Niestety,
to nie mój pomysł, a szkoda. Zwyczaj jest taki, że obstalunek mszy dotyczy
jakieś osoby, najczęściej zmarłej, lub w jakieś intencji, lub jeszcze w
podzięce za coś. U mnie wchodzi w rachubę ta trzecia możliwość. Pytanie: czy
przyjmą moją prośbę, jako żem ateista, a co za tym idzie, grzesznik nad
grzesznikami? O to przyjdzie mi się martwić, gdy będę miał za co dziękować.
A rzecz
dotyczy pewnych nowych działań Kościoła, z którymi w jakiś sposób mógłbym się
utożsamiać. Weźmy na ten przykład stanowisko Episkopatu wobec uchodźców, jakże
odmienne od ortodoksów, którzy nimi straszą zwykłego śmiertelnika. Bardziej niż
diabłem, choć pewnie jest tu jakiś związek przyczynowo skutkowy, bo kto nie
katolik to diabeł wcielony, lub raczej przez diabła opętany. Nie będę wnikał.
Inna sprawa – stanowisko wobec pedofilii we własnych szeregach. Może jeszcze
nie do końca doskonałe, ale jest postęp, bo przynajmniej tych potworów już
Kościół nie ukrywa, przesyłając z parafii do parafii. Kolejna, to apele, co niektórych
hierarchów, aby nie mieszać polityki z wiarą. Jeszcze te apele mało wyraziste i
skutek ich żaden, ale to już jakiś postęp.
Trochę to
jednak za mało jak dla mnie, aby już obstalować tę mszę. Wciąż mam poważne
wątpliwości, co do takich postaci jak ks. Oko, ks. Natanek czy wreszcie
sławetny ojciec dyrektor Rydzyk, a pewnie tę listę można by znacznie
rozszerzyć. I co gorsza, nie jest to wcale mały margines polskiego Kościoła.
Trzeba powiedzieć jasno, tym ludziom pomyliła się ewangelizacja z inkwizycją,
choć oczywiście tu w rachubę nie wchodzą stosy, ale też i inkwizycja się na
nich nie kończyła. Ja w tej kwestii nie rozumiem Episkopatu, bo przecież
działania tych ludzi chluby Mu nie przynoszą. Wysunę śmiałą tezę, że dziś, ten coraz
bardziej powierzchowny katolicyzm, jest właśnie efektem działalności takich bożych
pasterzy. Pokazuję wiarę z tej gorszej strony, a ten świat jest tak ułożony, że
prędzej przebija się w nim zło niż dobro.
Pierwsza jaskółka
w tym temacie już jest, szkoda tylko, że nie wyfrunęła z polskich siedzib
arcybiskupów i kardynałów. To Watykan oficjalnie potępił wystąpienia księdza
Oko*, który, jak można mniemać, miał szerokie poparcie polskiego Episkopatu, a
przede wszystkim kardynała Dziwisza. Normalnie wstyd. Teraz czekam na podobną
opinię o ojcu Rydzyku i jego imperium, powstałym za wdowi grosz. Jeśli to się
stanie, wtedy naprawdę będę chciał dać na mszę...
* - sam dokumentu nie widziałem, informację podaję za Adamem Szostkiewiczem, publicystą z „Polityki”