łaskawy dla Polski i w moim odczuciu przebija wszystkie wcześniej przytoczone: „Po wojnach z gruzów i popiołów powstanie Polska. Nie minie lat pięćdziesiąt. Polska będzie miała swojego króla z prastarego rodu książęcego, krwi Słowian, o wielkim umyśle i duchu; a języka polskiego uczyć się będą na wszystkich uczelniach świata. Wszyscy wrócą do porządku i spokoju. Poza krajowe posiadłości, kolonie od wielu się oderwą. Jedynie czarny ląd zostanie podzielony między Polskę a Anglię. Wielu zdrajców zostanie wygnanych z granic Polski. Najwyżej zaś Bóg wyniesie Polaków, gdy dadzą światu wielkiego Papieża. Pod hegemonią Polski, Słowianie połączą się i utworzą własne, wschodnie mocarstwo Europy, którego granicami będą: Odra, Nysa, Adriatyk, Bałtyk, Morze Czarne, Dniepr, Dźwina. Polska zawrze wieczną przyjaźń z Turcją [islamską? - zapytanie moje], która po wieki zachowana będzie.”6 Tu trzeba by dokładnie sprawdzić rodowód J. Kaczyńskiego w związku z tym rodem książęcym.

  Aby nie zanudzić – poprzestanę, choć zapewniam, że podobnych przepowiedni jest multum. Dla mnie to jednak ma katastroficzne zabarwienie. Dziś jeszcze Żydzi uważają się za naród wybrany, ale jak wynika z tych przepowiedni, oni są w głębokim błędzie. Tym narodem wybranym jesteśmy my, Polacy. Osobiście nie wiem kiedy i jak to się stało, ale skoro zapewniają o tym dostojni, wspomniani wyżej święci i błogosławieni, a również zacni zakonnicy i zakonnice, wątpliwości należy usunąć na bok. Katastroficznie jest dlatego, że jak uczy historia, bycie narodem wybranym, źle się dla niego kończy. Po latach glorii, Żydzi na blisko dwa tysiące lat stracili państwowość i zostali rozproszeni po całym świecie. Dotknęły ich niespotykane na innych narodach prześladowania, których nawet Holokaust nie zakończył. Bo jak jest napisane w Ewangelii św. Łukasza: „Kto się wywyższa, będzie poniżony”. [Łk 14, 11]7 

Przypisy:
1 - http://wpolityce.pl/kosciol/321574-europa-dzisiaj-to-nowy-babilon-slowa-ze-polska-jest-narodem-wybranym-nabieraja-innego-wymiaru-podkresla-ks-piotr-glas
2 - http://wiadomosci.onet.pl/tablica/przepowiednie-dotyczace-polski,1666,270154,139233724,watek.html
3 - http://www.iluminaci.pl/proroctwa/przepowiednie-ojca-klimuszko
4 - http://www.katolik.pl/ksiadz-bronislaw-markiewicz---8211--zapomniany-prorok,1023,416,cz.html
5 - http://www.fronda.pl/a/oredzie-s-lucji-o-poczatku-iii-wojny-swiatowej-polska-jako-jedyna-ocaleje,64155.html
6 - http://www.burnart.republika.pl/przep/rocca2.html
7 - za Biblią Tysiąclecia http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=329